Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2013

Czterdzieści zasad miłości, Elif Shafak

Obraz
Słyszeliście o Rumim? Ja nie. Wiedzieliście coś o sufizmie? Ja nie. Widzieliście semę, taniec wirujących derwiszy? Ja nie. Dlatego, gdy czytałam Czterdzieści zasad miłości było trochę tak, jakby Elif Shafak uchylała dla mnie drzwi do nowego, egzotycznego świata. A jednak to nie o Wschodzie opowiada ta książka, a o sprawie zupełnie uniwersalnej, która jest taka sama pod każdą szerokością geograficzną. O miłości oczywiście.

Ella żyje zwyczajnym, spokojnym życiem - ma dom, dobrze zarabiającego męża, troje dzieci. Sama jest gospodynią domową, oddaje się swojej pasji - gotowaniu. Oczywiście pojawiają się większe lub mniejsze problemy, ale zasadniczo nie może narzekać. W jej życiu nadchodzą jednak zmiany, które zaczynają się od nowej pracy recenzentki w wydawnictwie. Jej pierwszym zleceniem jest przeczytanie i zrecenzowanie maszynopisu Słodkiego bluźnierstwa, powieści o Rumim, średniowiecznym islamskim poecie i jego przyjaźni z wędrownym sufi, Szamsem z Tebrizu. Jakkolwiek zabrzmi to troc…

Oto stoję w deszczu ciała, Eda Ostrowska

Obraz
Mam dwadzieścia lat, kochałam trzech chłopaków, jednego mężczyznę w wieku spadania wiśni, jedną kobietę otuloną w szal, napisałam sześć stukartkowych zeszytów pamiętnika, niecałe trzy zeszyty wierszy, zbiór listów do niemądrego chłopaka, którego przez czysty przypadek dwoje jeszcze młodych ludzi nazwało Zdziśkiem, dziennik z pobytu w szpitalu psychiatrycznym w Lublinie i trochę krótkich tekstów, skończyłam liceum ogólnokształcące, dostałam na studia. Nie mam zdolności plastycznych ani muzycznych, nie interesuję się sportem, zbieraniem znaczków, ludźmi, nie lubię przegotowanego mleka, zupy kartoflanej z zacierką, czerwonej kapusty, chamów, draniów, cwaniaków, lubię słońce, pączki, wiosenny wiatr na przekór roztajałej twarzy, lubię szosę, bo prowadzi daleko poza siebie, przestrzeń, pszenicę, maciejkę, kocham noc, w 1974 roku napisałam pierwszy wiersz, w końcu 1975 nawiedziła mnie szara podłużna myśl: życie nie ma sensu[1].