Przede wszystkim o targach

Recenzji nie ma od jakiegoś czasu i pewnie jeszcze przez parę następnych dni nie będzie. Dzisiaj za to tradycyjna już relacja z Targów Książki w Krakowie.

Sama się sobie dziwię, że co roku wybieram się na Targi z taką ochotą. Za każdym razem jest mniej więcej tak samo - głośno, gorąco, tłocznie. Wielkich promocji niestety nie ma. Byłam tam w sobotę, przyjechałam na miejsce mniej więcej o 12:30. O dziwo, tym razem nie było w ogóle kolejki do kasy. Postałam sobie za to do szatni, bo brakowało już miejsc i trzeba było czekać, aż się zwolnią. No a potem zaczęłam mój męczący, ale satysfakcjonujący spacer po targowej hali. Oddałam chyba z siedem egzemplarzy w akcji "Książka za książkę". Choć trochę odciążyłam półki i dostałam kupony na darmowe e-booki w Publio. Można wybierać z czterystu pozycji, już sobie ściągnęłam Malowanego człowieka, Zrób sobie raj, Kronikę wypadków młosnych, Szare śniegi Syberii... I jeszcze nie wszystkie kupony wykorzystałam :) Na Targach błądziłam między stoiskami, zbierałam zakładki (ach,dużo zakładek!), ulotki, katalogi. Miałam iść po autograf Jacka Hugo-Badera z moją Białą gorączką, ale... nie wzięłam jej z domu. No trudno. I kupiłam trzy książki: nową Musierowicz, nową Flawię de Luce i Dziewczynę w błękitnej sukience.


A tutaj stosik, ale nie tylko targowy. Są tu różne książki kupione w ostatnim czasie:
Na górze trzy książki z Targów. Niżej cztery z ostatniej promocji Weltblidu (Arthur i George, Łabędź i złodzieje, Co widziały wrony, Kiedy ulegnę). Trucizną mnie uwodzisz to nagroda za głosowanie w plebiscycie "Złota zakładka". Na samym dole Korona śniegu i krwi.

Po Targach poszłam na spotkanie blogerów książkowych w Botanice przy Brackiej. Było bardzo sympatycznie, spędziłam tam ponad trzy godziny. Zjawiło się ponad dwadzieścia osób i, trzeba to przyznać, większości tak naprawdę nie poznałam. Było nas naprawdę sporo, wszystkich ogarnąć się nie dało. Gadałam więc głównie z osobami najbliżej mnie, jeśli były rozmowy na forum, to raczej się nie wypowiadałam (jak to zwykle ja...). Jednak parę osób poznałam i bardzo się z tego cieszę :) Wielkie podziękowania dla Kaś i Claudette, które to wszystko zorganizowały! Czekam teraz na listę obecnych blogerów, bo dobrze byłoby wiedzieć, kto tam tak naprawdę był. ;)

-----------------------------

A poza tym od jakiegoś miesiąca jestem szczęśliwą posiadaczką czytnika e-booków. :) Kupiłam Kindla 4 w wersji Classic. I jak na razie jestem bardzo, bardzo zadowolona. Przez długi czas się wahałam, bo wiadomo, e-book to nie to samo, co książka papierowa. Ale Kindle jest naprawdę bardzo wygodny i funkcjonalny. No i lekki - a moja torba jest strasznie przeciążona. Po miesiącu użytkowania mogłabym ten czytnik z czystym sercem polecić wszystkim. Wyświetlacz naprawdę nie męczy oczu, czcionkę można fajnie dostosować do swoich preferencji, bateria bardzo długo trzyma. I tylko brak klawiatury lub dotykowego ekranu może irytować, bo pisanie (na przykład podczas przeglądania Internetu) jest dość karkołomne. Ale dla mnie to niewielka wada. Mój Kindelek jest więc po prostu wspaniały! :)

Popularne posty z tego bloga

Saro J. Maas, właśnie tak pisze się finał serii! Kingdom of Ash

Nędznicy, Victor Hugo

Na skróty. Październik 2018