Przekleństwa niewinności, Jeffrey Eugenides

23:33

Zdjęcie pochodzi z filmu Przekleństwa niewinności w reżyserii Sofii Coppoli.
Nie wiadomo, dlaczego siostry Lisbon popełniły samobójstwo. Nie wiedzą tego ich rodzice, nauczyciele, sąsiedzi. Nie wiedzą tego chłopcy, którzy obserwowali je zza płotu, próbując odkryć zagadkę ich życia, a potem śmierci. A w końcu sam czytelnik pozostaje po lekturze Przekleństw niewinności z poczuciem niepewności, dojmującej wręcz niewiedzy, wrażeniem, że pewne rzeczy zawsze pozostaną niezgłębione, w ukryciu.

Tajemnica.


To może ona właśnie sprawia, że okoliczni chłopcy są tak bardzo zafascynowani siostrami. Zaczyna się to już wcześniej, gdy, zdawałoby się, w domu państwa Lisbon wszystko jest jeszcze w porządku. Pięć atrakcyjnych sióstr - Therese, Mary, Bonnie, Lux i Cecilia. Niby normalne dziewczyny, zwykłe nastolatki, ale jednak trochę inne, nieco wyobcowane, zawsze jakby z boku, w dodatku mocno ograniczane przez surowych rodziców. Nic dziwnego, że wzbudzają zainteresowanie sąsiadujących z nimi chłopców. Ono tylko wzrośnie, gdy najmłodsza, Cecilia, popełni samobójstwo. A właściwie dwa, bo celu dopnie dopiero za drugim razem. To wydarzenie drastycznie zmieni życie pozostałych sióstr. Nie tylko będą musiały się zmierzyć ze śmiercią Cecilii. Nie, bo po śmierci najmłodszej z dziewczyn dom Lisbonów całkowicie zamknie się na świat, a rodzice znacznie zaostrzą zasady obowiązujące córki. Siostry dla chłopców z sąsiedztwa staną się niemal obsesją, ciekawość zacznie rodzić kolejne pytania. Co robią za zamkniętymi drzwiami? Jak przeżywają śmierć Cecilii? A później, już po tragedii, dlaczego wszystkie zrobiły coś takiego?

Właśnie na tym polega specyfika Przekleństw niewinności - nie dostaniemy tu szczegółowej, dogłębnej analizy psychologicznej sióstr, nie dana nam będzie sposobność zajrzenia do ich umysłów, zgłębienia ich sposobu myślenia, poznania motywacji i pragnień. Nie, wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy okolicznych chłopców, siostry Lisbon obserwujemy jakby przez lekko uchylone drzwi, widzimy niewyraźnie, słyszymy z oddali. Dowiemy się tylko tyle, ile wiedzą chłopcy - czyli w gruncie rzeczy całkiem sporo, ale wciąż za mało, wciąż niewystarczająco, by poznać tajemnicę tych samobójstw. W gruncie rzeczy może jesteśmy tylko intruzami, może wcale nie mamy prawa do zainteresowania siostrami, może powinniśmy zostawić je w spokoju.

Poprowadzenie narracji w ten sposób daje nam sposobność nie tylko do próby zrozumienia dziewczyn, ale też do wgłębienia się w świat chłopców, do przyjrzenia się tej ich fascynacji siostrami. Zdaje się, że wszystko, co przynależy do rzeczywistości dziewcząt, ma dla naszych narratorów posmak zakazanego owocu, jest zagadką związaną z tym, co jeszcze niepoznane, nieodkryte. Widać, że rozgrywająca się w sąsiednim domu tragedia zostawia na nich swoje piętno, a historia sióstr Lisbon nie daje o sobie zapomnieć nawet po latach. Młodość objawia się tu na wiele sposobów, a Eugenides w jej opisywaniu jest przewrotny. Trudno nie zauważyć, że cała powieść jest wyraźnie podszyta groteską. Ten delikatny absurd jest tu wprowadzony poprzez zderzenie wzniosłości ze zwykłością, uduchowienia z przyziemnością. Sposób opowiadania o tragedii sióstr Lisbon jest liryczny i niemal patetyczny. Równocześnie ten podniosły ton jest wciąż łamany przez wprowadzanie elementów zwyczajnych i pospolitych, które w zderzeniu z uduchowieniem całości nabierają niemal komicznego wymiaru. To tak jakby w rzeczywistości amerykańskiego przedmieścia nieustannie przenikały się sfery sacrum i profanum, a historia nastoletnich samobójczyń należała po równi do każdej z nich. W dodatku Eugenidesowi, może dzięki pięknemu, bogatemu językowi, udaje się stworzyć specyficzną, duszną atmosferę, która pozwala się wczuć w tragedię dziewczyn, jakby skazanych na taką śmierć.

Można by uprościć całość i winę za samobójstwo pięciu sióstr zrzucić na wręcz chorobliwie surowych rodziców. Ale sprawy są bardziej złożone, a Przekleństwa niewinności w każdym momencie ukazują kolejne niejednoznaczności. To taka książka, która, nawet jeśli od początku znamy jej zakończenie, pozostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. I te pytania potem gdzieś siedzą, drążą, nie pozwalają o sobie zapomnieć. Przekleństwa niewinności zapiszą się pewnie w mojej pamięci jako książka świetna pod każdym względem. Jej piękno leży nie tylko w słodko-gorzkim, liryczno-groteskowym opisie tragedii, zbliżeniu się do bolączek młodości czy we wspaniałym języku, ale też w próbie dotknięcia niewytłumaczalnego, zgłębienia tajemnicy.

Polecane posty

20 komentarze

  1. Ojej, ależ mnie zaintrygowałaś! Czuję, że już teraz, dziś, natychmiast mam ochotę biec po tę książkę do biblioteki. Jeszcze w trakcie czytania recenzji zapisałam sobie tytuł, by w żadnym wypadku go nie zapomnieć. Dziękuję Ci za opinię o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, a takie komentarze pod postem sprawiają, że cała się uśmiecham :) Fajnie jest tak kogoś zachęcić do dobrej książki.

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że po przeczytaniu tej książki będę czuła ogromny niedosyt, będzie mi czegoś brakowało. Ale nie zmienia to faktu, że chętnie ją poznam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale to taki zdrowy niedosyt, który zostaje po dobrej książce :)

      Usuń
  3. Zapowiada się ciekawa intrygująca lektura.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam, że istnieje książka. Film znam i uwielbiam. To jeden z tych, których fragment widziałam w dzieciństwie, a potem za mną chodził, dopóki nie odkryłam, co to za film i go nie obejrzałam pierwszy, drugi, piąty raz... Książkę też kiedyś chętnie przeczytam. A nawet bardzo chętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film widziałam dobrych parę lat temu - na tyle dawno, żeby nie zepsuło mi to odbioru książki i na tyle niedawno, by to dobre wrażenie po nim zachęciło mnie do jej kupna :) Teraz trudno mi to powiedzieć na pewno, ale wydaje mi się, że to była dobra ekranizacja - dość wierna i oddająca klimat książki.

      Usuń
  5. Koniecznie muszę poznać! Nie znam ani filmu, ani książki. Dziękuję za propozycję. Na pewno w niedzielę nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym ją przeczytała, choć pewnie pytania po jej skończeniu nie pozwalałyby mi na normalne funkcjonowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, kiedy zostały wydane jako "Samobójczynie". Bardzo dobra powieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam i nie mogłam przestać o tej książce myśleć, z każdym dniem czułam, że podoba mi się coraz bardziej, mimo że już lektura skończona. A potem obejrzałam film. I zobaczyłam obraz swojej wyobraźni na ekranie. I znowu nie mogłam się go pozbyć ze swojej głowy. Nie dziwię się, że chłopcy zastanawiali się się dzieje za ścianami domu rodziny Lisbon, sama też nie mogłam oderwać od niego oczu. Genialnie napisane, dla mnie 10 na 10!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, skończyłam czytać z poczuciem, że to naprawdę bardzo dobra książka, ale teraz, parę dni po lekturze, wydaje mi się jeszcze lepsza. Gdzieś tam zostaje, nie daje spokoju. A film też dobry, wydaje mi się, że oddał klimat powieści (chociaż nie mogę powiedzieć na pewno, bo oglądałam go kilka lat temu).

      Usuń
  9. Warto poświęcić czas i poczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie muszę przeczytać, tak jak Middlesex

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja teraz też szukam "Middlesex".

      Usuń
  11. Wieki temu czytałam, siostra mi podsunęła, ale pamiętam to wrażenie niedopowiedzenia, tajemnicy. Bardzo dobrze oddajesz klimat tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  12. świetna pozycja, a Twój opis jeszcze bardziej to podkreśla! widziałam film, a książki niestety nie czytałam... automagnus

    OdpowiedzUsuń
  13. Narobiłam sobie apetytu na Eugenidesa po przeczytaniu "Intrygi małżeńskiej". Mam nadzieje, że pozostałe pozycje są równie wyśmienite :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo piękny, klimatyczny film..chętnie sięgnę po książkę.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam i tak napisałam o niej na swoim blogu : "Długo szukałam słowa, które określiłoby książkę "Przekleństwa niewinności" Jeffreya Eugenidesa. Z jednej strony profanacją jest zamykanie książki w jednym słowie, a z drugiej są wyrazy, które mieszczą w sobie wiele emocji. Melancholia - to najlepsze określenie tej niepokojącej i trudnej powieści."

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy