Toń, Anya Lipska

00:57









Ciekawostka - rodowita Angielka (Lipska ma męża Polaka) napisała powieść o Polsce i londyńskiej Polonii. Dostajemy więc czytadło i niezły kryminał, ale przy okazji możemy sprawdzić, jak autorka poradziła sobie z obrazem Polaków w Londynie, z nakreśleniem szkicu polskiej historii i opisaniem współczesnej Polski. Jesteście ciekawi?


Janusz Kiszka, który wyemigrował do Londynu w latach 80., zostaje poproszony o odnalezienie zaginionej dziewczyny. Starsza pani, u której dziewiętnastolatka mieszkała, zaklina się, że Weronika to porządna dziewczyna i na pewno nie zrobiła żadnych głupstw... Ale już rozmowa z przyjaciółką zaginionej ujawnia, że Nika związała się z chłopakiem, który jest najwyraźniej zamieszany w narkotyki... Tymczasem nad brzegiem Tamizy zostaje odnalezione ciało innej młodej Polki. Rozwiązaniem zagadki jej śmierci zajmuje się Natalie Kershaw, młoda i ambitna policjantka, która bardzo angażuje się w swoją pierwszą poważną sprawę.

Anya Lipska tworzy barwny i interesujący obraz Polonii, której środowisko okazuje się naprawdę ciekawym tłem dla wątku kryminalnego. Nie, nie udało się całkiem uniknąć stereotypizacji, generalizowania, czy przesady. Ale... nie wiem, czy można to uznać za poważny zarzut. Z całą pewnością nie jest to obraz szkodliwy czy uwłaczający. Nie, z pewnością nie, a Anya Lipska odnosi się do Polaków z wyraźną sympatią. A te uproszczenia? Nie, Polacy na pewno nie jedzą tylko w kółko bigosu, pierogów i kiełbasy, nie, kino nie kończy się na Polańskim, a dwóch dorosłych, nawet religijnych facetów, raczej nie przeżegna się, gdy jeden z nich wspomni o czyjejś śmierci. Ale Toń to przede wszystkim kryminał - i przecież to zagadka jest tu najważniejsza, środowisko polonijne ma być tylko tłem. I chociaż nauczyliśmy się też tego właśnie oczekiwać od kryminału - interesującego komentarza społecznego - to jednak wciąż najważniejsza jest inteligentna intryga i wartka akcja. Zresztą jest to gatunek tak wyeksploatowany, że nie dziwi konieczność korzystania z pewnych klisz. A Anya Lipska całkiem zgrabnie gra schematami - nie tylko tymi o Polakach, ale też typowymi dla kryminału czy dotyczącymi policji.  Być może po prostu w Toni łatwiej było te klisze dostrzec - bo czytałam o czymś, co sama dobrze znam w powieści przeznaczonej dla kogoś, kto dobrze tego nie zna (tak, bo to jest zdecydowanie książka dla Anglików). Jednak ta przesada, którą posługuje się autorka, sprawia, że ktoś, kto zupełnie nie zna polskiej historii i kultury czy w ogóle Polaków, być może coś z tego wszystkiego zapamięta. Czy to źle? Chyba nie.

Bo nie zapominajmy, że rzeczywiście docelowo nie jest to książka dla Polaków. Świadczy o tym choćby częste tłumaczenie rzeczy, o których pewnie przeciętny Anglik nie ma zielonego pojęcia, a o których raczej wie każdy Polak. Lipska raczej nie popełnia błędów w tworzeniu historycznego czy społecznego tła. Błędów nie ma, są wątpliwości. Bo na przykład ile lat musiałby mieć teraz ksiądz Pietruski, żeby pomagać akowcom, będąc już w czasie wojny proboszczem? Albo zupełnie z innej beczki i to dość banalnie: na jakiego czternastolatka w Polsce mówi się Bobek? A tak właśnie ma na imię syn Kiszki - zresztą połączenie Bobek Kiszka jest już w ogóle bardzo niefortunne. Niby głupstwa, ale trochę drażnią lub śmieszą.

Toń bardzo fajnie się czyta, a zagadka kryminalna okazuje się całkiem wciągająca. Może wolałabym, żeby ostatecznie została rozegrana trochę inaczej, ale w sumie... Nie, nie będę się czepiać. Powieść ma swoje wady, ale na pewno jest to fajna książka na rozerwanie się, ciekawy, naprawdę niezły kryminał. No i możemy się przy tym dowiedzieć, jak nas widzą i piszą. I nawet jeśli parę razy coś w tym obrazie zazgrzyta, to przecież wynajdywanie tych polskich smaczków jest jedną z najciekawszych rzeczy, które Toń nam oferuje.

Hehe, a tu macie angielski zwiastun książki:

-----------
Zdjęcie u góry: blavandmaster / Foter / CC BY-NC-SA

Polecane posty

3 komentarze

  1. Jestem ciekawa tej książki bardziej ze względu na polskie tło i charakterystykę naszego narodu niż na wątek kryminalny. Mam nadzieję, że też całkiem przyjemnie spędzę z nią czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym się pewnie uczepiła, bo powielanie stereotypów mnie drażni. Co z tego, że fajny kryminał, jak w świadomości Anglików znów się utrwali, że Polacy to fanatyczni katolicy, żywiący się bigosem i kiełbasą, i w dodatku nadal walczący o niepodległość.

    OdpowiedzUsuń
  3. O brzmi naprawdę interesujące. Chciałabym przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy