Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2014

5 najlepszych książek na poprawę humoru

Obraz
Są takie dni, kiedy po prostu potrzebujemy zastrzyku pozytywnej energii. Książki mogą też być świetnym lekarstwem - na smutki i smuteczki, stres, zimową chandrę, zmęczenie i zniechęcenie. Szczerze mówiąc, gdy mam zły dzień, jednak najczęściej wybieram film. Tak jest po prostu zazwyczaj szybciej i łatwiej, jeśli potrzebuję nagłego wzrostu endorfin. W takim zestawieniu filmowym królowałyby chyba "Rzymskie wakacje" i dlatego właśnie temu postowi patronują Audrey i Gregory Peck na vespie. :) Te książki jednak na pewno równie dobrze poradzą sobie z uleczeniem smuteczków.

Dzisiaj Walentynki, zatem wszędzie królują motywy miłości. Ja jednak ledwie pamiętam o tym święcie, więc jestem trochę nie w temacie. Ale opcjonalnie można potraktować tę listę, jako propozycje książek, które warto przeczytać, gdy ktoś w Walentynki jest sam i jest mu z tego powodu smutno. Trochę miłości (całkiem sporo...) też tu znajdziecie, a jak! :)

Czas motyli, Julia Alvarez

Obraz
¡Vivan las Mariposas!

System zawsze miażdży niepokornych, tych, którzy ośmielą się sprzeciwić i walczyć o swoje ideały. Każda dyktatura ma swoje ofiary. Swoje żniwo zebrały też rządy Rafaela Leónidasa Trujillo, który sprawował władzę na Dominikanie w latach 1930-1961. Najwyższą cenę za opór zapłaciły trzy siostry Mirabal - Patria, Minerva i María Teresa. Julia Alvarez w swojej książce opowiada piękną historię trzech kobiet, które miały odwagę przeciwstawić się strasznemu reżimowi. 

Inne zasady lata, Benjamin Alire Saenz

Obraz
Mam problem z literaturą młodzieżową. Kiedyś tak było z dziecięcą - gdy tylko z niej wyrosłam i zaczęłam czytać "dojrzalsze" i trudniejsze książki, zaczęła wydawać mi się zbyt prosta, zbyt dziecinna, niewarta czytania po prostu. Ale zdążyłam nabrać dystansu i teraz mogę z przyjemnością sięgać po książki dla dzieci. W końcu dziecinność i prostota przekazu są ich istotą, stanowią ich urok, prawda? Teraz jestem w takim wieku, że metrykalnie jeszcze powinnam łapać się na młodzieżówki (choć w sumie już ledwo, ledwo...), ale prawda jest taka, że unikam ich od dobrych paru lat. Właśnie tak - z młodzieżówek już wyrosłam i jeszcze nie nabrałam dystansu. Może to jest mój kłopot z Innymi zasadami lata - jestem na nie o parę lat za stara i może (choć w sumie tego nie jestem pewna) o parę lat za młoda.