Pandemonium, Lauren Oliver

21:47


All you need is love...

W świecie stworzonym przez Lauren Oliver te słowa z piosenki Beatlesów są po prostu nie do pomyślenia. Ten dla nas kultowy, oczywisty tekst tam jest obrazoburczy, szokujący, godzący w podstawowe zasady rządzące światem. Co więcej - jest nielegalny. W tym świecie przyszłości miłość stała się śmiertelnie niebezpieczną chorobą, która zagraża wewnętrznemu ładowi społeczeństwa. To proste - kochając musimy być nastawieni na to, że kiedyś możemy cierpieć. Kochając ryzykujemy. Czy nie łatwiej postawić na obojętność, na spokój? Dlatego w wieku osiemnastu lat przechodzi się tam operację mózgu, po której człowiek nie jest zdolny do głębszych uczuć, gwałtowniejszych emocji, trudniej się przywiązuje do innych. Wprawdzie tworzy komórki rodzinne (z wybraną przez system osobą), ale współmałżonek i dzieci są tylko ludźmi, z którymi przyszło mu żyć, właściwie nikim więcej. Wyleczeni twierdzą, że po zabiegu jest się szczęśliwszym, wszystko staje się prostsze. To oczywiste - w końcu śmierć siostry tylko lekko zaboli, wiadomość o śmiertelnej chorobie własnego dziecka nie będzie katastrofą, a tylko drobną przykrością. Wszystkie niepowodzenia przyjmie się ze spokojem. Społeczeństwo samo tworzy z siebie bezmyślną masę. Armię zombie, jak nazywają tych ludzi Odmieńcy - uciekinierzy żyjący w Głuszy, niewyleczeni.


Jak łatwo się domyślić, Lena, główna bohaterka, zapada na tę straszną chorobę, amor deliria nervosa. Dziewczyna będzie musiała walczyć o miłość i o swoją wolność.

Od czasu do czasu czytanie takich młodzieżowych, fantastycznych romansów sprawia mi frajdę. I choć czasami jakoś nie mogę znieść tak częstej w nich schematyczności i miałkości (na przykład Dobrani Ally Condie mnie jakoś wybitnie irytowali, a w końcu między nimi a Delirium wyraźnie czuć pokrewieństwo), to dwa pierwsze tomy trylogii Lauren Oliver połknęłam z przyjemnością. Zresztą o ile akcja Delirium płynęła swoim spokojnym i łatwym do przewidzenia nurtem, to z Pandemonium rzecz ma się już zupełnie inaczej. Dzieje się dużo i ciekawie, jest parę dobrych zwrotów akcji, a zakończenie zaskakuje tak bardzo, że aż wbija w fotel.

Oczywiście Lauren Oliver pewnej schematyczności też się nie wyzbyła. Pandemonium (a przed nim także Delirium) ma dokładnie to, czego można się spodziewać po młodzieżowej antyutopii. Nastolatka odkrywa kłamstwa i ograniczenia systemu, w którym przyszło jej żyć i który ją więzi. Postanawia z tym walczyć. Nieodzowny jest tu wątek miłosny - miłość powinna być zakazana lub przynajmniej trudna. I oczywiście potraktowanie jej jako choroby daje świetną sposobność do tworzenia tego typu wątku romansowego. Miłość dla znacznej części społeczeństwa jest przecież czymś nienaturalnym, wynaturzonym, groźnym, w dodatku karalnym. Żyjąc w takim społeczeństwie, trudno jest przełamać w sobie pewne przekonania, trudno też taką miłość spełnić. W Pandemonium także romansu nie mogło zabraknąć - schemat jednak odwraca się w stosunku do Delirium, a Lena staje jakby po drugiej stronie barykady.

Pandemonium jest niezłe w swojej kategorii i spełnia swoje zadanie jako niegłupie, fajne czytadło. Nie spodziewajmy się głębokiej warstwy psychologicznej czy ukrytego drugiego dna, ale książka pusta nie jest i może dać trochę okazji do przemyśleń. W Delirium Lena przełamywała własne uprzedzenia, weryfikowała to, co wpajano jej od zawsze. W Pandemonium dziewczyna jest rzucona w wir historii, zaplątana w budzącą się rewolucję. Jej rozterki dotyczą nie tylko miłości, ale też sposobów walki. Czy ruch oporu w ramach walki o wolność może marnować życie ludzkie? Czy nie staje wtedy na równi ze swoimi prześladowcami, którzy potrafią poświęcić człowieka dla idei?

Pandemonium mnie po prostu wciągnęło. Przeczytałam błyskawicznie, żywo zainteresowałam się losami bohaterów, a pod koniec wytrzeszczyłam oczy w ogromnym zdumieniu. Książka oczywiście wykorzystuje najprostszy w świecie chwyt na przyciągnięcie czytelników i kończy się w najciekawszym momencie. I ja też dałam się zmanipulować - naprawdę mam ochotę przeczytać trzeci tom. Może to już będzie jakąś rekomendacją - bo ja takie serie zaczynam, ale rzadko kończę (z wyjątkiem Igrzysk śmierci). Książka Lauren Oliver to niezła literatura rozrywkowa, fajne i niegłupie czytadło, zgrabna młodzieżowa antyutopia.

-------------------------
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Otwartego.

Kup "Pandemonium" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

17 komentarze

  1. Ja w tym tygodniu przeczytałam "Nowy Wspaniały Świat". Widzę, że realia są podobne. Może kiedyś się "dokopię" i do tej książki :) antyutopie są na swój sposób pociągające...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie bardzo lubię antyutopie, z tym że oczywiście "Nowy wspaniały świat" stoi kilka klas wyżej niż "Delirium" i "Pandemonium". Ale przeczytać też można - to fajna, niezobowiązująca rozrywka.

      Usuń
  2. Jestem ciekawa tej serii, chociaż nie ukrywam, że do tej pory miałam kiepskie doświadczenia z literaturą młodzieżową w której głównym wątkiem jest miłość. Zdecydowanie wolę historie miłosne opowiedziane z perspektywy ludzi dojrzałych, doświadczonych i nawet napisałabym, że starszych - od których mogę nauczyć się, jak postępować z tym kruchym uczuciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jakoś z zasady nie przepadam za młodzieżowymi romansami. Nie wiem, czy to problem w bohaterach, czy raczej w samych książkach, które wydają mi się dziecinne, naiwne i po prostu słabe. Ale, jak widać, zdarzy mi się przełamać i nawet przymknąć oko na pewne niedoskonałości ;)

      Usuń
  3. Od czasu do czasu mam ochotę na powieść tego rodzaju. Ostatnio na rynku mamy prawdziwy zalew antyutopii, serie mnożą się jak grzyby po deszczu, więc wypada którąś poznać. Skoro Oliver potrafi wzbudzić zainteresowanie i utrzymać je przez dwie części to jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już wolę takie młodzieżowe antyutopie (bo w ogóle antyutopie bardzo mi leżą), niż te wszystkie romanse paranormalne. Nawet jeśli taka antyutopia jest trochę schematyczna, to przynajmniej próbuje coś przekazać. A poza tym naprawdę świetnie i błyskawicznie się to czyta. Jeśli masz ochotę na lekturę tego typu, możesz śmiało próbować z Lauren Oliver ;)

      Usuń
  4. Zakończenie jest nie dość, że zaskakująco to jak to ujęłaś czymś w rodzaju manipulacji. Ja też jej uległam i nie mogę się doczekać na ostatnią, finałową część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, i z jednej strony byłam wkurzona: no oczywiście, musiało się skończyć w taki sposób... No ale faktycznie muszę, muszę przeczytać trzeci tom! To okropne, gdy książka kończy się w takim momencie, a na następną część trzeba trochę poczekać.
      :)

      Usuń
    2. To jest jednocześnie irytujące i fascynujące :)

      Usuń
  5. Chcę przeczytać, ale najpier będę musiała zabrać się za pierwszą część

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się już doczekać, kiedy ją przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I ja jak pewnie wiele osób nie mogę się doczekać, jak przeczytam tą książkę. Ona, jak i kilka innych po prostu mnie prześladują.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chcę, potrzebuję, nie mogę się doczekać! <3

    Zapraszam do siebie,
    wpapierowymswiecie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie zakończenie to po prostu cios poniżej pasa. ;) Też bardzo chętnie przeczytam trzeci tom, nie mogę się już doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno nie czytałam antyutopii, więc czemu nie? Przyda się czasami coś lżejszego:) Pozdrawiam i zapraszam do mnie www.czytamwiecpisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny blog i całkiem niezła seria książek moim zdaniem ;)
    Zapraszam na mojego bloga:
    http://oczami-ksiazkoholiczki.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. w końcu zamówiłam "Delirium". Nie mogę się doczekać, aż przeczytam tą książkę! :)
    ksiegoburza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy