Na skróty. Luty 2015

11:16





Luty był dość leniwym miesiącem, co jednak wcale nie przełożyło się na więcej przeczytanych książek czy większą aktywność na blogu. Wprost przeciwnie; odnoszę wrażenie, że im więcej mam czasu, tym bardziej później nie wiem, co z nim właściwie zrobiłam. Dzisiaj w lutowych zaległościach trzy książki. Ale trzy dobre książki.

Toast za przodków, Wojciech Górecki
Dobry reportaż zawsze w cenie. A Toast za przodków to klasa sama w sobie. Świetny obraz państw Kaukazu Południowego, o których, przyznam szczerze, do tej pory nie widziałam praktycznie nic. Azerbejdżan, Gruzja i Armenia - każdy z tych krajów ma bardzo długą historię, własną, bogatą kulturę, własny język, Armenia i Gruzja nawet własne alfabety. Nie ma tych państw na większości map Europy, a przecież wielu mieszkańców Zakaukazia czuje się Europejczykami. Innych, przeciwnie, ciągnie w stronę Azji. W dużej mierze na tym opiera się książka - na konflikcie pomiędzy Europą a Azją, między tym, co zachodnie i wschodnie. Wojciech Górecki pisze o państwach Zakaukazia interesująco i z wyczuciem, w ciekawy sposób przybliża nam tamtejszą kulturę oraz tworzy zarys historyczny, konieczny dla zrozumienia niektórych kwestii. A przede wszystkim kreśli przekonujący obraz współczesnych problemów tych państw.

Duch na wyspie, Johan Theorin
Mam słabość do kryminałów Theorina, odkąd pochłonęłam Nocną zamieć. Kwartet olandzki - tak nazywa się seria, której akcja rozgrywa się na szwedzkiej Olandii - ma w sobie coś specjalnego, co pozwala mu wybić się spośród mnóstwa skandynawskich (i nie tylko) kryminałów. Przede wszystkim doskonały mroczny klimat rodem z dobrej opowieści o duchach... Kryminały Theorina rzeczywiście czyta się z dreszczykiem emocji, a nieraz i z nutką prawdziwego strachu. Do tej pory jednak żadna inna część serii nie okazała się tak dobra jak Nocna zamieć (chociaż Zmierzch był blisko), a Smuga krwi i Duch na wyspie zdecydowanie prezentują już trochę niższy poziom. Czegoś jednak im brakuje, a zagadki nie są już aż tak pasjonujące. Ale wciąż jest to świetna rozrywka, a Duch na wyspie na pewno jest porządnym, wciągającym kryminałem. A jeśli ukaże się kolejna książka Theorina, to ja na pewno chętnie ją przeczytam.

Profesor Stoner, John Williams
Wyjątkowo mądra powieść o życiu. John Williams opisuje losy nauczyciela akademickiego, Williama Stonera. Właściwie wszystko w tym życiu można by uznać za porażkę - od małżeństwa, w którym nie ma ani trochę zrozumienia czy miłości, przez konflikt z przełożonym na uczelni, który sprawia, że Stoner jest niedoceniany także w pracy, aż po nieszczęśliwy romans i oddalenie się córki. A przecież w jakiś sposób jest to dobre życie - dobre, bo Stoner jest pogodzony ze światem i z samym sobą. Porażki przyjmuje ze zrozumieniem - w ogóle może "rozumieć" jest tu słowem kluczem. Bo Stoner chyba rozumie świat, po prostu wie, jak żyć. Wie też jak umierać, bo gdy przychodzi i ta chwila, wszystko jest jakby uporządkowane, takie, jak być powinno. Dlatego też jest to piękna książka - napisana przejrzystym językiem i wypełniona inteligntnie napisanymi postaciami. I po prostu prawdziwa.
---------------
Zdjęcie u góry: ginnerobot / Foter / CC BY-SA

Polecane posty

8 komentarze

  1. "Profesor Stoner" od dawna mnie kusi już jakiś czas, a nadal go omijam. Chyba czas to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam na tę książkę ochotę :)

      Usuń
    2. U mnie też jest na liście must Read ;)

      Usuń
  2. Dwie wspaniałe książki i jedna, którą o bycie dobrą podejrzewam :) Theorin to mój ulubieniec i tak się już o nim narozpływałam, że internet tonie w moich zachwytach ;) A "Profesor Stoner" jest cudny i pewnie niebawem i ja o nim coś naskrobię. No i Górecki, który czeka na swoją kolej. Wygląda na to, że spotkały się nasze upodobania literackie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Theorin jest świetny i, nawet jeśli taki "Duch na wyspie" jest według mnie trochę słabszy, to i tak nic tego nie zmieni. A "Toast za przodków" naprawdę serdecznie polecam, zresztą to chyba drugi tom takiej nieformalnej serii, teraz muszę się zabrać za "Planetę Kaukaz" i "Abchazję" :)

      Usuń
  3. Pozycja nr 3 najbardziej mnie zainteresowała, chyba dodam do schowka na Bonito ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Profesor..." mnie kusi i kusi:)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy