Bękart ze Stambułu, Elif Safak

19:29


Mam ochotę spróbować kuchni tureckiej - Elif Safak pięknie o niej pisze w Bękarcie ze Stambułu. I chociaż kulinaria są do opowiedzianej tu historii tylko dodatkiem, to jednak jest to doskonały przykład na to, jak Bękart ze Stambułu oddziałuje na zmysły. Ta książka dosłownie pachnie, smakuje i karmi wyobraźnię barwnymi opisami Stambułu.

Kuchnia jest zresztą nieodzownym chyba elementem w takich rodzinach jak te w powieści. Dziewiętnastoletnia Asya Kazanci mieszka w Stambule w żeńskim domu - z trzema ciotkami, babką i matką (którą zresztą też nazywa ciotką). Czuje się trochę przygnieciona wymaganiami stawianymi przez rodzinę, stłamszona nadopiekuńczością kobiet z jej domu, poza tym uważa siebie za nihilistkę. Tysiące kilometrów od Stambułu, w USA mieszka Armanusz, która jest rozdarta pomiędzy rozwiedzionymi rodzicami - matką Amerykanką i ojcem Ormianinem wraz z jego liczną i barwną familią. Jakby tego było mało jej ojczym jest Turkiem - a prawie każdy Ormianin Turków serdecznie nienawidzi. Armanusz postanawia odnaleźć siebie i poznać swoje korzenie.


Elif Safak ma wspaniały dar do opowiadania świetnych historii - jej powieści są barwne, pełne humoru, soczyste, tętniące życiem. I czyta się je wyśmienicie. Autorka bardzo barwnie odmalowuje Stambuł - miasto jawi się jako żywe, kolorowe i niezwykłe, przez co zdaje się stanowić świetne tło dla tej trochę zwariowanej, trochę poważnej sagi rodzinnej. Elif Safak miesza rzeczywistość z elementami nadprzyrodzonymi. I tak nad mężczyznami z rodu Kazanci wisi klątwa i żaden z nich nie żyje dłużej niż czterdzieści lat. Natomiast najstarsza z ciotek Asyi jest wróżką i rozmawia z oswojonymi dżinami. Bohaterowie są tu barwni i pełnokrwiści. Safak zaludnia swoją powieść postaciami tak różnorodnymi jak Stambuł, tak zwariowanymi jak życie w tym mieście. I tworzy dla nich ciekawe, pokręcone losy, które splatają się w dziwny sposób. To wszystko układa się w zgrabną, pomysłową fabułę, poprowadzoną w lekki sposób, doprawioną szczyptą humoru i refleksji.

Bękart ze Stambułu to nie tylko barwna historia rodzinna, ale też swoiste rozliczenie się z historią Turcji. W powieści splatają się losy dwóch rodzin - tureckiej i ormiańskiej. I tak Ormianka Armanusz postanawia odnaleźć swoją tożsamość u tureckich krewnych jej ojczyma. A Ormian i Turków dzieli przecież wspólna, bolesna historia, w której wciąż wiele jest niezaleczonych ran, niedopowiedzeń, przekłamań i wzajemnych uraz. Elif Safak przedstawia historię swojego kraju z wyjątkowym obiektywizmem, poszanowaniem i sympatią dla obu stron. Pokazuje zarówno różnice między Turkami i Ormianami, jak i elementy spajające - choćby, wspomnianą już, podobną kuchnię. Historia jest tu ukazana z bolesną szczerością - czytamy o wygnaniach, torturach, rozłączeniu rodzin. Widać tu także, jak mechanizm państwowy tuszuje pewne wydarzenia, które są wstydliwe i burzą obraz Turków o własnym kraju. Okazuje się, że o tych dramatycznych dla Ormian wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat, Turcy mają pojęcie raczej mętne (delikatnie mówiąc). Niespodziewane spotkanie pozwoli na odkrycie wspólnej historii, elementów łączących i wielu, wielu podobieństw, które zazwyczaj są nie do zauważenia, bo zostały ukryte za murem wzajemnej niechęci. Safak porusza się z łatwością zarówno w środowisku (mniej lub bardziej) tradycyjnej tureckiej rodziny, jak i ormiańskich pokrzywdzonych wygnańców, którzy domagają się rekompensaty za krzywdy. Różnic między tymi dwoma światami jest mnóstwo - ale są też drogi do porozumienia, pogodzenia. Co ciekawe, Elif Safak po wydaniu książki została pozwana do sądu za szkalowanie tureckości. Na szczęście ją uniewinniono.

Bękarta ze Stambułu zaludniają głównie kobiety, nieliczni mężczyźni pozostają gdzieś w tle, są bardziej jak cienie. Natomiast postacie kobiece to istne mistrzostwo, popis literackiego talentu i kreatywności. Dowód na to, że Elif Safak posługuje się jakąś niezwykłą, literacką magią (a może jakiś dobry dżin podszeptuje jej pomysły?). Mamy wspomnianą już Banu, która zajmuje się wróżeniem, Cevriye - poważną nauczycielkę historii w liceum, Feride - trochę upośledzoną umysłowo, której jedynym zainteresowaniem jest geografia fizyczna. Jest i Zeliha - wyzwolona matka Asyi. Po drugiej stronie oceanu może nie jest już tak barwnie, bo tam przebywamy jednak rzadziej i choć ormiańska rodzina jako całość tworzy barwną grupę, to nikt stamtąd nie zapada w pamięć. Historia kręci się jednak wokół Asyi i Armanusz - dwóch dziewczyn z różnych krajów i kultur, o zupełnie różnych osobowościach, które jednak znajdą klucz do porozumienia. Może połączy je poszukiwanie własnej tożsamości, próby grzebania w przeszłości?

Nie chce się odkładać tej barwnej, ciepłej, zwariowanej książki. To interesująca, mądra historia urozmaicona smakami i zapachami. Orzeszki piniowe, cynamon, wanilia, pistacja, woda różana... I do tego szalony, egzotyczny Stambuł! Pychota!

--------------------------
Kup "Bękarta ze Stambułu" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

17 komentarze

  1. lubię takie książki, które tak jak napisałaś ,,oddziałują na zmysły"

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się bardzo, że Elif staje się coraz częściej czytaną przez blogerów autorką, dla mnie jest rewelacyjna, tak jak piszesz, opowiada wspaniałe, barwne historie. Ta powieść jest jeszcze przede mną, ale chyba rozpieszczę siebie i kupię ją na własność, bo nie posiadam jeszcze żadnej Jej autorstwa :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, mam wrażenie, że ostatnio strasznie dużo Safak na blogach i wielu blogerów się nią zachwyca. Ja czytałam jeszcze "Pchli pałac", też był świetny. Teraz może "Czterdzieści zasad miłości"? ;)

      Usuń
  3. Hi hi, mogę tylko powiedzieć "a nie mówiłam" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw zachęciła mnie okładka, później ta kuchnia turecka, a następnie fabuła książki... Mam nadzieję, że uda mi się na nią trafić i przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę książkę tylko ciągle odkładam jej lekturę. Teraz chyba wreszcie się mobilizuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przyznać, że już sama okładka przyciąga na tyle, że aż chce się po tę powieść sięgnąć. Pięknie o niej opowiadasz, nie jesteś w tym zresztą osamotniona, bo to coraz częściej komentowane na blogach nazwisko. Chciałabym móc szybko nadrobić braki i poznać tę autorkę. Ot, choćby dla tego ciepła, tego uroku, tego przedstawiania fascynującego kraju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okładka jest piękna, zresztą wszystkie polskie okładki Safak są wspaniałe. Faktycznie, ostatnio autorka staje się w blogosferze popularna. To dobrze, naprawdę jest tego warta. Polecam Ci bardzo serdecznie :)

      Usuń
  7. aż chce się przeczytać! zaraz dodam do mojej listy "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekają na mnie dwie książki tej autorki, ale jakoś trochę zniechęciła mnie do nich koleżanka, której gust literacki w dużej mierze pokrywa się z moim - oczywiście to nie jest dla mnie wyrocznia i po lekturę sięgnę, ale po prostu muszę przełamać. Twoja zachęcająca recenzja na pewno mi pomoże zrobić krok w kierunku lektury :-)
    A kuchni tureckiej to chyba mocno zaszkodził wykradający się zza każdego rogu kebab, bo teraz trudno ją skojarzyć z czymkolwiek innym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam jeszcze "Pchli pałac". Jedyne co mi się nie podobało, to początek, który był trochę nudny i oderwany od reszty. O mało co się nie zniechęciłam do książki. A potem było już tylko wspaniale :) "Bękart ze Stambułu" spodobał mi się od samego początku.
      Mnie też kuchnia turecka kojarzy się właściwie tylko z kebabem i dlatego tak podobały mi się kulinaria w tej powieści - potrawy są bardzo różnorodne, dla mnie nieznane i, przynajmniej z opisu, strasznie smakowite ;)

      Usuń
  9. Pieknie piszesz o tej ksiazce. Przeczytalam ostatnio "Czarne mleko" i zakochalam sie w sposobie prowadzenia historii, teraz mam w planie wlasnie "Bekarta...", mam nadzieje, ze Shafak zaprosi mnie na rownie smakowita uczte, jak i ciebie.

    Pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
  10. to jedna z najlepszych książek napisanych przez kobietę, jakie przeczytałam:)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy