MISJA RETELLING. Czerwony Kapturek opowiedziany na nowo

15:42

Czasem lubię Czerwonego Kapturka, czasem nie tak bardzo. Może po prostu nie leży mi do końca ani wersja Perrault, ani wersja braci Grimm. Obie wydają mi się w zbyt oczywisty sposób dydaktyczne. To takie historie ku przestrodze. Słuchajcie rodziców! Nie zbaczajcie ze ścieżki! Nie bierzcie cukierków od nieznajomych panów! Nie wierzcie w każde słowo mężczyzny! Perrault chyba więc bardziej ostrzega dziewczęta przed uwiedzeniem. Grimmowie zdają się bardziej ogólnie piętnować niegrzeczne dzieci, które spotyka kara, jeśli nie słuchają rodziców. Może upraszczam. Pewnie trochę tak.


Ale Czerwony Kapturek bywa też cudownie mroczny i niepokojący. Może się komuś wydawać, że oryginalne baśnie braci Grimm są straszne i pełne makabry. Eee tam, Czerwonego Kapturka Grimmowie spisali w bardzo ułagodzony sposób. Stosunkowo późno trafiłam na starą francuską wersję, w której wilk poi Kapturka krwią babci i karmi ją mięsem z jej ciała. A potem każe bohaterce się rozebrać, wrzucić ubrania do ognia (bo nie będą już dziewczynce potrzebne) i położyć się z nim w łóżku.

Ha.

Chaperon, czapka czy kapturek?


Aż dziwne, że Czerwony Kapturek nie doczekał się porządnej animacji. Mamy tylko taką oto "prawdziwą historię". Oglądałam daaawno, niewiele pamiętam, ale to raczej taka dziecięca komedia bez polotu.
Oto przykład tego, jak wiele może się zgubić w tłumaczeniu. U Perrault Kapturek nazywał się Le Petit Chaperon rouge. Chaperon to takie śmieszne nakrycie głowy, o takie. U Grimmów mamy Rotkäppchen. Nie znam niemieckiego, ale käppchen to chyba zdrobnienie od Kappe, czyli czapki (poprawcie mnie, jeśli się mylę!). I na wielu ilustracjach znajdziecie Kapturka, który zamiast kapturka ma czerwoną czapeczkę. Zatem Czerwona Czapeczka? W angielskim i polskim przekładzie mamy już jednak Kapturka.

Ten czerwony kapturek nie jest zresztą bez znaczenia. To dość niezwykłe okrycie, które zdecydowanie wyróżnia dziewczynkę. Sugeruje więc, że Kapturek jest kochany, prawdopodobnie rozpieszczany - na pewno przez babcię. No i oczywiście trudno przeoczyć fakt, że czerwień jest kolorem łączonym z seksualnością.

W retellingach? W Scarlet Marissy Meyer główna bohaterka ma swoją ulubioną czerwoną bluzę z kapturem. W tym przypadku to taki rekwizyt identyfikujący naszego Kapturka, bluza nie ma znaczenia dla fabuły. Podobnie jest w Crimson Bound, Rachelle ma chyba czerwoną pelerynę (no właśnie - nie pamiętam, bo ta czerwona peleryna nie była w sumie ważna). W Sisters Red główne bohaterki zabijają krwiożercze wilkołaki. Ubierają się na czerwono, bo czerwony jest bardzo seksowny i przyciąga te prymitywne wilki (oh God, ta książka była głupia).

Nie zbaczaj ze ścieżki!


Filmowe Into the Woods jest jakie jest (musical wydaje się znacznie lepszy i logiczniejszy w pełnej, scenicznej wersji), ale łakomy Kapturek jest bezbłędny.
Jak by nie patrzeć, Czerwony Kapturek jest baśnią bardzo wyraźnie dydaktyczną. Morał jest jasny. Dziecię, słuchaj rodziców, idź prosto do celu, nie rozmawiaj z nieznajomymi... Kapturek to niesforna dziewczynka i za nieposłuszeństwo spotyka ją kara. Zatem uważajcie, dzieci, nie zbaczajcie ze ścieżki!

W starej francuskiej wersji wilk pyta Kapturka, o to, jaką drogę wybiera. Drogę igieł (path of needles) czy drogę szpilek (path of pins)?  Dziwne? O co chodzi? Badacze mają różne zdanie. Podobno w średniowiecznej Francji dorastająca dziewczyna często była wysyłana na nauki do krawcowej. Podobno ukończenie takiego terminu miało być wejściem w dorosłość. Podobno droga igieł miałaby być właśnie wyborem dorosłości, kobiecości. W retellingach motyw pojawia się tylko w Crimson Bound Rosamund Hodge. I Hodge trzyma się takiej symboliki igieł i szpilek, jaka wydaje mi się najsensowniejsza. To od Ciebie zależy jaką drogę wybierzesz - czy zrobisz coś porządnie (więc przyszyjesz igłą), czy byle jak, na skróty (więc tylko podepniesz szpilkami). Co wybiera Kapturek? To już zależy od wersji, częściej jednak jest to droga igieł, ta dłuższa (i trudniejsza, czy w takim razie Kapturek jest tu ukarany za porządność?). Wybór tej ścieżki sugerowałby też zatem, że Kapturek wkracza w dorosłość. Wilk tymczasem jak najszybciej biegnie krótszą ścieżką do domku babci.


O bardzo złym (choć przystojnym) wilku

Towarzystwo wilków (na podstawie Angeli Carter) trochę się zestarzało - zresztą jak chyba każdy film fantasy z lat 80., który widziałam. Efekty specjalne są więc... specyficzne, aktorstwo też jakieś takie trochę dziwne..., ale... co z tego. Lepszego Czerwonego Kapturka na ekranie nie znalazłam i nie wiem, czy znajdę. Jest więc mrocznie i klimatycznie, ale nie bez humoru, film jest pełen symboliki... Niektórzy nazywają go horrorem, być może, baśnie w końcu są z horrorem spokrewnione. To takie podejście do baśni, jakie mi wyjątkowo pasuje. Nie ma się zresztą co dziwić, film jest ekranizacją (wierniejszą niż się spodziewałam) opowiadań Angeli Carter, którą uwielbiam.

Wilk może być oczywiście traktowany jako metafora niebezpieczeństw, które czekają na nas w świecie, szczególnie na dzieci, które nie słuchają rodziców i zbaczają ze ścieżki. Ale nie mam wątpliwości, że to niebezpieczeństwo zazwyczaj możemy skonkretyzować, taki był na pewno zamysł Perrault, taki wydaje się też wydźwięk starych, ludowych wersji. Nie jest współczesną nadinterpretacją ukazanie wilka jako pedofila (jak na przykład w musicalu Tajemnice lasu). Jeśli wilk nie jest u Perrault pedofilem, to z pewnością niegodziwym mężczyzną, który może oczarować, zwieść i wykorzystać niewinne dziewczę. Perrault przedstawia sprawę zupełnie jasno w morale, który brzmi tak: 

Morał stąd płynie - proszę słuchać,
urocze, wdzięczne me dziewuszki
-że obcych ludzi pogaduszki
należy puszczać mimo ucha.
(…) Radzę wam zapamiętać,
że jest podstępny wilk niektóry:
ukrywa wilcze swe pazury,
by słodkim słówkiem zwieść dziewczęta.
Ani go poznać! Mina święta tkliwie,
łagodnie patrzy w oczy,
za panną uliczkami kroczy
przymilny, słodki jak cukierek.
Lecz wierzcie: to wilczysko szczere!

Charles Perrault, Czerwony Kapturek, tłum. Hanna Januszewska.

Morał, jak to morał, wykłada wszystko kawa na ławę. Ale już wcześniej trudno mieć wątpliwości, w końcu wilk każe Kapturkowi położyć się z nim do łóżka. A potem go "pożera", hmm. A w starszych wersjach znajdzie się jeszcze jedna rozmowa dziewczynki z wilkiem. Wilk każe Kapturkowi się rozebrać. Kapturek kolejno pyta co ma zrobić z fartuszkiem, sukienką, pończochami... Wilk za każdym razem odpowiada, by wrzucić je do ognia, bo nie będą już potrzebne.

Zatem od wczesnych wersji relacja Kapturka i Wilka ma podtekst erotyczny. A potem twórcy retellingów bardzo chętnie to wykorzystują. W Sisters Red wilki (wilkołaki?) są zboczeńcami, którzy mordują młode i ładne dziewczyny. Zgadza się to z wizją wilka z baśni - to niegodziwiec, który chce wykorzystać Kapturka, ofiarę. W Sisters Red bohaterki na zwyrodnialców polują. Ale może relacja Kapturka z wilkiem jest znacznie bardziej skomplikowana? W Crimson Bound Rachelle i "wilka" łączy dość burzliwy związek. Ona czuje do niego silny pociąg seksualny, ale zdaje sobie sprawę z jego pokrzywionej moralności. On ją naprawdę kocha, ale to miłość chora i toksyczna.

W Scarlet Marissy Meyer bohaterka też z Wilkiem romansuje. Z tym, że... Wilk (tak, to imię albo raczej przezwisko) według mnie nie do końca jest wilkiem z baśni. Jasne, zwodzi naszego Kapturka w czasie jej poszukiwań babci, ale to na tyle. Rola wilka jest tutaj podzielona i właściwie (taka zmyłka!) najważniejsze jej partie dostaje Ran. Może nie zwróciliście na to uwagi (w końcu to Wilk ma na imię Wilk), ale to z Ranem Scarlet prowadzi kluczowe dialogi. Tak jak rozmowę "A dokąd idziesz, Czerwony Kapturku", tak jak dialog "Babciu, czemu masz takie duże uszy". Meyer rozbija "wilka" na dwie postacie i dzięki temu Kapturek może się naprawdę w Wilku zakochać.

Jakie ty masz wielkie zęby!

Dziewczyna w czerwonej pelerynie to wzorcowy przykład badziewnej młodzieżówki, tym razem na ekranie. Oto więc i nasza śliczna bohaterka, w której kocha się dwóch przystojnych młodzieńców (no bo jak, trójkąt musi być), dziewczyna wyjątkowa, bo straszny wilkołak do niej przemawia, a ona rozumie. Nie było to całkiem bez potencjału, momentami film ma fajny mroczny klimat, w dodatku, przyznaję, do końca nie wiedziałam, kto jest wilkiem. Ale ogólnie wypada to jakoś płasko i banalnie.
I najpopularniejsza scena, w której Kapturek wypytuje babcię-wilka o zbyt duże oczy, uszy, zęby. Wilk to spryciarz, którego najwyraźniej cieszy gra z Kapturkiem. Wiadomo, intryga jest szyta grubymi nićmi, bo niby jak można pomylić wilka z babcią? Ale zawieśmy niewiarę, w końcu to baśń, a dzięki tym przebierankom napięcie wzrasta i dostajemy trochę zabawną, trochę straszną scenę z wyraźną puentą.

Bardzo wprost scena przeniesiona jest do Scarlet i więcej nie powiem, ale to niemal dosłowne odwzorowanie ma rację bytu w świecie stworzonym przez autorkę. Jednak często po prostu ktoś, po kim wcale byśmy się tego nie spodziewali, okazuje się wilkiem. Może to zresztą ostrzeżenie przed tym, że czasem osoby, którym ufamy, mogą nas skrzywdzić?

No i od "wilka" jakoś blisko do wilkołaka. Zdaje się też, że właśnie o wilkołaka mogło chodzić w niektórych ludowych wersjach. Zresztą nawet jeśli u Grimmów czy Perrault jest to po prostu "wilk", to trudno nie wpaść na takie skojarzenie. W końcu ten "wilk" zachowuje się zaskakująco ludzko, a czym jest pół-wilk, pół-człowiek? No właśnie. Retellingi Czerwonego Kapturka w naturalny więc sposób nawiązują do wilkołactwa. A największy problem z wilkołakiem jest taki, że potwór przybiera postać człowieka i przez większość czasu wygląda całkowicie zwyczajnie. Nie wiemy zatem, kto może mieć wilka pod skórą... Angela Carter lubi motyw, w którym ktoś broniąc się przed wilkołakiem, odcina jakąś jego część ciała, na przykład łapę. Wkrótce jednak łapa zamienia się w ludzką rękę...

Pomyłka Kapturka wydaje się przez to bardziej zrozumiała. I jest przypomnieniem, że wilk może się kryć w każdym.

Żeby cię lepiej zjeść!

Once Upon a Time oglądałam dawno, w dodatku utknęłam już jakoś na początku drugiego sezonu. Nie jestem więc w stanie dużo powiedzieć o wykorzystaniu motywu Kapturka w serialu, ale zdjęcie pasuje ;)

Wiecie, że u Perrault baśń kończy się zaraz po tym, jak wilk pożera Kapturka? Nie ma happy endu! Najlepiej znamy wersję uwiecznioną przez braci Grimm, w której na pomoc przybywa myśliwy i rozcina nożycami brzuch wilka. Zaraz wyskakują z niego w jednym kawałku i Kapturek, i babcia. A potem razem napełniają brzuch wilka kamieniami.

W pierwszych ludowych wersjach myśliwego raczej nie było. Kapturek albo pozostawał pożarty (tak na śmierć, chociaż oczywiście w niektórych przypadkach możemy "pożarcie" odczytywać jako gwałt), albo ratował się sam. Jak? Gdy leżał z Wilkiem w łóżku, powiedział, że musi wyjść za potrzebą. Wilk nie chciał go oczywiście puścić, ale Kapturek upierał się, przecież nie chciał nasikać do łóżka... Wilk uległ, ale trzymał dziewczynkę na sznurze. Kapturek jednak przywiązał sznur do drzewka i zwiał w las.

Widzicie, pomysł, by bohaterki baśni brały sprawy w swoje ręce zamiast czekać na swojego "księcia" (lub myśliwego) nie jest wcale nowy. Myśliwego dodali bracia Grimm. Wcześniej Kapturek mógł liczyć tylko na siebie i na swój spryt. Czasem nie wychodziło i kończył pożarty, ale czasem udawało mu się wystrychnąć Wilka na dudka.

Bohaterki retellingów w każdym razie będą próbowały z wilkiem walczyć. Babcie wprawdzie nie mają w tych starciach zbyt wiele szans, w końcu najłatwiej zabija się postacie drugoplanowe, a w dodatku babcia w baśni ginie pierwsza. A Kapturek? Może i narobił głupstw, może i dał się wilkowi zwieść, ale to jeszcze nie znaczy, że ostatecznie nie będzie górą.



ŚCIĄGA



Scarlet, Marissa Meyer
Będę zawsze polecać Sagę księżycową, bo to wciągająca, urocza seria, która bardzo sprytnie korzysta z baśniowych schematów. Zacznijcie od Cinder, ale Czerwonego Kapturka dostaniecie dopiero w drugim tomie, w Scarlet. Babcia głównej bohaterki właśnie zaginęła w dziwnych okolicznościach i Scarlet postanawia znaleźć ją za wszelką cenę. Przy okazji spotyka tajemniczego Wilka, który chyba może coś o Babci wiedzieć.
Moja ocena: 9/10

Crimson Bound, Rosamund Hodge
Powieść Hodge właściwie dość daleko odchodzi od Czerwonego Kapturka. Zresztą dopiero przy czytaniu posłowia zorientowałam się, że Crimson Bound jest mieszanką Kapturka z Bezręką dziewczyną (nie znałam tej baśni, jest fajna, warto sprawdzić). Ja się dobrze bawiłam. Powieść jest cudownie mroczna, a Rosamund Hodge sprytnie wykorzystuje folklor i baśniowe motywy - także te znacznie słabiej znane.
Moja ocena: 7/10

Sisters Red, Jackson Pearce
O, to jest po prostu najgorszy typ młodzieżówki. To takie puste, nielogiczne NIC. Nasz świat (tak mniej więcej), Stany Zjednoczone. Wilki napadają tu na młode, ładne dziewczyny. Główne bohaterki, siostry, przeżyły kiedyś atak wilków, dlatego są bardziej świadome ich obecności i nauczyły się na nie polować. Nie wiem, strasznie to było nijakie, głupiutkie, a do tego, niestety, nudne.
Moja ocena: 3/10

Towarzystwo wilków, The Werewolf i Wolf-Alice (w The Bloody Chamber), Angela Carter
Towarzystwo wilków znajdziecie po polsku w tomie Czarna Wenus. Angela Carter pisze piękne, mroczne i przesiąknięte symboliką wersje baśni. Bardzo wyraźnie widać tu związki Czerwonego Kapturka z horrorem i z wierzeniami na temat wilkołaków.
Serio, ktoś powinien w końcu wydać CAŁĄ Krwawą komnatę po polsku. Carter jest genialna.
Moja ocena: 9/10

Ale zajrzyjcie też do:
Czerwone wilczątko, Amelie Flechais
Komiks. Dla dzieci. Podobno. Mroczny, nieoczywisty. Jak można się domyślić po tytule, odwracamy perspektywę. Tutaj to ludzie będą zagrożeniem. Ilustracje śliczne!

Przez las, Emily Carroll
Baśniowe, horrorowe komiksy. Świetny klimat, trochę ciekawych pomysłów, piękne ilustracje. Do Czerwonego Kapturka nawiązuje tylko króciutki komiks z końca książki.

The Road of Needles, Caitilin R. Kiernan
Opowiadanie w scenerii sci-fi, w którym Kapturek musi się zmierzyć z błędem oprogramowania i własnymi lękami.

Idź i czekaj mrozów, Marta Krajewska
To nie jest właściwie retelling Czerwonego Kapturka, ale dorzucam bo: a) jest po polsku, b) przeczytałam zupełnie przypadkiem po odhaczeniu wszystkich zaplanowanych powieści o Kapturku a przed pisaniem tekstu, c) nawiązań jest niewiele, ale są bardzo oczywiste, bo główna bohaterka biega po lesie w czerwonym płaszczu i romansuje z wilkarem, pół-człowiekiem, pół-wilkiem.


---------------
1. Skarbnica wiedzy o baśniach: http://www.surlalunefairytales.com/
2. Tutaj na przykład możecie przeczytać The Story of Grandmother, bardzo wczesną wersję (tę z kanibalizmem, rozbieraniem i ucieczką Kapturka).
3. Teraz w planach są Dzikie łabędzie. A potem Śpiąca królewna. Jak zawsze - jeśli znacie jakieś retellingi, chętnie poznam tytuły.


Sprawdźcie też inne posty z serii MISJA RETELLING :)

Polecane posty

0 komentarze

Blogi

Obserwatorzy