wyszukiwarka
Facebook Google+ Bloglovin Instagram Goodreads

28 września 2016

"Empire of Storms", a właściwie potok myśli o "Szklanym tronie" Maas

Brak komentarzy:
Trochę się aż dziwię, że nie napisałam do tej pory ani jednego postu w całości o Szklanym tronie albo w ogóle o Maas. Przecież ja uwielbiam czytać jej książki, uwielbiam o nich pisać, uwielbiam też na nie narzekać. Serio, czasem mam wrażenie, że marudzenie na Maas to już w moim przypadku jakiś rodzaj sportu. I nie wiem, czy częściej je hejtuję, czy im fangirluję. Bo tak, każda okazja jest dobra, żeby ponarzekać na Szklany tron, żeby się wyżalić, żeby wyliczyć, co jest słabe, co mnie strasznie irytuje... A równocześnie... ile ja fanartów obejrzałam, ile godzin spędziłam na czystym fanowaniu, ile razy czytałam niektóre fragmenty, ile pisków i wrzasków wydałam z siebie podczas czytania, ile nawet łez wylałam... To niesamowite - jak wiele zupełnie sprzecznych uczuć kumuluje się we mnie, jeśli chodzi o Szklany tron, jeśli chodzi o Maas.

Bo ta seria to takie straszne bagno - jak już wejdziesz, to nie ma odwrotu. Jeszcze przed premierą Empire of Storms przez chwilę miałam plan, żeby już nie czytać, żeby zostawić ten cykl na dobre (a może chociaż odłożyć na później, poczekać tym razem na polskie wydanie), żeby dać sobie spokój i już się nie denerwować. Ale zmieniłam zdanie. I dobrze. Bo Empire of Storms to całkiem fajne bagno.

Nie wiem, na ile to recenzja Empire of Storms, na ile luźne wypisywanie się na temat całej serii. W każdym razie sporo tu spoilerów do poprzednich części. Radziłabym nie klikać dalej, jeśli nie czytaliście Królowej cieni ;)

12 września 2016

Czytanie po angielsku? Czas, start!

Brak komentarzy:
Niektórzy z Was pewnie po angielsku czytają i trudności w tym nie widzą. Inni może tego zazwyczaj nie robią, ale język znają na tyle dobrze, że pewnego dnia, gdy zechcą lub przyjdzie taka potrzeba, po prostu wezmą książkę do ręki i bez problemu ją przeczytają. Ale dla niektórych początki mogą być trudne. Czasem trudno nawet spróbować, bo, o nie, wydaje się, że na pewno nie dam rady. Czasem zrobi się ten pierwszy krok, ale czytanie idzie powoli, ciężko, mozolnie... Wiem, że wiele osób i chciałoby, i się boi, bo gdy piszę o niewydanych w Polsce książkach, dość często czytam w komentarzach: "chciałabym móc czytać po angielsku!" albo "po angielsku nie dam rady, ale jeśli wydadzą w Polsce, to na pewno przeczytam". A może wcale nie taki diabeł straszny?

3 września 2016

Na skróty. Sierpień 2016

Brak komentarzy:


W sierpniu czytałam albo fantastykę, albo literaturę faktu. Jakby się tak nad tym zastanowić, to jest to trochę dziwny rozrzut, ale co tam, niech będzie. Na pewno się nie nudziłam.