5 najlepszych książek na poprawę humoru

15:15

Zdjęcie pochodzi z filmu Rzymskie wakacje.
Są takie dni, kiedy po prostu potrzebujemy zastrzyku pozytywnej energii. Książki mogą też być świetnym lekarstwem - na smutki i smuteczki, stres, zimową chandrę, zmęczenie i zniechęcenie. Szczerze mówiąc, gdy mam zły dzień, jednak najczęściej wybieram film. Tak jest po prostu zazwyczaj szybciej i łatwiej, jeśli potrzebuję nagłego wzrostu endorfin. W takim zestawieniu filmowym królowałyby chyba "Rzymskie wakacje" i dlatego właśnie temu postowi patronują Audrey i Gregory Peck na vespie. :) Te książki jednak na pewno równie dobrze poradzą sobie z uleczeniem smuteczków.

Dzisiaj Walentynki, zatem wszędzie królują motywy miłości. Ja jednak ledwie pamiętam o tym święcie, więc jestem trochę nie w temacie. Ale opcjonalnie można potraktować tę listę, jako propozycje książek, które warto przeczytać, gdy ktoś w Walentynki jest sam i jest mu z tego powodu smutno. Trochę miłości (całkiem sporo...) też tu znajdziecie, a jak! :)



1. Błękitny zamek - Lucy Maud Montgomery
Rada płynąca z tej książki jest najprostsza na świecie: weź sprawy w swoje ręce, postępuj w zgodzie z samą sobą, nie bój się odważnych zmian, a twoje życie może stać się lepsze. To morał jak z pierwszej lepszej powieści dla kobiet, ale Błękitny zamek ma mnóstwo uroku, czaruje piękną historią miłosną i świetnym humorem. Wiecie, gdy byłam mała przepadałam za Anią z Zielonego Wzgórza i przeczytałam chyba wszystkie powieści Montgomery, niektóre po kilka razy. Do Ani nie wracałam dawno, Błękitny zamek wciąż jest dla mnie jedną z ulubionych książek. I rzeczywiście napełnia radością i optymizmem. Nikt od początku chyba nie wątpi, że Valancy w końcu znajdzie swoje szczęście. Osobiście sprawdzony antydepresant - działa!

2. Ulica marzycieli - Robert McLiam Wilson
Tutaj optymizm zaprawiony jest może nutką goryczy, ale dzięki temu chyba staje się prawdziwszy, bardziej życiowy. To świetna, świetna powieść o młodych mieszkańcach Belfastu. Mam wrażenie, że jest w niej wszystko - przyjaźń i miłość, śmierć i życie, radość i smutek. To taka książka - śmieszna i poważna zarazem. Są momenty bardzo smutne, ale są i takie (i chyba ich więcej), w których można się zaśmiewać w głos. Zresztą nawet jeśli jest w tej powieści trochę smutku i goryczy, to w ogólnym rozrachunku Ulica marzycieli jest pełna nadziei i optymizmu. To może nieoczywisty wybór książkowego "pocieszacza", ale jestem pewna, że jeśli dacie się wciągnąć tej historii, to będziecie ją czytać z ogromną przyjemnością i (przez większość czasu) z szerokim uśmiechem na ustach.

3. Zdobywam zamek - Dodie Smith
To taka pozytywna książka! U nas właściwie nowość, w literaturze angielskiej niemalże klasyka. Dziennik siedemnastoletniej Cassandry jest naprawdę uroczy, dowcipny i pełen ciekawych wydarzeń, do czego oczywiście przyczynia się zwariowana, ekscentryczna rodzina głównej bohaterki. Mamy tu typowe problemy dojrzewania, ale opisany w barwny, pełen wdzięku sposób. No i przy paru scenach można dosłownie boki zrywać - jak przy akcji z niedźwiedziem. Naprawdę, trudno czytać tę książkę bez uśmiechu.



4. Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek - Mary Ann Shaffer i Annie Barrows 
Świetna opcja dla wszystkich zakochanych w książkach. Nawet jeśli czasem jest źle, to i tak wszystko w tej książce okazuje się w końcu wspaniałe - ludzie są dobrzy i się kochają, a życie jest piękne. To wygląda strasznie słodko i tak może jest, ale po części o to właśnie chodzi, nie? No i ta książka daje najlepszy przykład na to, że literatura może nas uratować - nie tylko od jednodniowego smutku, ale też od większych problemów. Bohaterowie właśnie dzięki wzajemnej przyjaźni i książkom przetrwają jakoś wojnę. Piękne, prawda? ;)


5. Duma i uprzedzenie - Jane Austen
Właściwie miałam wybrać coś innego - bo przecież chyba wszyscy (albo prawie wszyscy) czytali Dumę i uprzedzenie, prawda? No ale nie mogłam się powstrzymać, w końcu to jedna z moich ulubionych powieści i jeden z najbardziej sprawdzonych sposobów na pocieszenie. Mnie w każdym razie wątek romansowy, pan Darcy i celny dowcip Jane Austen wystarczą, żeby przegonić wiele smutków.




Polecane posty

20 komentarze

  1. Czytałam tylko fragment Dumy i uprzedzenia po ang w liceum :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, Duma i Uprzedzenie - okruch soli w moim oku, bo...jeszcze nie czytałam! Wstyd, wiem, ale obiecuję poprawę - film mnie urzekł to i w książce się zakocham. Na pewno. Ja na poprawę humoru aplikuję sobie "Anię z zielonego wzgórza" - przygody tego uroczego rudzielca, jej prostoduszność i bujna wyobraźnia sprawiają, że cokolwiek by się nie działo, pani Shirley zawsze potrafi pomóc mi zapomnieć o chandrze :) Zaciekawiłaś mnie książką "Zdobywam zamek" - jak mnie najdzie na powrót do książek dla nastolatek, to chyba poszukam jej w bibliotece ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem wierna "Dumie i uprzedzeniu" od 12 roku życia, gdy na wakacjach ja i moja siostra dosłownie wyrywałyśmy sobie tę książkę z rąk :) Przeczytaj, przeczytaj :) Film też świetnie działa na poprawę humoru, widziałam go tyle razy... Do "Ani" chyba muszę wrócić, na pewno potrafi poprawić humor.
      :)

      Usuń
  3. Błękitny Zamek to cudowna książka, za to Dumy i uprzedzenia nie czytałam, ale chętnie bym po nią sięgnęła ;)
    A na poprawę humoru polecam, jeśli ktoś nie boi się mocnego języka i lubi pirackie fantasy, "Morza Wszeteczne" Marcina Mortki. Uśmiałam się jak głupia przy tej pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego wszystkiego przeczytałem tylko "Dumę i uprzedzenie" :P przyznam że potrafi poprawić humor zwłaszcza pan Bennet i jego sarkastyczne podejście do świata :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadnej nie czytałam, ale zapamiętam sobie tytuły :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oprócz Ulicy marzycieli wszystkie mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kupiłam niedawno pozycję nr 4, więc będę o niej pamiętać zwłaszcza w przypływie podłego nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że przy "Dumie i uprzedzeniu" dodałaś w nawiasie to (prawie wszyscy), bo już się zaczynałam czuć jak jakiś wyrzutek :P Z wymienionych przez Ciebie książek czytałam tylko "Błękitny zamek", a resztę baaardzo bym chciała poznać ;) A jak jeszcze mają mi one poprawić humor, to już w ogóle muszę się im bliżej przyjrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech, i dopisałam sobie kolejny tytuł do listy... ("Ulicę marzycieli").

    Ale tu pięknie teraz!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dwie książki z tych propozycji czytałam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj czytałam "Błękitny zamek" i w 100 %poprawia humor i nastawia optymistycznie człowieka do życia. Może i fabuła nie jest oryginalna i "wybuchowa" ale daje wiarę w lepsze jutro. Uwielbiam tę książkę - prosty morał: nie myśl o tym co inni powiedzą, bądź sobą i miej zawsze własne zdanie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek - już sam tytuł brzmi zabawnie, więc myślę, że to będzie dobra lektura dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. sądzę że skoro uwielbiam Dumę i Uprzedzenie, pewnie i pozostałe propozycje mi się spodobają. W sam raz na wymówkę od nauki do prawa jazdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Duma i uprzedzenie to także jedna z moich ulubionych książek :) Planuję w tym roku przeczytać ją kolejny raz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. trochę lipa, ale o większości tych książek nie słyszałam :")

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście, uwielbiam Audrey, a ten kadr jest nieziemsko poprawiający nastrój. Człowiek mimowolnie się uśmiecha. 2 i 4 książka brzmi bardzo ciekawie. A nie spotkałam się z nimi. Za to pamiętam, że Pollyanna zawsze próbowała we wszystkim znaleźć pozytywne, optymistyczne strony.

    OdpowiedzUsuń
  18. "Hrabia Monte Christo" - rewelacyjna książka, film z resztą też :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja lubię wracać do Harrego Pottera:D

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy