Caryca, Ellen Alpsten

19:35


AUDIOBOOK. Czyta Małgorzata Lewińska.

Nie wierzycie w Kopciuszka? Historia biednego dziewczęcia, które niespodziewanie dostaje się na wyżyny wydaje się zupełnie nierealna, naiwna i słodka jak cukierek? Kopciuszek naprawdę istniał. Urodził się jako Marta Skowrońska w zabitej deskami chałupie w małej wsi na Inflantach, umarł jako Katarzyna, caryca Rosji, żona Piotra Wielkiego. Co wcale nie oznacza, że jego życie było bajką.


Caryca jest naprawdę dobrą powieścią historyczną, bardzo sprawną warsztatowo, nieźle napisaną. Autorka zakreśla szeroką perspektywę historyczno-społeczną, świat przedstawiony jest barwny i interesujący. Tło historyczne sprawia, że książka jest bardzo interesująca i zachęca do samodzielnego poszperania w historii Rosji tamtego okresu. Ellen Alpsten wybiera sobie na główną bohaterkę postać istotnie intrygującą, a przy tym nie wszystkim znaną. Przypomnienie o Katarzynie I (my zwykle pamiętamy tylko o tej drugiej) okazało się świetnym pomysłem - jej losy są arcyciekawym materiałem do eksploatacji i niewiele trzeba by było dla uczynienia z nich ciekawej powieści. A Ellen Alpsten i tak sporo daje z siebie, znakomicie radzi sobie z powieścią historyczną, potrafi równocześnie przedstawić tło historyczne i stworzyć bardzo wciągającą fabułę. Marta przechodzi długą drogę od chłopki do carycy, na każdym etapie jest ciekawie, wciąż coś się dzieje. Najpierw dziewczyna wpada w wiry wielkiej historii, potem już sama może mieć na nią wpływ (przynajmniej w pewnym stopniu).

Niestety autorka najwyraźniej uznała, że taką książkę należy mocno doprawić erotyką. Przez to mam wrażenie, że Alpsten goni za tanią sensacją jakby bez tego nie wierzyła w znalezienie czytelników. I tak naszą Martę na początku na każdym kroku ktoś chce wykorzystać i zgwałcić. Może i czasy dla samotnej i ładnej dziewczyny łatwe nie były, no ale bez przesady. Jeśli nie o gwałt chodzi i wszystko dzieje się za pełną zgodą Marty, to i tak jest źle, bo kiczowato. Za dużo tego, za dużo, a książka przecież broniłaby się i potrafiła zainteresować także bez pikantnych scen erotycznych. Tymczasem Caryca niebezpiecznie zbliża się do historycznego harlequina. Na szczęście jest jeszcze dość daleko, żadnych granic właściwie nie przekracza, ale jednak pozostaje pewien niesmak, pewne rozczarowanie.

Słuchałam audiobooka i coś mi przeszkadzało w sposobie czytania Małgorzaty Lewińskiej. To może być tylko moje widzimisię, bo zasadniczo Caryca jest przeczytana przyzwoicie. Może przeszkadzała mi czasem przesadzona interpretacja i przez to głos jakoś nie "wtapiał" się w tekst? Ale nie odradzam audiobooka, w gruncie rzeczy jest niezły.

Caryca to po prostu fajna powieść historyczna - nieidealna, ale wciągająca, dobrze skonstruowana, ciekawa od początku do końca. Bardzo dobre czytadło. Tylko tyle i aż tyle.

---------------------------
Audiobook otrzymałam od portalu Audioteka.
Kup audiobook "Caryca" w Audiotece!
Kup "Carycę" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbiższej księgarni.

Polecane posty

20 komentarze

  1. Rzeczywiście stworzyć dobre czytadło to wcale nie taka prosta sprawa. Powieści historyczne uwielbiam, więc i tej dałabym szansę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuchałam audiobooka "Czerwień Rubinu", który czytała Małgorzata Lewińska. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobało, jednak nie mam porównania bo był to mój pierwszy kontakt z tą formą książki. "Carycą" byłam zainteresowana bo uwielbiam powieści historyczne i nawet nutka erotyzmu mi nie przeszkadza. Jednak co za dużo to niezdrowo, więc na dzień dzisiejszy odpuszczę. Czeka na mnie jednak podobna tytułem "Córka Carycy" i początek jest bardzo fajny, zobaczymy jak pójdzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kadzia,
      jeśli zainteresowała cię już wcześniej "Caryca" to daj jej szansę :) To naprawdę niezła książka i może Tobie akurat wszystko spasuje. Tak jak mnie denerwowała Małgorzata Lewińska, a Tobie się podobała w innym audiobooku. Ja do niej nie mam żadnych poważnych zastrzeżeń, jakoś mi po prostu nie pasuje. Bardzo dobrze mi się słuchało Marii Peszek albo Kamilli Baar.

      Usuń
  3. Zastanawiałam się nad tą książką. Fabuła wydaje się być ciekawa, więc w wolnym czasie chętnie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście upatruję sukces audiobooka w lektorze - nawet najlepsza książka, czytana przez osobę, w której coś nas drażni, nie zrobi na nas wrażenia. Ostatnio słuchałam Marii Peszek, uwielbiam ją i polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Maria Peszek mnie też bardzo pasuje jako lektorka ;)

      Usuń
  5. Lubię powieści historyczne, więc i na tę książkę zwróciłam uwagę. Mam ją w planach, może nie najbliższych, ale jednak. Co do erotyki to szkoda, że autorka tak mocno ten aspekt podkreśla skoro wypada to nienaturalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie nie będzie to przeszkadzać :) Czytałam jakieś opinie w Internecie, niektórzy też zwracali na to uwagę, ale zdarzały się i zachwyty ;)

      Usuń
  6. Lubię - a nawet kocham! - powieści historyczne i chętnie zapoznałabym się z tą lekturą, ale jedynie w wersji papierowej. Nie potrafię się skupić przy audiobookach ;) Widzę, że czytasz "Portret Doriana Graya", ja wczoraj właśnie go skończyłam i jestem ciekawa Twojej opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z audiobookami jest różnie. Czasem je błogosławię za to, że mogę równocześnie na przykład prasować i "czytać" książkę. Ale to nie jest do końca moja forma, traktuję ją jako dodatek i czasem takie słuchanie bardzo długo trwa. "Carycy" naprawdę długo nie mogłam skończyć, bo to obszerna książka, a ja jakoś wciąż nie mam nawyku słuchania ;) Audiobooki poza tym sprawdzają się tylko wtedy, gdy robię przy okazji coś innego. Samo słuchanie mnie irytuje, nie mogę się skupić, czuję denerwującą bezczynność.

      Usuń
    2. I myślisz o tysiącach rzeczy na raz, a w pewnym momencie: zaraz, co ja przed chwilą usłyszałam?!" :)

      Usuń
    3. Tak, też tak często mam :) Ale i tak audiobooki bywają fajne ;)

      Usuń
  7. Stałam ostatnio w księgarni i przez około kwadrans wahałam się między "Carycą" a "Katarzyną Wielką, gra o władzę" Ewy Stachniak. Obie powieści mają tę samą główną bohaterkę, więc uznałam, że powinnam się zdecydowac na jedną z nich i wybrałam książkę Stachniak.
    Ale może po jej lekturze zdecyduję się także na Carycę?
    Ot rozterki książkochnłona.... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, te książki nie mają tej samej bohaterki. Powieść Stachniak jest o Katarzynie II, a "Caryca" o Katarzynie I! :)

      Usuń
  8. Dopiero zaczynam przekonywać się do audiobooków, więc jeśli zechcę zapoznać się z "Carycą" to raczej sięgnę po wersję tradycyjną, ponieważ mogłabym zrazić się lektorką, której jak widać, można troszkę zarzucić.
    Rzadko (prawdę mówiąc - prawie wcale) sięgam po powieści historyczne, ale myślę, że ta mogłaby być niezła... Nie będę rozglądała się za nią zbyt mocno, ale jeśli ujrzę ją w bibliotece albo na półce znajomej, to na pewno skorzystam z okazji. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię powieści historyczne, szkoda jednak, że autorka przesadziła z erotyką. Mimo wszystko chętnie sięgnę po tę książkę, tyle że w wersji papierowej - zapoznanie się z audiobookiem prawdopodobnie zajęłoby mi mnóstwo czasu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powieści historyczne wręcz pochłaniam. Myślę, że na "Carycy" też się nie zawiodę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powieści historyczne mają w sobie coś z bajki :) Przenoszą nas w odległe czasy i pozwalają na chwilę zapomnienia, dziękuję za ciekawą recenzję. Czuję że jest to pozycja warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieści historyczne to baśń! :D

      Usuń
    2. Najlepszy rodzaj baśni, gdzie przeważa prawda.

      Usuń

Blogi

Obserwatorzy