Na skróty. Październik 2016

12:06


Co czytałam w październiku? Prawie wyłącznie fantastykę (7/8 książek). Pewnie dlatego teraz łapię się za coś zupełnie innego, bo przecież równowaga musi być, a w październiku ją całkowicie zaburzyłam. Pochłonęłam na przykład trzy Kopciuszki - naprawdę, trzy retellingi, jeden po drugim. I piszę o Kopciuszku post, ale to będzie gigantyczny tekst, więc jeszcze go nie mam, bo jestem nieogarnięta. A pozostałe książki?



Złodziej, Megan Whalen Turner
Szybko przeczytałam, szybko zapomniałam. I nawet nie mam tu zbyt wiele do napisania - to bardzo krótka powieść i całkiem przyzwoite fantasy, ale... no właśnie, według mnie tylko przyzwoite. Autorka przyszykowała dla czytelników naprawdę spory zwrot akcji, tylko że... na tyle to wszystko jest szybkie i powierzchowne, że nie zdążyłam się nim nawet jakoś przejąć, nie udało mi się porządnie zainteresować ani wydarzeniami, ani bohaterami.  Podobno druga część jest znacznie lepsza, ale chyba już tego nie sprawdzę.

Crooked Kingdom, Leigh Bardugo
Crooked Kingdom to druga (i ostatnia) część wydanej ostatnio u nas Szóstki wron. Wiecie, jeśli o mnie chodzi, to można by tę dylogię postawić gdzieś jako wzorzec przygodowego młodzieżowego fantasy. Crooked Kingdom było po prostu super - zabawne, lekkie i mroczne, wypełnione ekscytującą akcją, wciągające od początku do końca. Bardugo wprost doskonale wychodzi żonglowanie sześcioma perspektywami, a jej bohaterowie są różni, nieoczywiści, pełni życia. Trudno nie pokochać tej bandy młodocianych przestępców. Cały czas dużo się dzieje, intryga jest skomplikowana i zaskakująca. Pewnie, że Bardugo wykorzystuje całe mnóstwo schematów, że przekręty Kaza i reszty, choć świetnie przedstawione w książce i na kartkach naprawdę dopracowane, w rzeczywistości byłyby pewnie mało prawdopodobne. Ale Bardugo robi to wszystko z tak niesłychanym sprytem i wdziękiem, że nie ma rady - kibicujemy bohaterom, śmiejemy się, z zapartym tchem obserwujemy, jak Kaz wyciąga kolejnego asa z rękawa. Po prostu rewelacyjna literatura rozrywkowa. A zakończenie? W sam raz. Pod wieloma względami cholernie satysfakcjonujące, ale zdecydowanie nie polukrowane. Chce się krzyczeć o więcej, a równocześnie wie się, że więcej już nie trzeba, że seria kończy się w najlepszym możliwym momencie. Brawo, Bardugo.

Wskazówka: Szóstka wron tylko luźno nawiązuje do trylogii Grisza, a poza tym jest znacznie od niej lepsza, dlatego nie uważam, by lektura Griszy była koniecznie potrzeba przed sięganiem po nową serię Bardugo. Natomiast, jeśli przeczytaliście Szóstkę wron, spodobało Wam się i zamierzacie czytać Griszę, to proponuję zrobić to przed Crooked Kingdom. Po pierwsze drugi tom może trochę zepsuć czytanie Griszy. Po drugie Crooked Kingdom będzie jeszcze fajniejsze, jeśli przeczytacie wcześniej pierwszą trylogię (jest parę niespodzianek! ;)).

Rozdarta zasłona, Maryla Szymiczkowa
Profesorowa Szczupaczyńska znowu w akcji! Rozdarta zasłona jest kontynuacją Tajemnicy domu Helclów - kryminału z akcją umiejscowioną w Krakowie pod koniec XIX wieku. Świetna seria i inteligentna rozrywka - Dehnel i Tarczyński (bo to oni tak naprawdę są autorami) fajnie bawią się z klasycznym kryminałem, poza tym tworzą niezwykle barwne tło historyczne i obyczajowe. Ten Kraków końca XIX wieku tak naprawdę wydaje się tu być pierwszoplanowym bohaterem. Wszystko jest doskonale dopracowane, sceneria odmalowana w najdrobniejszych szczegółach, widać gruntowne przygotowanie do napisania tych książek. A wiecie jaka to przyjemność czytać o swoim mieście - swoim, ale jednak nie swoim? Na przykład w pewnym momencie profesorowa Szczupaczyńska wybiera się na przedmieścia (w końcu aż za Planty!). Na ulicę, przy której stoi liceum, do którego chodziłam - aktualnie nikt by nie nazwał tego miejsca przedmieściami, bo to samo, samiutkie centrum, pięć minut piechotą od Rynku. A moja szkoła nawet wystąpiła w jednym zdaniu - właśnie kończyła się budowa gmachu! Dużo tu takich drobnych radości - poza tym cieszą też na przykład epizodyczne role autentycznych postaci. Ale te wszystkie zalety miała już Tajemnica Domu Helclów, a Rozdarta zasłona jest według mnie jeszcze lepsza. Zagadka kryminalna udała się jakoś lepiej, poza tym bardzo podoba mi się główna bohaterka, która tym razem, chcąc nie chcąc, zbliża się do spraw, z którymi żadna szanująca się profesorowa i krakowska mieszczka nie powinna mieć nic wspólnego... A ta konfrontacja wypada nadzwyczaj ciekawie! Bardzo polecam!



POZOSTAŁE PAŹDZIERNIKOWE KSIĄŻKI:
Confessions of an Ugly Stepsister Gregory'ego Maguire'a, Ash Malindy Lo i Gilded Ashes Rosamund Hodge - o tych książkach (i paru innych) już niedługo, w tekście o retellingach Kopciuszka! :)

NA BLOGU TEŻ:

Polecane posty

0 komentarze

Blogi

Obserwatorzy