Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2011

"Balladyny i romanse" Ignacy Karpowicz

Obraz
Olaboga!

„Balladyny i romanse” są trochę jak jazda bez trzymanki przez szaloną wyobraźnię autora. Absurdalne, pełne przekory i sprzeczności wzbudzają ambiwalentne odczucia, opinie w Internecie bywają zupełnie skrajne. Może dlatego, że Karpowicz niebezpiecznie balansuje pomiędzy kiczem a ambitną literaturą, miesza schematy i bawi się konwencją, z zupełnym lekceważeniem traktuje literackie tradycje i jawnie drwi sobie ze wszystkiego.
Arcydzieło czy bełkot?

"Biała jak mleko, czerwona jak krew" Alessandro D'Avenia

Obraz
Słowo kochać jest czasownikiem, nie rzeczownikiem; nie odnosi się do konkretnej, raz na zawsze określonej rzeczy, ale ulega zmianom, rozwija się lub kurczy, podnosi lub zapada, wynurza na powierzchnię lub kryje pod nią jak podziemne rzeki, które jednak nigdy nie przerywają swojego biegu do morza. Miejscami pozostawiają ziemię suchą, ale choć niewidoczne, płyną niestrudzenie pod ziemią, by co jakiś czas wypływać na powierzchnię, użyźniając ziemię. [1]

„Biała jak mleko, czerwona jak krew” to jedna z tych książek, które można powoli wertować z ołówkiem w dłoni i bez przerwy zaznaczać co ciekawsze cytaty. A potem wyciągnąć z półki przy okazji wpisywania się do jakiegoś pamiętnika lub tworzenia dedykacji w książce.