Inne zasady lata, Benjamin Alire Saenz

19:14















Mam problem z literaturą młodzieżową. Kiedyś tak było z dziecięcą - gdy tylko z niej wyrosłam i zaczęłam czytać "dojrzalsze" i trudniejsze książki, zaczęła wydawać mi się zbyt prosta, zbyt dziecinna, niewarta czytania po prostu. Ale zdążyłam nabrać dystansu i teraz mogę z przyjemnością sięgać po książki dla dzieci. W końcu dziecinność i prostota przekazu są ich istotą, stanowią ich urok, prawda? Teraz jestem w takim wieku, że metrykalnie jeszcze powinnam łapać się na młodzieżówki (choć w sumie już ledwo, ledwo...), ale prawda jest taka, że unikam ich od dobrych paru lat. Właśnie tak - z młodzieżówek już wyrosłam i jeszcze nie nabrałam dystansu. Może to jest mój kłopot z Innymi zasadami lata - jestem na nie o parę lat za stara i może (choć w sumie tego nie jestem pewna) o parę lat za młoda.



A Inne zasady lata są o wszystkim, o czym jest chyba (w mniejszym lub większym stopniu) każda powieść młodzieżowa - o odkrywaniu tożsamości, o akceptacji samego siebie, o poszukiwaniu swojej drogi, o przyjaźni i o miłości. Te proste, powtarzające się po wielokroć w literaturze czy filmie tematy, można jednak wykorzystać i przedstawić w bardzo różny sposób. Wszystko zależy od tego, jak autor rozegra te karty. A dla mnie w powieści Benjamina Alire Saenza nie ma chyba nic, co uczyniłoby ją szczególnie ciekawą z jakiegoś względu, nie ma czegoś, co by mnie ujęło, zachwyciło... To prosta, może zbyt prosta historia, której schemat niczym właściwie nie potrafi zaskoczyć. Poznajemy dwóch piętnastolatków, outsiderów, którzy zaprzyjaźniają się pewnego lata. Arystoteles trzyma się trochę na uboczu, ma trudną relację z ojcem (który prawie się nie odzywa) i brata w więzieniu. To wrażliwy chłopak, który, gdy trzeba, potrafi komuś przywalić. Dante czyta wiersze, rysuje, ma własne poglądy na życie i nie lubi nosić butów. Przypadkowe spotkanie na basenie będzie początkiem pięknej przyjaźni, która z czasem przerodzi się w coś więcej. Ari i Dante przeżyją razem wiele, zarówno radosnych jak i trudnych, chwil, dzięki czemu odkryją swoją wartość i nauczą się akceptować samych siebie.

Ciekawie są ukazane książkowe rodziny - Dante i Arystoteles mają rodziców, z którymi mogą porozmawiać, którzy ich zrozumieją, doradzą i pozwolą swoim dzieciom iść ich własną drogą. I choć u Ariego nie od początku jest tak prosto (nie może się dogadać z milczącym ojcem, a losy jego brata to temat tabu), to jednak Inne zasady lata przedstawiają ciepły obraz rodzinnej miłości.

To taka lekka powieść, która niemal sama się czyta, raczej bezboleśnie wpada do głowy i pewnie bezboleśnie z niej wypadnie. To też naprawdę niezwykły przypadek książki lekkiej do tego stopnia, że aż w tej lekkości trochę męczącej. Dla mnie problemem był zdecydowany nadmiar dialogów, które, niepodparte żadnymi opisami, potrafiły ciągnąć się przez całe strony. Po prostu miałam wrażenie, jakby autor we wszystkim tylko ślizgał się po powierzchni. Bohaterowie mają oczywiście przypisane jakieś cechy charakteru, ale wydają się papierowi. Oczywiście sygnalizuje się tu wiele problemów - tych typowych dla każdego nastolatka i też paru poważniejszych - ale wgłębienia się w te problemy już nie ma. Dla mnie to książka po prostu dość słaba - mam wrażenie, że nie może mi nic zaoferować. Oczywiście przedstawia sobą wiele wartości, pokazuje piękną przyjaźń i wskazuje, co jest w życiu ważne. Tylko że przy Innych zasadach lata wyraźnie czułam, że to wszystko już było, że autor wysługuje się prostymi schematami, by opowiedzieć tę historię - może ładną i pod pewnymi względami wartościową, ale wtórną i przez to nieciekawą.

To taka ładna, ciepła książka, w której, przynajmniej dla mnie, nie ma nic więcej. Myślę, że nie jest trudno znaleźć lepiej napisane i skonstruowane, ciekawsze książki o młodzieńczej przyjaźni i miłości czy problemach wieku dojrzewania. Ale wiem, że Inne zasady lata też mogą się podobać (ocena na Goodreads to 4,26 - to chyba coś znaczy), bo to lekka, przyjemna książka, którą można przeczytać szybko i bezboleśnie.

----------------------
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rodzinnego.

Polecane posty

10 komentarze

  1. Nie skorzystam tym razem. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam problemy z książkami młodzieżowymi, wydaje mi się, że z nich wyrosłam - przynajmniej z niektórych, bo część młodzieżówek jest godnymi przeczytania książkami, które niosą w sobie morały. Z tą nie wiem, jak jest - nie czytałam i przez chwiejne jej opinie na blogerze nie wiem, czy po nią sięgać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie można trafić. Ja czasem czytam młodzieżowe, bo mam nadzieję na coś lekkiego i niegłupiego, ale wychodzi różnie :)

      Usuń
  3. No cóż, ja unikam powieści młodzieżowych, dla ich własnego dobra :-) W sumie dla własnego też.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od pewnego czasu wracam do powieści młodzieżowych. Nie wszystkie spełniają moje oczekiwania, ale czasem miło z nimi spędzam czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto wrócić, można trafić na perełki. Ale nie zawsze się udaje :)

      Usuń
  5. Ostatnio często sięgam po literaturę młodzieżową, wydaje mi się jakaś taka lżejsza. czasami mnie drażni.. ale jednak nadal czytam. Zdecydowana większość to niestety przehukane bestsellery, które w moim mniemaniu na status bestsellera zdecydowanie nie zasłużyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na pewno są lżejsze, a czasem można znaleźć coś naprawdę fajnego i wartościowego. No ale mam wrażenie, że jednak sięganie po młodzieżówki niesie ze sobą większe ryzyko ;)

      Usuń
  6. Też raczej unikam młodzieżówek, choć zdarza mi się po nie sięgać. Na tę raczej się nie skuszę, choć ocena na Goodreads bardzo wysoka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też raczej unikam młodzieżówek, choć zdarza mi się po nie sięgać. Na tę raczej się nie skuszę, choć ocena na Goodreads bardzo wysoka. ;)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy