"Nowy wspaniały świat" Aldous Huxley


Któż nie chciałby żyć w świecie, w którym każdy jest szczęśliwy i zadowolony, w którym wszystko jest banalnie proste, a ludzie nie mają żadnych problemów?
Prawdopodobnie każdy, kto czytał tę książkę.

Ludzie są produkowani w butlach. Od razu dzieli się ich na kasty. Powstaje wiele kopii identycznych osobników. Słowo „matka” jest nieprzyzwoite. Podobnie jak wszelkie uczucia.

Świat z powieści Aldousa Huxleya jest jak świetnie skonstruowany mechanizm. Wszystko tu działa jak w zegarku. Każdy szczegół został dokładnie przemyślany, na każdą możliwość jest gotowe rozwiązanie. Nie grozi mu żadna awaria i nietrudno sobie wyobrazić, że będzie działał jeszcze przez całe wieki. Ale to tylko maszyna. A maszyna nie potrafi żywić wyższych uczuć. Jest pozbawiona duszy i nie wyznaje żadnych wartości.

To świat seksu („Każdy należy do każdego”) i narkotyków. Smutek i przygnębienie nie występują, bo od razu można sobie zaaplikować odpowiednią dawkę somy. Nie ma czasu na myślenie i zastanowienie.

Lubię antyutopie. Ciągnie mnie do nich. Na to hasło szykuję się na świetną lekturę. Może dlatego, że mam same wspaniałe doświadczenia z tym gatunkiem, jak chociażby „Rok 1984” Georga Orwella, czy „Opowieść Podręcznej” Margaret Atwood. Nieprzyjemne wizje przyszłych społeczeństw niezmiennie mnie przerażają i robią na mnie duże wrażenie. Jeszcze na długo po przeczytaniu pamiętam okropieństwa, z którymi na co dzień styka się w nich ludzkość. Ale „Nowy wspaniały świat” jest nieco inny. Tu prawie nie spotyka się niezadowolonych obywateli. Nie ma na co narzekać. Jest idealnie. Panuje powszechna szczęśliwość. Dlaczego więc czytelnik uznaje tę wizję za przerażającą? Dlaczego słowo „wspaniały” w tytule można uznać za użyte przewrotnie? Huxley stawia tezę, że można osiągnąć idealne szczęście. Ale idealnej społeczności nigdy nie będzie.

Każdy jest od początku odpowiednio uwarunkowany. W najmłodszych latach wmawia się wszystkim dziecinne rymowanki („Cywilizacja to sterylizacja”), które już na zawsze stają się prawdami absolutnymi.

-Inaczej mówiąc – stwierdził Mustafa Mond – domaga się pan prawa do bycia nieszczęśliwym.*
Jak w tym społeczeństwie poradzi sobie ktoś z zewnątrz? Urodzony i wychowany w wiosce „dzikusów” John, który nie ma kontaktu z cywilizowanymi ludźmi, trafia na stary komplet dzieł Szekspira i tworzy swój światopogląd w oparciu o wielkie uczucia, dramaty i namiętności opisywane przez tego wielkiego twórcę. Czy będzie potrafił znaleźć swoje miejsce w nowym, wspaniałym świecie?

Panuje konsumpcja na gigantyczną skalę. Wszystko jest nastawione na to, aby ludzie potrzebowali jak najwięcej przedmiotów.

Huxley może i tworzy dość abstrakcyjną wizję przyszłości, ale przy okazji ostrzega przed problemami znanymi już dzisiaj – brakiem indywidualności, bezmyślnością, nadmierną konsumpcją... To niby science-fiction, ale technologia nie jest zbyt zaawansowana jak na tak daleką przyszłość, czemu nie należy się szczególnie dziwić, biorąc pod uwagę, że powieść powstała w 1932 roku. Jest natomiast wciąż bardzo aktualna i warta zastanowienia.

Nastąpił całkowity zanik sztuki i kultury.

*Nowy wspaniały świat, Aldous Huxley, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA 2010, str. 232

-------------------------------------
Kup "Nowy wspaniały świat" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Popularne posty z tego bloga

A Court of Frost and Starlight, Sarah J. Maas

Na skróty. Kwiecień, maj, czerwiec 2018

The Cruel Prince (Okrutny książę), Holly Black