Dziewczyny atomowe, Denise Kiernan

23:13


Jak pisać, by historia mogła być interesująca dla każdego? Jak sprawić, by dawne wydarzenia wydały się równie rzeczywiste jak teraźniejszość? Jak uczynić swoich bohaterów tak bliskimi, jakby mieszkali po sąsiedzku? Denis Kiernan chyba znalazła na to przepis.

Książka opowiada o Projekcie Manhattan i powstaniu bomby atomowej. Jednak na pierwszym planie obserwujemy nie wielkich fizyków i najważniejszych polityków, ale zwykłe kobiety, które nieświadomie brały udział w tym przedsięwzięciu. Celia, Dot, Toni, Jane, Colleen, Virginia, Kattie, Rosemary, Helen... Wszystkie zdecydowały się na zmianę miejsca zamieszkania i pracy, przybyły do nowo powstałego miasta Oak Ridge. Wiedziały, że ich praca ma pomóc w wygraniu wojny, ale nie miały pojęcia, czego tak naprawdę dotyczy projekt, w którym uczestniczą. Pracowały, ale często nie wiedziały, co właściwie robią. Nie mogły o tym rozmawiać z nikim, nie mogły opisywać Oak Ridge swojej rodzinie. Wzbogacały uran lub były sekretarkami, chemiczkami, pielęgniarkami, sprzątaczkami...


Przekazywanie informacji na temat Oak Ridge i pracy w mieście było surowo wzbronione.

Podoba mi się, że autorka skupia się na indywidualnych losach zwykłych kobiet. Denise Kiernan nie tylko opisuje proces powstania bomby atomowej, ale też (a raczej przede wszystkim) tworzy żywy obraz niezwykłej społeczności Oak Ridge. Może właśnie dlatego wydarzenia z książki wydają się naprawdę bliskie? W końcu wielka historia została ukazana z perspektywy najzwyklejszych ludzi, którzy wprawdzie mieli w niej swój udział, ale równocześnie byli tylko trybikami w wielkiej maszynie, nie wiedzieli, czym naprawdę się zajmują. Myślimy pewnie, że powstanie bomby atomowej to dzieło wielkich fizyków, chemików... Tak, ale to z tymi zwykłymi, zapomnianymi przez historię kobietami zdecydowanie łatwiej się utożsamić. I chyba dla przeciętnego czytelnika ciekawsze jest zwykłe życie w niezwykłym mieście, niż techniczne szczegóły z zakresu fizyki jądrowej. Denise Kiernan skupia się więc na tym pierwszym - i wychodzi jej to naprawdę dobrze, bohaterki stają się bliskie, a przez to historia okazuje się bardziej rzeczywista, mniej odległa i po prostu ciekawsza.

Kobiety pracujące przy kalutronach (urządzeniach do rozdzielania izotopów uranu).

Oczywiście pewne informacje na temat samej bomby i podjętych w tej kwestii decyzji politycznych są nieodzowne. Na szczęście autorka nie zanudza technicznymi szczegółami. Wprowadzenie niektórych kwestii fizycznych jest konieczne, ale Kiernan umiejętnie rozkłada materiał i dawkuje informacje (rozdziały bardziej "ogólne" przeplatają się z tymi o naszych bohaterkach). Tak więc nawet laik taki jak ja może się czegoś dowiedzieć, nie czując przy tym, że mózg mu eksploduje od nadmiaru wiedzy fizycznej.

Dziewczyny atomowe to przykład porządnej, interesującej i dość łatwej w odbiorze literatury faktu. Warto poczytać o zwykłych, niezwykłych kobietach z Atomowego Miasta.

-----------------------
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Otwartego.

Kup Dziewczyny atomowe w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

20 komentarze

  1. Lubię, kiedy wielkie wydarzenia historyczne zostają w książkach ukazane z perspektywy zwyczajnych ludzi. Zwłaszcza kobiet - tak długo pomijanych. Cieszę się też, że wszystkie te kobiety, niezależnie od wykonywanej pracy, zarówno sprzątaczki, jak i sekretarki, są nazwane po imieniu (a przynajmniej tak wynika z recenzji, bo samej książki jeszcze - niedługo zamierzam to zmienić - nie czytałam).
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma kilka bohaterek, których losy poznajemy systematycznie. O każdej z nich wiemy, dlaczego i kiedy przyjechała do Oak Ridge, jak czuła się na początku, gdzie pracowała, jak zareagowała na wiadomość o bombie, w końcu jak ułożyła sobie potem życie. Wszystkie je oczywiście znamy z imienia. Mam wrażenie, że autorka specjalnie uczyniła swoimi bohaterkami kobiety z różnych grup społecznych, żeby pokazać pełen przekrój społeczeństwa miasta. Mamy więc pracownice naukowe, ale i na przykład Kattie - która jako czarna z góry jest skazana na gorsze warunki życiowe i pracę sprzątaczki.

      Usuń
  2. Dużo o tej książce czytałam i bardzo chcę ją poznać. Cieszę się, że autorka pokazała życie zwyczajnych kobiet, które nie zdawały sobie sprawy nad czym pracują. Takie miasteczko jest też na swój sposób przerażające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, takie miasto jest trochę przerażające. Autorka zauważa zresztą, że wielu jego mieszkańców miało problemy psychiczne.

      Usuń
  3. Znajduje się na mojej liście "Do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam cały czas ochotę sięgnąć po ten tytuł, choć mniejszą niż wcześniej. Miałam nadzieję na coś bardziej "dojrzałego", nie tak oczywistego i lekkiego, jakoś tak temat nie jest zbyt lekki, a już kilka razy czytałam, że książka jest lekka. Sama już nie wiem co myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się, żeby "dojrzałość" i "lekkość" koniecznie się wykluczały. ;) Autorka podchodzi do tematu poważnie, jest dogłębna w badaniach i skrupulatna. Ale książka jest napisana dość łatwym językiem, więc czytanie nie jest trudne ani męczące. ;)

      Usuń
  5. Czytałam i bardzo mi się podobała :).

    OdpowiedzUsuń
  6. To mi przypomina aż za bardzo wspomnienia Feynmana z tego okresu i z tego projektu właśnie.. Oczywiste więc, że to lektura dla mnie obowiązkowa.. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem właśnie w trakcie lektury "Dziewczyn atomowych". Już po pierwszych stronach widać, że autorka przyłożyła się do stworzenia tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję, że przypomniałaś mi o tej książce. Miałam w planach to, aby ją przeczytać, ale jak to ja - jeśli sobie czegoś nie zapisze, to o tym nie pamiętam. Już zapisałam i jutro wypożyczam! :)
    Słyszałam o niej same pozytywne głosy, ciekawe jaki będzie mój, podejrzewam, że taki sam, ponieważ uwielbiam taką tematykę.
    Pozdrawiam,

    swiatkasiencjusza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie się ta książka prezentuje, muszę ją chyba dodać do listy planowanych książek i być może przeczytać :) Zaobserwowałem cie i myślę ze ty tez to zrobisz :)

    A w między czasie zapraszam na mojego nowego bloga także o książkach,proszę zostawić ślad po sobie
    - http://www.pozytywniezaczytany.blogspot.com/

    Pozdrawiam Damian.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mocno przepadam na literaturą faktu, więc kiedyś na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam już tyle pozytywnych opinii, że chyba nie wypada się nie skusić :) Jak tylko mój portfel przestanie piszczeć, to lecę do księgarni, bo lubię takie niecodzienne tematy :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. och, czytałam - to wspaniała książka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałaś Feynmana? Tam z kolei energia atomowa z punktu widzenia naukowca... Równie pasjonujące...

    OdpowiedzUsuń
  14. mi ksiazka wydaję sie fenomenalna. Nie czytałam ale muszę!!! zapraszam do mnie. http://przyksiazce.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam okazję przeczytać, a nie skorzystałam. Teraz będę sobie pluć w brodę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zastanawiałem się nad zakupem. Teraz jestem przekonany, że trzeba koniecznie go dokonać.

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy