Dziewczyna w błękitnej sukience, Gaynor Arnold

17:39


Dziewczyna w błękitnej sukience to beletryzowana biografia żony Charlesa Dickensa, Catherine. Jej autorka jednak zmienia imiona bohaterów tej historii - zapewne po to, by móc sobie swobodniej poczynać z faktami. Gaynor Arnold więc przeinacza niektóre sprawy, ale nie zmienia przy tym zasadniczej części historii. Dorotheę i Alfreda Gibsonów można więc spokojnie utożsamić z Catherine i Charlesem Dickensami, a Dziewczyna w błękitnej sukience okazuje się zatem świetną sposobnością do zaznajomienia się z życiem słynnego pisarza i jego rodziny.


Nie wiedziałam prawie nic o życiu Dickensa. Gdzieś mi się chyba obiło o uszy, że miał dużą rodzinę i wiele dzieci. Ale nie miałam pojęcia, że przez ostatnich dziesięć lat życia był z żoną w separacji. To dość szokujące, jeśli wziąć pod uwagę, że chodzi właśnie o Dickensa, dziewiętnastowiecznego moralistę i orędownika szczęścia rodzinnego. Wtedy rozejście się małżonków musiało mieć podźwięk skandalu. Dickensowie rozeszli się po dwudziestu dwóch latach małżeństwa i mieli ze sobą dziesięcioro dzieci. Gaynor Arnold skupia się na postaci żony pisarza. Dorothea w jej powieści (czyli Catherine) wspomina swoje małżeństwo po śmierci męża. Będzie to dla niej okres przemyśleń i rozliczeń.

Gaynor Arnold udają się przede wszystkim portrety psychologiczne. Alfred Gibson to świetnie skonstruowana, niejednoznaczna postać. Człowiek, który potrafi zrobić na wszystkich znakomite wrażenie, doskonale odnajduje się wśród ludzi, ma wielu przyjaciół, jest zabawny, towarzyski, hojny. Równocześnie potrafi być w domu upartym tyranem, poza tym obłudnikiem (co widać na przykład w kontaktach z kochanką). Nie, nie jest też tak, że Alfred w towarzystwie jest wspaniały, w domu pokazuje swoje ciemne oblicze. Sprawa jest bardziej skomplikowana, podobnie zresztą jak z Dorotheą, która zasadniczo jest spokojną, pasywną i życzliwą kobietą. Trochę ślepą, trochę naiwną... Taką, która jednak potrafi czasem (tylko czasem) zawalczyć o swoje. Dorothea jednak do końca nie traci szacunku do swojego męża. I to jest jednak trochę straszne, bo Doda patrzy na Alfreda zupełnie bezkrytycznie (a to wprost niewyobrażalne w jej sytuacji), co świadczy o jej bezwolności, naiwności, braku własnego zdania. Może zresztą to dobrze oddaje czasy wiktoriańskie i daje pewien obraz ówczesnego modelu małżeństwa i roli kobiety. Niewiele spraw jest tu jednak oczywistych. Złościłam się na Alfreda (bo jak można zrobić takie świństwo?), złościłam się i na Dorotheę, na jej brak woli i bezczynność. Dziewczyna w błękitnej sukience okazuje się barwnym portretem psychologicznym postaci i dogłębnym studium małżeństwa oraz rodziny w czasach wiktoriańskich.

Łączenie wydarzeń po śmierci Alfreda Gibsona z wspomnieniami Dorothei na temat ich małżeństwa wypada bardzo zgrabnie i naturalnie. To książka dość statyczna, akcji jest niewiele. I w tym przypadku jest to zarzut, bo, powiedzmy sobie szczerze, Dziewczyna w błękitnej sukience jest nudnawa. Może chodzi o sposób prowadzenia akcji, może o brak talentu autorki do wciągania czytelnika, a może, z zupełnie innej beczki, o pasywną (zazwyczaj) postawę Dorothei. Tej skądinąd dobrej książce brak jakiejś iskry bożej. Gaynor Arnold pisać umie, autorka świetnie konstruuje postacie i zgrabnie przekuwa losy Dicekensów na fikcję literacką. Ale książka nie porywa, choć momentami jednak jest interesująca i na pewno zachęca do bliższego zapoznania się z życiorysami Dickensa i jego żony. Szwankuje też zakończenie, dla mnie dziwne, ba, po prostu bzdurne (choć być może mające jakieś zakorzenienie w prozie samego Dickensa).

Nie trzeba być szczególnie zainteresowanym Dickensem, żeby dostrzec walory tej powieści. Dziewczyna w błękitnej sukience, nawet jeśli w pewnej mierze rozczarowuje, przybliża nam życiorys Dickensa i daje sposobność przyjrzenia się dobremu portretowi rodziny czasów wiktoriańskich. I zapewniam, że, mimo wszystko, jest to okazja nie do pogardzenia.

--------------------------
Kup "Dziewczynę w błękitnej sukience" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

15 komentarze

  1. Czeka na półce i już się cieszę na dobrą lekturę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Więcej przyjemności przyniosło mi czytanie Twojej recki niż sama książka, po tym co przeczytałam wiem, że ta pozycja nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. A u mnie na półce czeka "Sekretna kochanka Dickensa" - ciekawie byłoby skonfrontować obie lektury!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, "Sekretna kochanka Dickensa" też niedawno rzuciła mi się w oczy. A tutaj było chyba zestawienie "Dziewczyny w błękitnej sukience" z biografią Dickensa: www.miastoksiazek.blox.pl :)

      Usuń
  4. Intryguje mnie ta książka, odkąd przeczytałam pierwszą jej recenzję, a było to już dość dawno temu. Niestety w mojej biblio tece jej nie ma, więc muszę oszczędzać na jej zakup.
    Muszę w końcu ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam w bibliotece, szkoda, że nie wypożyczyłam. Muszę to w tym tygodniu nadrobić, tylko ciekawe czy będzie dostępna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm sama nie wiem, to chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam już o tej książce, mam ją w planach, chociaż te nudne fragmenty trochę mnie odstraszają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest aż tak źle. To nie jest jakoś bardzo nudna książka, chociaż taka... no, bez szału :)

      Usuń
  8. Przepiękna okładka oraz fantastyczna fabuła. Nie jestem wielką fanką Dickensa, ale chętnie przeczytam tę książkę, szczególnie teraz, gdy zapoznałam się z Twoją fantastyczną opinią :) Masz ogromny talent pisarski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ja też nie jestem wielką fanką Dickensa. Czytałam parę jego powieści, ale jakoś żadna mnie nie zachwyciła. Ale mimo to "Dziewczyna w błękitnej sukience" była pod wieloma względami interesująca.

      Bardzo dziękuję za tak miłe słowa! :)

      Usuń
  9. Szkoda, że książka jakoś szczególnie nie porywa, ale i tak ją przeczytam. Kusi mnie, odkąd zobaczyłam ją na półce w księgarni. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te nudne momenty jednak mnie zniechęciły... Chociaż, jeśli znajdzie się wolny czas, to kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękna okładka! Jak wpadnę w bibliotece to wezmę :) Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak czytam, czytam i myślę, że sobie odpuszczę. Niezbyt lubię biografie (podobnie jak samego Dickensa), ze względu na brak jakiejkolwiek akcji. Nie umiem przekonać się do książek, które nie wciągają, a jedynie dłużą się niemiłosiernie. W które nie można się "wtopić" i zapomnieć o bożym świecie. Nie wiem... Być może jeszcze do takich nie dorosłam.

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy