Na skróty. Styczeń 2015

22:41

Powiedzmy sobie szcerze. Z recenzowaniem trochę nie wyrabiam. Blog piszę tak trochę z doskoku - zdecydowanie częściej mnie tu nie ma, niż jestem. O większości książek zamierzam coś napisać, ale czas ucieka, ja nie piszę, potem czytam następne i chcę już o tych następnych napisać, ale znowu jakoś nie nadążam. Chyba jestem złym bloggerem... ;) No i nagle okazuje się, że miałam napisać o tylu książkach... i nie napisałam o żadnej. Także oto jest... post, w którym kajam się, nadrabiam blogowe zaległości i po łebkach robię to, co zrobić miałam, ale ech, nie wyszło. Sześć moich styczniowych książek. Na skróty.

Brzemię rzeczy utraconych, Kiran Desai
Kiran Desai wnikliwie pisze o tym, co pewnie bliskie jest jej samej - o funkcjonowaniu na pograniczu zupełnie różnych kultur, o losie emigranta, o odnajdywanie samego siebie. Nie ma w tej powieści prostych odpowiedzi. Bo każdy z bohaterów jest tu trochę zagubiony, nikt nie jest do końca u siebie. Nie tylko Bidźu, który nie potrafi się odnaleźć na emigracji w USA (w tej upragnionej przez wszystkich Ameryce!), ale też  mieszkańcy Bengalu Zachodniego, gdzie rozpoczynają się protesty Nepalczyków, którzy pragną własnego państwa. Trudno przyznać tu komuś rację - Nepalczycy, do tej pory ignorowani, chcą niezależności od Indii i po prostu lepszego życia, Hindusi tu mieszkający nagle stają się intruzami we własnych domach. Bardzo, bardzo dobra książka, ciekawy głos na temat problemów Indii, 

Miniaturzystka, Jessie Burton
O, okładka jest taka śliczna. Mogłabym na nią patrzeć i patrzeć, tym bardziej, że podczas czytania miałam okazję przyglądać się tylko mojemu czytnikowi... Miniaturzystka wiele obiecuje - mamy plastycznie opisany siedemnastowieczny Amsterdam, pełne sprzeczności środowisko kupieckie, mamy dziwny dom i rodzinę, która na pewno skrywa jakieś tajemnice, mamy wreszcie zagadkę dotyczącą tytułowej miniaturzystki. I są też świetne postaci kobiece. Nella, główna bohaterka, łączy w sobie jeszcze pewną dziecinność z determinacją i siłą, jej szwagierka Marin wydaje się despotycznie religijna, ale to przecież nie jest jedyna cecha jej charakteru... Miniaturzystka jest wciągająca i klimatyczna, ale ma jedną wadę. Zagadkowość powieści sprawia, że oczekuje się, że rozwiązanie będzie naprawdę niespodziewane i niezwykłe. Tymczasem szczególnych zaskoczeń tu nie ma (a przynajmniej ja jakoś przechodziłam nad tymi wielkimi odkryciami bez mrugnięcie okiem, może po prostu bez emocji). Po przeczytaniu zakończenia czułam pewien niedosyt. Książka może okazać się trochę rozczarowująca. Nie spełnia wszystkich nadziei, które daje na początku.
Szum, Magdalena Tulli
Tulli znowu, podobnie jak w znakomitych Włoskich szpilkach mówi o leczeniu traum, o życiu z piętnem doświadczeń wojennych (takim piętnem, które przechodzi z pokolenia na pokolenie), o dorastaniu w rodzinie, w której między jej członkami rośnie mur niezrozumienia. Szum jest tak autentyczny, tak prawdziwy i poruszający, że niektóre myśli, fragmenty mogą jeszcze na długo zostać w głowie. Tulli czytać warto, naprawdę.


Wszystko zależy od przyimka
Dobrze się bawiłam, czytając tę książkę. Wywiad z trzema specjalistami od języka polskiego jest świetną okazją do zastanowienia się nad tym, jak mówimy i jakie ma to dla nas znaczenie. Bralczyk, Miodek i Markowski podchodzą do wielu spraw z pewnym dystansem, często żartują i zresztą najwyraźniej dobrze się bawią podczas tej rozmowy. Świetna okazja, żeby dowiedzieć się czegoś nowego o naszym języku (i nie tylko!). Mam tylko nadzieję, że wszystko tu napisałam poprawnie! 



Sześć córek, Małgorzata Szyszko-Kondej

Rzadko wybieram książki tak szybko. Zazwyczaj jakiś czas wokół nich krążę - przeczytam jakieś recenzje, usłyszę parę razy o autorze, obejrzę egzemplarz w księgarni. Sześć córek to był prawie strzał w ciemno. No, prawie, bo przeczytałam dwie opinie na Biblionetce, a potem od razu kupiłam ebooka. Okładka sugerowałaby, że to będzie przesłodzona schematyczna powieść dla kobiet. Ale nie! W żadnym wypadku. Powieść składa się z sześciu części - historii sześciu kobiet. Zupełnie różnych kobiet w różnym wieku. Łączy je to, że są córkami jednego człowieka, chociaż większość z nich nigdy się nie poznała. Tak, to brzmi trochę banalnie i te (nieliczne zresztą) fragmenty, które jakby "łączą" te historie są chyba najsłabsze. O ile więc umierający ojciec, który dopiero na łożu śmierci postanawia zainteresować się swoim potomstwem i pisze do córek motywujące listy, jakoś do mnie nie przemawia, to historie córek są same w sobie świetne i prawdziwe. Autorce udaje się bardzo dobrze opisać kobiety w różnym wieku - od Grażyny po sześćdziesiątce do osiemnastoletniej Mileny. I te portrety, te historie ich życia wypadają bardzo autentycznie, bardzo poruszająco. 

Ziarno prawdy, Zygmunt Miłoszewski
Tak, tak, przeczytałam, bo fakt, że film właśnie wchodzi do kin, przypomniał mi o tym, że książka od dawna leży na półce. Pierwszy raz czytam coś Miłoszewskiego - i jestem zadowolona. Ziarno prawdy jest naprawdę fajne i ma wszystko to, co powinien mieć porządny kryminał - wciągającą i niebanalną zagadkę, charyzmatycznego głównego bohatera, barwną scenerię i ciekawe tło społeczno-obyczajowe. Powieść wciąga, a rozwiązanie zagadki kryminalnej jest ciekawe i nieoczywiste.


---------
Zdjęcie u góry:slightly everything / Foter / CC BY


Polecane posty

16 komentarze

  1. Kurczę, zaintrygoałaś mnie. teraz wszystkie książki trafiają na moją listę lektur (ok, "Miniaturzystka" już tam była). A ja... nie iem, kiedy przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w trakcie czytania ,,Ziarna prawdy,, a ,,Szum,, i ,,Miniaturzystkę,, mam zamiar przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Sześć córek" mnie przyciąga okładką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzy książki z Twoich styczniowych tkwią u mnie na liście lub na czytniku. Dopisałam do nich jeszcze "Brzemię rzeczy utraconych" i mam wrażenie, że chociaż czytam dużo, wykorzystuję chyba każdą chwilę na czytanie, to nigdy chyba nie odgrzebię się z tych tytułów, które chcę przeczytać :) Oczywiście nie pomaga mi tym codzienny spacer po blogach, bo lista się wydłuża... Taki los, gdy się kocha książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalne. Nigdy nie nadążam. Zawsze za dużo do przeczytania... :)

      Usuń
  5. O, zgadzam się z Tobą co do Miniaturzystki. A za Miłoszewskiego w końcu trzeba się będzie wziąć..

    OdpowiedzUsuń
  6. "Miniaturzystkę" mam w planach, ale szkoda, że trochę rozczarowuje… ale i tak mam na nią ogromną ochotę. :) Miłoszewski też na liście do przeczytania. Tylko skąd brać na to wszystko czas? :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie zdecydowanie najbardziej zaciekawił "Szum". Chyba mam jakieś dziwne ciągoty jeśli chodzi o holocaust...

    OdpowiedzUsuń
  8. "Brzemię rzeczy utraconych" widzę po raz pierwszy, a resztę kojarzę i jakoś nie planowałam czytać ale chyba warto :) Szczególnie "Wszystko zależy od przecinka" i "Szum".

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa jestem tych Sześciu córek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Brzemię rzeczy utraconych" jest na liście od kilku lat, ale przeczytam, przeczytam, nie wiem tylko kiedy :) Tak jak i Miłoszewski. Muszę się w końcu przekonać, czy rzeczywiście jest tak dobry, jak mówią.
    Co do uciekającego czasu i książek nie zrecenzowanych - też tak mam, więc rozumiem Cię doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  11. Poza pierwszą (jakoś mnie nie kusi) i drugą (bo już czytałam:)) pozostałe mogłabym z chęcią poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. czaje sie na Ziarno prawdy, moze bedzie nastepne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej mnie interesuje Ziarno prawdy, w sumie tak samo jak Farelka :) Na pewno jest to coś co sprawi, że w mgnieniu oka pochłonę książkę

    OdpowiedzUsuń
  14. Książkę Desai też gorąco polecam, jest świetna (zresztą nie tylko ta jedna w dorobku autorki). Pozostałe oprócz przedostatniej chętnie przeczytam w przyszłości ;) slubnaherbata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. "Miniaturzystka" czeka na półce, póki co czytam "Wszystko, co lśni" :)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy