Bibliotekarz, Michaił Jelizarow

20:54


Michaił Jelizarow wychodzi od pomysłu cokolwiek szalonego. Potem jest jeszcze bardziej dziwnie, bo poczynania bohaterów jak i sam świat powieści zdają się być niemal pozbawione logiki. Wszystko tu jest absurdalne, zwariowane, prawie bez sensu.

Ale, ale! Czy w tym szaleństwie jest metoda?


W Bibliotekarzu książki zapomnianego, socjalistycznego pisarza Gromowa mają magiczną moc. Zwykłe tytuły (na przykład W trudzie i znoju, Srebrzysty nurt czy Ciche trawy)skrywają niezwykłą moc. Jest ich razem siedem i tylko niektórzy znają ich prawdziwe właściwości i nazwy: Księga Siły, Księga Władzy, Księga Gniewu, Księga Cierpienia, Księga Radości, Księga Pamięci. Każda z nich wyzwala w człowieku, który ją przeczytał (dokładnie i za jednym zamachem) niezwykłe doznania lub umiejętności. W zależności od księgi może to być radość, nadludzka siła, możliwość sprawowania władzy nad ludźmi. Ci którzy poznali ich działanie na własnej skórze i mają dostęp do choć jednej księgi tworzą grupy skupione wokół danego egzemplarza (lub egzemplarzy). Książek jest mało, ich moc wielka. O dostęp do nich toczą się więc ostre spory - dochodzi nie tylko do kradzieży i machinacji, ale też do regularnych bitew.

Do mnie (nawet do takiego mola książkowego) nie trafia ta idea. Nie trafia może sposób jej podania, nie trafia sposób postępowania bohaterów. Niby wiadomo - to taka konwencja, absurd powinien prowadzić do ważnych myśli, do głębszego sensu. Ale w Bibliotekarzu absurdu jest za dużo, sensu za mało. A jeśli jeśli już jakaś w miarę logiczna i mądra myśl przemyka przez tę książkę, to jest ona zbyt przytłoczona tak dziwaczną, a przy tym dość rozlazłą fabułą. Bohaterowie są nieautentyczni, zupełnie nie wierzę w ich zachowania. Nie wierzę w tak wielką grupę ludzi, którzy potrafią się z zimną krwią mordować dla książki, nawet tak niezwykłej. Nie wierzę w nich - toczących bitwy, mordujących przeciwników, dobrowolnie wystawiających się na śmierć, gotowych umierać za taką sprawę. Nie wierzę w ich całkowity brak zastanowienia, w bezrefleksyjność ich poczynań, w zaślepienie tak całkowite, że przysłaniające cały świat. O, ja wiem, że tak się zdarzyć może. Ale bohaterowie są przedstawieni jako normalni ludzie, ba, jako ci, którzy znają sens życia! A niejednemu czytelnikowi zdadzą się członkami sekty po praniu mózgu. Serwuje się nam tu się mnóstwo potyczek, bijatyk, walk na śmierć i życie - krew się leje, ostrza przecinają powietrze i ciała, ludzie giną śmiercią jakoby bohaterską. Są takie momenty, gdy nie wiadomo już czy śmiać się, czy płakać, czy może załamać ręce i odłożyć książkę.

A jednak w Bibliotekarzu jest coś więcej i nie mogę tak po prostu myśleć o tej książce jako o wyniku libacji alkoholowej. Gdzieś tam czają się pytania o ZSRR, jest tu swego rodzaju rozliczenie z czasami socjalizmu. Są też pytania po prostu o sens i cel świata. A jednak Jelizarow gubi się w tym wszystkim, absurd nie uwypukla przesłania, ale je przytłacza, niszczy. Bibliotekarzowi brakuje zgrabnie i logicznie poprowadzonej fabuły. Sam pomysł jest może kuriozalny, ale intrygujący i obiecujący coś ciekawego. Tylko że w powieści coś nie gra. Jelizarow nie potrafi poprowadzić swojej powieści w sensowny sposób, a jej nielogiczność i dość męcząca fabuła potrafią skutecznie zniechęcić czytelnika. Co ciekawe, Bibliotekarz otrzymał najważniejszą rosyjską nagrodę literacką. Może czegoś nie potrafiłam się w niej dopatrzyć? A może ta powieść bardziej mówi do Rosjan, może jej przesłanie jest dla nich bardziej zrozumiałe, może potrafią uchwycić w niej głębszy sens? Bo mnie jest bardzo, bardzo trudno.

Poleciłabym Bibliotekarza wielbicielom eksperymentów literackich. Niezwykły koncept i zwariowana fabuła mogą zaintrygować. Dla mnie to taka książka-ciekawostka - dość słaba, ale zapadnie mi w pamięć dzięki swej oryginalności.

---------------------
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa MUZA.

Kup "Bibliotekarza" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

8 komentarze

  1. Hmmm... może kiedyś, ale na razie mam co czytać :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Twoim zdaniem. Podobały mi się fragmenty powracające do ZSRR, opisujące ludzi, którzy wspominali te czasy z pewną nostalgią. Natomiast zupełnie nie trafiła do mnie idea bitew o książki. Podobnie jak Ty, nie byłam w stanie uwierzyć bohaterom, wszystkie postaci mieszały mi się w jedno, zabrakło charakterystyk i jakiegoś wyszczególnienia. Oprócz głównego bohatera wszyscy stanowili bezładną masę dającą zabić się ot tak. Również dziwi mnie to, że "Bibliotekarz" został nagrodzony.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zaciekawiła mnie, nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się trochę... specyficzna? Być może kiedyś przeczytam aby zaspokoić zwykłą ciekawość czy też tak odbiorę całość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie lubię eksperymentów literackich, a już na pewno nie przedobrzonych, więc zrobię tak, jak mi się trafi gdzieś tanio, to przeczytam, ale nerki sprzedawać nie będę

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja recenzja skutecznie odsunęła mnie od tej pozycji, może dlatego że również, jak poprzednicy w komentarzach, nie lubię 'eksperymentów literackich', tym bardziej że istnieje duże ryzyko, że w tym przypadku eksperyment taki może zakończyć się porażką :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Początek tej recenzji czytałam z niemałym podekscytowaniem. Myślałam bowiem, że oto zapoznaję się z nowym świetnym przykładem literatury absurdu w typie Rolanda Topora. Potem jednak, im więcej zdradzałaś szczegółów, tym mój optymizm coraz to bardziej podupadał. Niemniej lubię eksperymenty literackie, więc a nuż kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sam koncept mnie zainteresował, ale jeśli rzeczywiście wykonanie jest "takie sobie", to raczej nie będę się zabijać, żeby tę książkę zdobyć ;)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy