Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa, Haruki Murakami

17:20



Z Murakamim trudno się nudzić. Książka prawie "czyta się sama", kartki przewracają się w zawrotnym tempie, 350 stron i buch... najnowsza powieść japońskiego pisarza przeczytana.

Tsukuru Tazaki wydaje się samemu sobie do bólu zwyczajny. Jest po trzydziestce, ma dobrą pracę zgodną ze swoimi zainteresowaniami (buduje dworce), mieszka samotnie w Tokio. Jednak za sprawą nowo poznanej Sary zrozumie, że jest coś, co go trapi i rzuca zły cień na całe jego życie. W czasach liceum miał czworo wspaniałych przyjaciół - Niebieskiego, Czerwonego, Białą i Czarną. Razem tworzyli zwartą grupę, w której każdy członek był tak samo ważny. Pewnego dnia jednak przyjaciele oznajmili Tsukuru, że nie chcą go więcej znać. Bez słów wyjaśnienia. Dla Tsukuru był to szok, ale nie starał się dociekać przyczyn. Przyjął fakt do wiadomości, ale odrzucenie przez przyjaciół sprawiło, że pogrążył się w depresji. Po kilkunastu latach okazuje się, że nie wszystkie rany związane z tym wydarzeniem zostały zaleczone. Dlatego Tsukuru wybiera się w podróż, by spotkać dawnych przyjaciół. W tym celu dotrze nie tylko do rodzinnej Nagoi, ale i znacznie dalej - do Finlandii.



Murakami pisze zazwyczaj o prostych rzeczach w bardzo prostych słowach - ale magiczna cecha jego prozy jest taka, że i tak ma się wrażenie, jakby odkrywał przed nami coś zupełnie nowego. I chyba to jest dla mnie tajemnica Murakamiego - on o tych samych rzeczach mówi zupełnie inaczej niż inni, nawet banały przestają być banałami, nabierają jakichś nowych sensów. To już kwestia osobistego odczytania, czy damy się przekonać tej niezwykłości Murakamiego, czy może zdenerwują nas wypowiadane przez bohaterów truizmy. Czytając Bezbarwnego Tsukuru Tazaki sama zastanawiałam się nad tą prostotą myśli Murakamiego. Pisze banały? A może to jest jego genialność, jego siła? Umie dostrzec coś nowego, zmienić perspektywę, wyostrzyć obraz i nagle prosta myśl zdaje się kryć jakieś inne znaczenia, być głębsza, niż mogłoby się zdawać na pierwszy rzut oka.

Ja po prostu lubię Murakamiego. Może to ta specyficzna atmosfera jego książek sprawia, że wydają się one niepowtarzalne, inne, na swój sposób wyjątkowe. Bo tu jest magia - zwykłe, codzienne wydarzenia zdają się przesiąknięte czymś niezwykłym. Nawet, gdy Murakami pisze o zupełnie zwyczajnych rzeczach - jak w Bezbarwnym Tsukuru Tazakim - to wkrada się, niby mimochodem, do jego prozy jakaś niesamowitość. U Murakamiego to najzupełniej naturalne - rzeczywistość jest choćby delikatnie przesiąknięta tajemnicą, magią. I nie chodzi koniecznie o konkrety (jak w 1Q84 - dwa księżyce to bardzo wyraźny przykład nadprzyrodzoności), często wystarcza, jak w Bezbarwnym Tsukuru Tazaki, wrażenie niezwykłości, które unosi się nad bohaterami. To świat Murakamiego, który rządzi się troszkę innymi prawami. To jego własny świat nie do końca rzeczywisty, ale taki, w który chce się wierzyć.

Podróż Tsukuru okaże się wprawdzie dosłownie bardzo daleka (Finlandia musi być dla Japończyka gdzieś na drugim końcu świata...), ale tak naprawdę chyba chodzi o podróż w głąb siebie i w swoją przeszłość. Tsukuru musi rozgrzebać stare rany, by je zaleczyć, musi wyrwać się ze swojej kryjówki, przejść przez mur, który budował wokół siebie przez kilkanaście lat. I chociaż wyrzucenie go z grupy kryje w sobie mroczne tajemnice o kłamstwach, szaleństwie i złu, to okazuje się, że przeszkoda w odkryciu prawdy tkwiła w samym Tsukuru, któremu strach przed prawdą kazał zamknąć się na rzeczywistość. Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa to zatem dość prosta historia o samotności, radzeniu sobie z przeszłością, przyjaźni, odkrywaniu własnej tożsamości. Bo Tsukuru, odbywając swoją swoistą pielgrzymkę, chyba przede wszystkim musi się przekonać, że nie jest aż tak bezbarwny, jak mu się zawsze zdawało.

Bezbarwny Tsukuru Tazaki może nie powala na kolana, ale na pewno też nie zawodzi. Po "1Q84" Murakami znacznie przybliża się do rzeczywistości, wciąż jednak czarując drobnymi elementami nadprzyrodzonymi i lekkim uczuciem absurdu.

------------------------
Kup "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

10 komentarze

  1. Jest to książka, na którą mam ochotę od jeszcze od momentu, w którym jej tytuł był jedynie w wydawniczych zapowiedziach. Jakoś niestety się nie złożyło, żebym miała okazję przeczytania jej, ale planuję ją zakupić Chłopakowi na jakieś święto (może Walentynki?) i po Nim podbiorę. "Specyficzna atmosfera", o której pisałaś jak najbardziej u Murakamiego mi pasuje. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest w książkach Murakamiego coś fascynującego. Czytałam dopiero dwie powieści, więc jeszcze ogólnych wniosków nie mogę spostrzec, ale mam w planach poznanie wszystkich jego książek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najwyraźniej Murakami lubi swoiste nostalgiczne powroty do przeszłości. Podobny wątek istniał w Na południe od granicy... I jestem pod jej całkowitym urokiem, już bym chętnie do niej wróciłam. Zgadzam się, że Murakami pisze o prostych sprawach, prosto je przekazując, ale jest w tym to magiczne coś, co przyciąga czytelników. Z ogromną chęcią przeczytam i tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna książaka. Pierwsza książka Murakamiego którą przeczytałam, ale napewno nie ostatnia :D
    Świetny blog ;)
    zapraszam do mnie http://batmanicabooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. O książce nie słyszałam, podobnie jak i o autorze, ale zaciekawiłaś mnie nią niezmiernie! Myślę, że jak tylko wpadnie mi w ręce to nie będę się zastanawiać i natychmiast ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ pięknie opisałaś ideę Murakamiego... :) Do tej pory czytałam tylko jedną książkę, ale jestem nią oczarowana. Na półce czeka kolejna :) A za tą rozejrzę się w niedługim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie :)
    Do wygrania pocztówki promujące "Bezbarwnego..." oraz przypinki.
    Jest to konkurs fotograficzny pod hasłem "Barwy Murakamiego".
    Więcej informacji tutaj: http://kotnakrecacz.blogspot.com/2014/01/konkurs-szczegolnie-dla-fanow.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zauroczona stylem Murakamiego. Czytając jego książki wpisuję się w klimat Japonii, kraju tradycji i nowoczesności. To pisarz wyjątkowy. Nikt wcześniej nie pisał tak szczerze jak on, no może Dostojewski... Nie lubię natomiast, kiedy porównuje się Murakamiego do Kafki. Przecież to zupełnie inny świat! Murakami jest oryginalny. Kiedy myślę Murakami, myślę Norwegian Wood...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie prowadzony blog!
    Zapraszam na swojego: recenzujemyto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy