O literaturze e-bookowej, czyli Starość aksolotla Jacka Dukaja

21:26

Trochę nudzą mnie powtarzające się dyskusje pod hasłem: "e-book czy książka papierowa". Jestem zdania, że i jedno, i drugie to swego rodzaju opakowanie i nie ma wpływu na to, co najważniejsze - zawartość. Kwestia przyszłości książki nie wzbudza we mnie większych emocji - myślę, że, a to najbardziej się liczy, wciąż będzie się czytać; JAK będziemy to robić, nie wydaje mi się aż tak istotne. Jeśli więc za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat e-booki wyprą książki papierowe, nie będę lamentować. Jeśli tak się nie stanie (ostatnio pojawiały się przecież głosy o odwrocie ebooków), to też będę zadowolona. Czytam i tak, i tak. I dobrze mi z tym, bo każda z tych "form" książki okazuje się przydatna w innych sytuacjach, razem jakoś się dopełniają.


Bardzo ciekawie o e-bookach i przyszłości literatury pisze Dukaj w najnowszym wydaniu "Książek". Wiele w tym tekście ciekawych i trafnych spostrzeżeń, wiele uwag, z którymi w dużej mierze się zgadzam. Artykuł w "Książkach" jest jednak bezpośrednio związany z wydaniem najnowszej powieści Dukaja, która ukazuje się tylko jako e-book. I założeniem było, by w pełni wykorzystać możliwości, które daje ta forma. Starość aksolotla to postapokaliptyczne science fiction, które zostało uzupełnione pięknymi ilustracjami i opatrzone licznymi przypisami. Ale jedyne, co wydaje się naprawdę w pewien sposób przemołowe, to decyzja, by najnowszą powieść znanego autora wydać tylko w formie elektronicznej. Starość aksolotla nie przekracza żadnych granic - wszystkie składniki powieści z łatwością można by przenieść na papier. Nie jest przecież niczym nowym opatrywanie tekstu przypisami czy dodawanie ilustracji. Ciekawostką jest możliwość wydrukowania modeli 3D transformerów z powieści. To jednak prawdopodobnie nie wzbogaci lektury przeciętnego czytelnika, który po prostu dostępu do drukarki 3D nie ma.

Rewolucji, czy to w technologii, czy w literaturze, zatem tym razem nie doświadczymy. Ale przecież to nie znaczy, że Starości aksolotla nie warto czytać. Warto. Zawiodą się ci, którzy liczyli na coś przełomowego, ale ci, którzy chcą po prostu dobrej literatury już na pewno nie. Starość aksolotla to filozoficzne science fiction wysokiej próby. Apokaliptyczna wizja Dukaja jest sugestywna i działa na wyobraźnię. Oto niespodziewanie w ziemię uderza promień śmierci i w tym samym momencie zabija wszystko, co żyje. Miasta, budynki ostają się bez szwanku, ale ludzie giną natychmiastowo. Promień przesuwa się znad Azji na zachód. Reszcie świata zostało parę godzin. Parę godzin życia, parę godzin istnienia ludzokości. Grześ postanawia "zeskanować" sobie mózg - wykorzystuje do tego nowoczesną technologię przeznaczoną dla graczy. Po zagładzie okazuje się, że nie on jeden wpadł na ten pomysł...

Właściwa akcja zaczyna się dopiero po apokalipsie, gdy zajasowani ludzie (nie ludzie?), aby stworzyć iluzję ciał przejmują mechanizmy robotów. W opuszczonym świecie tworzy się nowa społeczność złożona z transformerów - ludzkich tożsamości kierujących mechanizmami. Ludzie pozbawieni ciał starają się odnaleźć jako... roboty. Nie ma innego wyjścia. Co teraz? Tworzyć ułudę dawnego życia? Odrzucić całkowicie przeszłość, zaakceptować metal i nową, mechaniczną naturę? Grześ w głębi serca (serca? jakiego serca?) tęskni za ciałem, za utraconą przeszłością, za tym, co mieli ludzie. Ta tęsknota, ta niemnożność pogodzenia się z życiem bez ciała, z uwięzieniem w metalu staje się głównym tematem książki. Bo kim właściwie są transformery? Jak wiele w nich jeszcze ludzi, na ile to już roboty? Jak się o tym przekonać, bo na ile transformery pamiętają jeszcze to "prawdziwe" życie? To jak odróżnisz? Po czym poznasz? Gdzie masz ten wzorzec, człowieka z Sèvres, żeby przyłożyć nas do niego i porównać?[1]

Dukaj daje do myślenia, bo pytania stawiane przez transformerów nie są tak abstrakcyjne jak mogłoby się wydawać. Starość aksolotla w pewien sposób opowiada przecież o naszym świecie, o coraz większym znaczeniu Internetu, o coraz szerszej mechanizacji. Kwestia tego, ile w robocie może być z człowieka, także wydaje się jak najbardziej aktualna. Powieść jest przy tym bardzo depresyjna, bo stawiane w niej pytania trafiają w pustkę. Jak bardzo by się nie chciało, jakich prób by nie podejmowano, czasy człowieka to już przeszłość. Nie można do nich wrócić, nie można też sprawdzić, ile ze mnie jeszcze zostało, ile "mnie" jest w tej maszynie. Rozważanie człowieczeństwa, a nawet podejmowanie prób odkrycia przyczyn katastrofy wydaje się jałowe. Transformery są już przecież skazane na metal.



Najbardziej przeraża cię ta możliwość cicha, że w istocie nic, nic, nic się nie zmieniło. Że  n i e  m a
 ż a d n e j  r ó ż n i c y — wskroś ajesów, transformacji, mechów i rozklepanych epigenetyk i epikultur — i to, to właśnie jest naga prawda egzystencji: hardware dzwoniący o hardware, echo pustego złomu pod niebem nieskończoności. Nie uciekniesz, od tego nie ma ucieczki[2].

Starości aksolotla brakuje rozmachu (co niekoniecznie jest przecież zarzutem); to dość króka historia, w pewien sposób fragmentaryczna, niepełna. Ale to właśnie przypisy, które odwołują się głównie do wewnętrznego świata powieści, sprawiają, że jednak rzeczywistość Starości aksolotla wydaje się zamknięta - książka staje się w pewien sposób samowystarczalna. Większość z przypisów odnosi się wprawdzie do tego świata postapo, ale pojawiają się też po prostu pojęcia techniczne, naukowe. Łatwiej tak "sterować" czytelnikiem, który tym razem faktycznie nie będzie raczej poszukiwał wiedzy w Wikipedii, lecz po prostu zawierzy autorowi i będzie poruszał się pomiędzy linkami zamieszczonymi już w książce. Łatwiej też w ten sposób sprawić, by świat powieści wydawał się skończoną całością. Tak, faktycznie fajnie wykorzystano przypisy. I zrobiono książce wspaniałą reklamę. I to tyle z przełomu.

Rewolucja się Dukajowi nie udała. Ale pisać to on umie. Starość aksolotla jest dobra i byłaby dobra też bez tej całej otoczki. A w końcu najważniejsza jest literatura, prawda?





-------------------
[1] Jacek Dukaj, Starość aksolotla, Allegro.
[2] Tamże.

Polecane posty

6 komentarze

  1. Tak jak pisałem u siebie, tę książkę osoba na co dzień posługująca się technożargonem połknie zaglądając do przypisów tylko z ciekawości, co też znaczą poszczególne alianse postapowych jaźni, bo to wyjaśnienia dot. świata którego nie zna. Bez reszty można się obejść, a niektóre, nawet dla osób nie siedzących na co dzień w komputerach, są wręcz zbędne :) Zgadzam się, że książka jest nader sugestywna i niepokojąca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, dla mnie też niektóre przypisy były oczywiste. Te szczególnie absurdalne to dyskietka albo DNA... Ale rozumiem, że nie wszyscy muszą wszystko wiedzieć. A czasem ktoś po prostu chciałby się dowiedzieć czegoś więcej. Rozumiem zamysł - obudowania książki tyloma przypisami, by nie trzeba było się odwoływać do nieczego "z zewnątrz", by tworzyła jakąś zamkniętą całość. Nie wiem, czy do końca to do mnie przemawia, na pewno nie jest to żadna rewolucja, ale w "Starości aksolotla" ten akurat "przełomowy" pomysł został nieźle zrealizowany.

      Usuń
    2. Czy ja wiem. Internet to już raczej nie jest "zewnątrz". Ale z jednym się zgodzę, "to żadna rewolucja", a jedynie drobny krok na przód ku książce (??) przyszłości :)

      Usuń
  2. Książki, jeszcze nie czytałam, ale rzeczywiście sporo było wokół niej szumu, który jakoś trochę mnie irytował. Natomiast czytając Twój tekst zaczęłam sobie dumać, czym miała by być właściwie książka 2.0. I mam wrażenie, że chyba czymś bardziej interaktywnym, połączonym z grą. Spróbowałabym czegoś takiego, a Ty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że bym spróbowała! :) Tak, myślę, że w przyszłości mogą być takie pomysły. Zresztą z uwzględnieniem tego, że czytelnik, jak to już było w powieści hipertekstowej, podejmowałby własne decyzje i kształtował fabułę. Nie wiem, czy tego właśnie oczekuję od literatury, ale spróbować nie zaszkodzi ;)

      Usuń
    2. Podejmowano już takie próby (jak znajdę tytuł, to podrzucę). Napisano też książkę przy pomocy kodów QR. Szukanie nowej formuły jest naturalne, ale jeśli chodzi o "Starość ...", to chyba zbyt wcześnie odtrąbiono sukces :)

      Usuń

Blogi

Obserwatorzy