Złota skóra, Carla Montero

Do Wiednia wraca książę Hugo von Ebenthal, który został parę lat temu oskarżony o zamordowanie swojej ukochanej. Uniewinniono go ze względu na braku dowodów. A jednak zła sława się za nim ciągnie; w dodatku wkrótce ginie młoda modelka, z którą Hugo zaczyna się spotykać... I wszystko wskazuje na to, że w obu przypadkach mordercą była ta sama osoba. Niedługo potem sprawa zaczyna zataczać szersze kręgi, bo giną kolejne modelki z artystycznego światka Wiednia. Wszystkie są skupione wokół charyzmatycznej Inés, kochanki znanego malarza i najpiękniejszej kobiety w Wiedniu.


Tytuł - Złota skóra - w jakiś sposób pasuje do klimatu powieści. Faktycznie, ma się wrażenie, jakby wszystko było tu złote, pozłacane. Blichtr, bogactwo, sztuka - razem z bohaterami obracamy się w takich właśnie kręgach, wśród ludzi bogatych i w dodatku ceniących piękno. Tak, Złota skóra jest na swój sposób klimatyczna, natomiast, niestety, Carli Montero nie udaje się w żaden sposób wykorzystać potencjału, jakim jest umiejscowienie akcji na początku XX wieku w Wiedniu. Zupełnie brakuje tu samego miasta, brakuje też jakiegokolwiek zarysu historycznego lub społecznego. Autorka może i podejmuje w tej kwestii pewne próby, ale te pojedyncze sceny zdają się raczej służyć zilustrowaniu charakteru bohaterki niż czemukolwiek innemu.  Pojawiają się nawet jakieś postacie historyczne (jest Freud!), ale tak jakby mimochodem, od niechcenia. Ten Wiedeń sprzed ponad stu lat jest trochę jak marna, niedopracowana dekoracja do historii, którą przedstawia Montero. Historii tak pełnej uczuć, namiętności, historii, na którą składają się miłość, śmierć, zazdrość, sztuka i Bóg wie, co jeszcze. To taka melodramatyczna, pełna pasji opowieść, w której bohaterowie kochają głęboko i mocno, zbrodnie popełnia się nie dla zysku, ale z miłości, chorej miłości. Nie przeczę, może dzięki temu właśnie, dzięki temu nagromadzeniu uczuć i melodramatycznemu rozwojowi akcji, jest to książka bardzo wciągająca. Bo Złota skóra z pewnością nie jest powieścią, która literacko wyróżniałaby się pod jakimkolwiek względem, ale czyta się ją w zawrotnym tempie.

Miłość i śmierć - o tym właśnie pisze Carla Montero, a jej powieść to kryminał i romans w jednym. I o ile część romansowa może rzeczywiście jest zbyt melodramatyczna, zbyt sztampowa, to wątek kryminalny udaje się całkiem nieźle. Autorka myli tropy, trochę manipuluje czytelnikiem i każe mu od początku podejrzewać niewłaściwą osobę. Ostateczne rozwiązanie może być więc zaskakujące. Najważniejsza w tym wszystkim zdaje się jednak sama Inés - piękna, charyzmatyczna Inés, obiekt westchnień i fascynacji, ale też silna, niezwykła kobieta.  Być może to jest właśnie główny temat powieści - sportretowanie wyjątkowej kobiety. Bo poza pytaniem, kto jest mordercą, jest jeszcze jedno, równie ważnie. Kim jest Inés?

Złota skóra to jedna z tych powieści, o których zapominamy wkrótce po odłożeniu na półkę. Ale wciąż jest to całkiem niezłe czytadło, takie, które pochłania się z przyjemnością. Ta historia ma swój urok, ma pewien potencjał.

Książka dostępna na empik.com.

Popularne posty z tego bloga

Saro J. Maas, właśnie tak pisze się finał serii! Kingdom of Ash

Na skróty. Październik 2018

Nędznicy, Victor Hugo