One Lovely Blog Award

23:12


Ostatnio mało mnie w blogosferze. Czasu mam pełno (wakacje, oby trwały wiecznie!), ale sił mi jakoś brak. Wiele innych rzeczy mnie absorbuje i jakoś "wybiłam się z rytmu" pisania recenzji. Ale w sierpniu muszę, po prostu muszę ruszyć pełną parą!

Zostałam nominowana do nagrody przez Dominikę Annę, Karolinę i wendigo. Dziękuję.


Właściwie nie lubię łańcuszków, ale nie zaszkodzi mi wywiązać się z tego zadania. A przynajmniej z połowy, bo nie zamierzam nominować szesnastu kolejnych blogów. Większość z Was zapewne i tak już brała udział w zabawie. A poza tym szesnaście to dziwna liczba. Za dużo na moje ulubione blogi, zdecydowanie za mało na wszystkie te, które lubię. Siedem moich sekretów:

1. Mieszkam na wsi, blisko Krakowa. I kocham ten stan rzeczy, chociaż zobaczymy, co powiem, gdy od września będę musiała codziennie dojeżdżać do szkoły. Ale na razie jest świetnie - mam niedaleko do dużego miasta, więc nie jestem odcięta od świata. I nie gnieżdżę się w małym mieszkaniu na jakimś blokowisku, chyba bym tego nie wytrzymała. Dookoła trawa, drzewa, ptaki.
2. Czytać lubiłam właściwie od zawsze, to znaczy odkąd nauczyłam się tej czynności, co stało się mniej więcej w wieku pięciu lat. Podobno raz, gdy byłam mała, moja babcia zauważyła, że gorzko płaczę. Okazało się, że to dlatego, że nie umiem czytać. :D Już wtedy wiedziałam, co tracę. Wkrótce potem składałam literki.
3. Kocham kolczyki! Mam na ich punkcie lekkiego fioła. Zdarza mi się nosić bransoletki, a czasem naszyjniki lub korale, ale kolczyki to zdecydowanie moja ulubiona część biżuterii. Porządne, srebrne (absolutnie nie złote) noszę bardzo rzadko, najczęściej takie tanie, kolorowe. Mam przeróżne. Najbardziej lubię te najdziwniejsze - zasuszone pomarańcze, uchwyty od zamka błyskawicznego, telefony. I sama zrobiłam sobie takie w kształcie książek! :)
4.Straszna ze mnie niezdara. Generalnie wszyscy w domu wiedzą, że lepiej nie dawać mi do ręki tacy z naczyniami, bo istnieje spore prawdopodobieństwo, że stłukę...
5.Poza książkami lubię też oczywiście oglądać filmy. Najlepiej w towarzystwie mojej siostry. Tak właściwie bez siostry to już nie to samo...
6. Lubię herbatę. Może to już jakiś nałóg? Ostatnio za to popijam sobie melisę. Na uspokojenie. ;)
7. To może niektórzy wiedzą, ale mam szesnaście lat. I we wrześniu idę do liceum. Przy tej okazji odkryłam w sobie wiele negatywnych cech, które wcześniej pozostawały ukryte. Więc straszna ze mnie panikara, pesymistka, nerwuska (to akurat wiedziałam zawsze). I być może mam problemy psychiczne. :P Źle ze mną, bo strasznie się boję nowej szkoły, która wydaje mi się zbyt dobra... Ach, niezdecydowana też jestem. Bardzo.

I mam problem z wymyśleniem siedmiu ciekawostek na swój temat. :)

Polecane posty

14 komentarze

  1. No, wreszcie dałaś znak życia :] Z niecierpliwością czekam na sierpień i biorę Cię za słowo, że ożywisz swojego bloga. Tak dziwnie było, jak mi się na blogrolu nie aktualizowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią przeczytałam te 7 ciekawostek o tobie ;d Ja też mieszkam na wsi i jestem równie z tego zadowolona ( też mieszkam w domu jednorodzinnym ;D) Jestem ciekawa tych kolczyków- książek ;P Jeśli się uda, to proszę o zdjęcie ;) Ja też oglądam filmy z siostrą ;P Ty masz 16 lat ?! Aż nie mogłam uwierzyć, ze jesteśmy w równym wieku xD

    OdpowiedzUsuń
  3. kornwalio,
    to bardzo miło, że ktoś o mnie pamięta i ktoś czekał na znak życia ode mnie! :)

    Meme,
    lubię, gdy ujawniam gdzieś w blogosferze mój wiek i niektórzy się dziwią. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z Krakowa, też szesnaście lat. Też się stresowałam okropnie tymi całymi egzaminami, rekrutacją i całą resztą. No i nadal się boję się nowej szkoły. Gdzie się wybierasz, które liceum? : ) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mała,
    Idę do V LO i dlatego tak strasznie się boję. :D Byłam laureatką konkursu polonistycznego, więc samymi egzaminami i rekrutacją się raczej nie stresowałam. Stres był, gdy już MUSIAŁAM wybrać szkołę (bo nie mogłam się zdecydować do ostatniej chwili) i teraz, bo cały czas mam wrażenie, że to zdecydowanie zbyt ambitnie jak na moje możliwości i moje lenistwo. ;) Ja wręcz niszczę sobie wakacje przez tę szkołę, tak okropnie się przejmuję. Może nie będzie tak źle. Oby, oby, oby.
    A Ty gdzie idziesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety byłam tylko finalistką w konkursie tematycznym z historii, co daje tylko dodatkowe 8 punktów, więc niestety egzaminy były dla mnie straszną zmorą, zwłaszcza mat-przyr. :) V LO to faktycznie ambitna szkoła, ale na pewno dasz sobie radę! Mam kolegę, który będzie teraz w drugiej klasie na profilu humanistycznym. Jest bardzo zadowolony- zwłaszcza z pana od polskiego. Podobno jest genialny. :) Ja idę do VI LO, do "wykładówki" hiszpańskiej. Trwa 4 lata, 18 godzin hiszpańskiego tygodniowo- trzeba dużo "wkuwać". Już od dawna marzyłam tej klasie, więc się bardzo, choć też się bardzo denerwuję. Ale będzie dobrze! Podobno liceum to najlepszy czas w życiu, słyszałam! : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Mała,
    mat-przyr zawaliłam, więc to był cudowny luksus móc się tym w ogóle nie przejmować. O, a wiesz jak się ten polonista nazywa? Może to mój przyszły wychowawca. :) Idę do klasy polski-historia. O szóstce bardzo poważnie myślałam, chociaż nie o klasie hiszpańskiej (ale wydaje mi się bardzo ciekawa!). Też będę mieć hiszpański, dwie godziny w tygodniu. ;) Właściwie, gdy mam gorszy humor, to strasznie pluję sobie w brodę, że nie poszłam do szóstki. Też słyszałam, że liceum to najlepszy czas w życiu i właśnie boję się, że go sobie zepsuję, jeśli będę musiała kuć od rana do późnej nocy. Twój kolega ma czas dla siebie czy tylko wkuwa? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. On należy do takich osób, które wkuwałyby nawet, gdyby nie musiały. :) Niestety większość tych lepszych liceów słynie z tego, że trzeba się dużo, dużo uczyć. Znam osoby z VIII, VI, V, II, I czy IV i wszyscy mówią, że nauki jest naprawdę sporo i jest ogromny przeskok między gimnazjum a liceum. Dobra strona to taka, że nie cisną ze wszystkich przedmiotów, tylko z tych, na których ci zależy. Także ja się tam cieszę, że wreszcie będę mogła olewać głupią fizyka, dwója mi wystarczy. :) Ten nauczyciel od polskiego nazywa się profesor Pasieka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, to właśnie mój wychowawca. ;) Nie należę do takich osób, które wkuwają nawet, gdy nie muszą. W gimnazjum prawie się nie uczyłam. Naprawdę czasem nie wiem, jak w mojej chorej głowie zrodził się pomysł, by iść do piątki. Na dobrych ocenach mi nie zależy, chciałabym po prostu nie mieć problemów z przejściem do następnej klasy. :) I chciałabym mieć jakieś życie i czas na czytanie książek (bo bez tego chyba uschnę). :D

    Jak będzie bardzo źle, to mogę próbować się gdzieś przepisać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie, z tego co wiem z przepisywaniem w ciągu roku nie ma większych problemów. Myślę jednak, że może nie będzie tak źle. Znam wiele osób, które są z V zadowolone. :) Trzeba mieć pozytywne nastawienie! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie, że trzeba mieć pozytywne nastawienie, tylko mnie ostatnio to jakoś nie wychodzi. A fakt, że zawsze mogę zmienić szkołę mnie znacznie uspokaja. Właśnie ja prawie nikogo nie znam z piątki. No, może jednego chłopaka, który też jest niby zadowolony... Generalnie chyba też słyszałam więcej pochlebnych opinii. Tylko że boję się... Bo mogę być zbyt leniwa. Mogę nie być dość zdolna. Mogę...

    Powinnam się tym martwić dopiero we wrześniu. Wiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem pewna, że dasz sobie radę. Twoje recenzje są świetne! Jesteś na pewno bardzo zdolna :). Jak ja bym chciała móc tak pisać! Mogę Cię pocieszyć, że ja też mam tremę. Boję się czy dam sobie radę z tym hiszpańskim, boję się nauczycieli, bo różnie to z nimi bywa i oczywiście tego, czy się odnajdę wśród nowych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję! :) Ale z biologii, chemii, matematyki czy fizyki orłem nie jestem. :D W gimnazjum nigdy nie miałam z tym problemu, ale nie wiem, jak będzie w liceum. Tak dobrym liceum. Tym bardziej, że chodziłam do zwykłego, wiejskiego gimnazjum. Nie wiem jak będę wypadać w porównaniu z osobami z dobrych, krakowskich szkół. Nie jestem chorobliwie ambitna, nie chcę być najlepsza, ale boję się, że będę bardzo odstawać, a nie chcę mieć problemów z nauką.

    Myślę, że prawie każdy ma tremę przed nową szkołą. Ale u mnie to przekracza pewne granice. Widzę to po moich znajomych, którzy w większości są jednak zadowoleni, że idą tam, gdzie idą. A ja po prostu strasznie się boję.

    Powodzenia, Mała! Mam nadzieję, że będziemy zadowolone i jakoś się znajdziemy w nowych miejscach. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Także uwielbiam herbatę. U mnie to już nałóg - wypijam do pięciu-sześciu herbat dziennie. "Nauczyła" mnie tego babcia, która codziennie rano przyrządzała nam pyszną herbatkę. Co do twojego wieku, to myślałam, że jesteś studentką. Podoba mi się twój styl pisania.

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy