Człowiek, który pokochał Yngvego, Tore Renberg

23:59


Jakbyśmy cofnęli film - i mamy rok 1990, nie 2012. Nie ma Internetu i Facebooka, nikt nie wysyła maili, muzyki słucha się z kaset. A Jarle ma właśnie 17 lat, wtedy w roku 1990, w Norwegii, w mieście Stavanger. Słucha punku, gra w amatorskim zespole, angażuje się w politykę, sprawy społeczne i ekologię. Jego rodzice są rozwiedzeni, ojciec jest alkoholikiem i teraz chłopak mieszka z matką. Ma dziewczynę, Katrine i najlepszego przyjaciela, Helglego.


I nagle pojawia się Yngve. A Jarle, niespodziewanie dla samego siebie, zakochuje się na zabój. Tak po prostu, w dodatku w chłopaku, a przecież do tej pory interesował się tylko dziewczynami. Yngve jest trochę dziwny, spokojny i wycofany, gra w tenisa i interesuje się Egiptem. Zdaje się zupełnie nie pasować do świata Jarlego. A jednak to niespodziewane zakochanie jest faktem - i stanie się jedną z przyczyn wywrócenia świata głównego bohatera do góry nogami.

Narrator w Człowieku, który pokochał Yngvego wspomina przeszłość, wraca do okresu swojej młodości. Niektóre sprawy ocenia z perspektywy czasu, ale mimo to powieść jest przede wszystkim świetnym portretem siedemnastolatka. Jarle to buntownik, który prawie wszystko neguje - od muzyki pop do polityki rządu. Jak sam przyznaje, choruje na "pewność" - zdaje mu się, że on wszystko wie najlepiej, a cały świat się myli. Wydarzenia z roku 1990 dadzą mu do myślenia, ale dopiero po latach (jak to zwykle bywa) Jarle weryfikuje swoje młodzieńcze zachowania i poglądy. Człowiek, który pokochał Yngvego to świetny obraz młodości ze wszystkimi jej blaskami i cieniami. Mamy tu młodzieńczy bunt, dziewczynę i znajomych, muzykę, imprezy, dalekosiężne plany (jak sukces amatorskiego zespołu Mathias Rust Band), kontakty z rodzicami. A wszystko to tak mądrze i barwnie opisane jak rzadko, naprawdę. Zastanawiające zresztą jak wiele i jak niewiele zarazem zmieniło się przez te 22 lata. Świat niby inny, ale wciąż ten sam i problemy Yngvego bliskie, choć zupełnie nie moje. Ja choruję raczej na "zwątpienie" (co, według Jarlego, częściej zdarza się właśnie u płci żeńskiej), więc może dlatego i sposób postrzegania inny. Ale Jarle, chociaż wciąż wspomina o upływie czasu i opisuje rok 1990 jako niemal inny świat, pasuje także do obrazu współczesnego siedemnastolatka. Jego problemy, dylematy, marzenia i uczucia są oczywiście osobiste, ale w pewien sposób także uniwersalne, typowe dla licealisty w roku 1990 i 2012.

Miłość homoseksualna jest tu ważnym tematem (wyjściowym, odnosi się do niej nawet tytuł), ale nie dominującym. Zdaje się, że Yngve w powieści pełni przede wszystkim rolę symbolu rozdarcia Jarlego. Yngve staje się przez to motorem, który napędza głównego bohatera do działania. Działania, dodajmy, często nieprzemyślanego i wywołującego nawet bardzo daleko idące konsekwencje. Jarle zakochuje się w Yngvem i stara się do niego upodobnić, zbliżyć do jego świata - to sprawia, że walczą w nim dwie różne postawy. To z kolei powoduje problemy w kontaktach z bliskimi mu dotąd osobami. Perypetie związane z niespodziewanym rozdarciem chłopaka (i paroma innymi, mniejszymi lub większymi, problemami) są czasem śmieszne, czasem bardzo poważne. Tore Renberg doskonale skonstruował fabułę i doprowadził ją do świetnego, zaskakującego zakończenia.

Ta powieść ma jakby wbudowany soundtrack. Może i muzyka nie wybrzmiewa wraz z otworzeniem książki, ale lektura skłania do równoczesnego słuchania piosenek z tamtych czasów. To jeden z tych elementów, które decydują o fajnym klimacie tej książki. Człowiek, który pokochał Yngvego to barwna, wciągająca opowieść o dojrzewaniu, wyborach, miłości. O życiu.

---------------------
Kup "Człowieka, który pokochał Yngvego" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

10 komentarze

  1. Zwróciłam uwagę na tę powieść, mam zamiar ją przeczytać. Właściwie to sama nie wiem z jakiego powodu mnie zainteresowała, może chodzi o tę przepaść między 1990 a 2012 rokiem? A może o dylematy głównego bohatera? Sama nie wiem, ale przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj! Coś w niej jest, co przyciąga ;)

      Usuń
  2. Bardzo ładnie napisałaś o tej książce, ale ja z reguły nie sięgam po książki o homoseksualistach. Nie, nie jestem nietolerancyjna, po prostu czerpię przyjemność tylko z relacji damsko-męskich, gdyż mogę się do nich odnieść i wziąć coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Ale to jest książka raczej o dojrzewaniu niż o miłości homoseksualnej, tak myślę. ;)

      Usuń
  3. To myślę, że spodoba Ci się również kolejna część :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, no proszę, nie słyszałam jeszcze o tej książce. Recenzja zachęcająca, tematyka mi się podoba. Chyba dopiszę "Człowieka (...)" do listy książek do kupienia w najbliższym czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ostatnio natknęłam się w necie na tą książkę i zapragnęłam ją przeczytać. Teraz jeszcze bardziej mam na nią ochotę, tym bardziej, że zaczęłam interesować się powieściami podobnymi do tej, o której napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna jest na mojej liście (tylko czasu brak).

    OdpowiedzUsuń
  7. Opis bardzo mnie zachęcił - lubię Norwegię, punk, lata 90. Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy