"Zatrute ciasteczko" Alan Bradley

20:45

Panie i panowie, poznajcie dziewczynkę pod każdym względem niezwykłą. Mimo że liczy sobie dopiero jedenaście lat, inteligencją i rozumem dorównuje najbystrzejszym dorosłym. Jej największą pasją jest chemia, którą ma w małym paluszku. W swoich błyskotliwych wypowiedziach często nawiązuje do światowej literatury i różnych dziedzin nauki. I prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa z takim powodzeniem, że spokojnie można ją nazwać Sherlockiem Holmesem w spódnicy lub kolejnym wcieleniem panny Marple. Oto i ona, Flawia de Luce!


Nic więc dziwnego, że gdy tak rezolutna dziewczynka znajdzie w ogrodzie swojego domu konającego nieznajomego, od razu wkroczy do akcji, by rozwikłać zagadkę i wykryć mordercę. Sprawa stanie się jeszcze poważniejsza, gdy o zabójstwo zostanie oskarżony jej ojciec – spokojny filatelista, który przez większość czasu nie wychyla nosa ze swojego pokoju. To ona musi działać, bo jej dwie starsze siostry w tej trudnej sytuacji potrafią tylko rozpaczać, a w przerwach zerkać w lusterko (Ofelia) lub czytać Dickensa (Dafne).

To bardzo ogólny zarys wydarzeń, bo w „Zatrutym ciasteczku” wciąż dzieje się coś ciekawego. Już na samym początku biedna Flawia musi wydostać się z szafy, w której została uwięziona przez swoje niezbyt sympatyczne siostry. Wkrótce potem przed domem zostaje znaleziony martwy ptak ze znaczkiem na dziobie. To nieprzyjemne wydarzenie niemal doprowadza do zawału ojca Flawii, ale potem oczywiście jest jeszcze gorzej, bo w ogrodzie pojawia się wspomniany trup. I karuzela się rozkręca. Flawia poruszając się na swoim rowerze Gladys i pytając oraz myszkując to tu, to tam, dogrzebuje się do tajemniczej historii z przeszłości, w której jest miejsce i na cenne znaczki, i na magiczne iluzje.

Jeśli tak smakują zatrute ciasteczka, to ja poproszę o dokładkę. Zaczarowała mnie już świetna, stylowa okładka, która doskonale oddaje klimat tej książki. A zawartość... Wierzcie mi, jest równie, a może jeszcze bardziej, smakowita. Sama zagadka została wprawdzie poprowadzona zgrabnie, ale prosto i nieszczególnie zaskakująco. Ale, ale! Co to ma do rzeczy, gdy czytanie książki sprawia prawdziwą czytelniczą rozkosz? „Zatrute ciasteczko” jest przede wszystkim genialnie napisane. Alan Bradley pisze językiem błyskotliwym, ironicznym, a doprawia do smaku specyficznym humorem. Pełno tutaj wtrąceń dotyczących historii, sztuki, polityki, nauki czy kultury. Te często fascynujące anegdotki pojawiają się bardzo często, ale pasują tam jak ulał, nie odwracają uwagi od głównego wątku i jeszcze dodają smaczku powieści.

Jednak przede wszystkim ta książka ma w sobie owo magiczne „coś”, które potrafi oczarować czytelnika. Coś, co sprawia, że książka się wyróżnia, a przygody Flawii zyskują wielu miłośników. No bo jak można dać się oprzeć takiej historii - mrocznej i ciepłej, cynicznej i humorystycznej zarazem? Jak można pozostać obojętnym na tak wyrazistą bohaterkę? Jak nie dać się od razu wciągnąć, a potem namówić na zwiedzanie zamożnej posiadłości Buckshaw i słuchanie opowieści o dawno zmarłych de Luce’ach? Jak nie poczuć dreszczyku podniecenia, gdy najpierw pojawia się nieżywy ptak, a wkrótce zabity w ogródku człowiek?

---------------------------
Kup "Zatrute ciasteczko" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

23 komentarze

  1. czytałam, średnio mi się podobała

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialnie napisana książka ? Catherine uważa trochę inaczej. Ja zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z twojej opinii wynika, że książka napisana jest z lekkim humorem a nawet ironią. Myślę, że przyjemnie będzie mi się ją czytało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony mam ochotę na lekturę, ale fabuła wydaje mi się zbyt młodzieżowa. Może to tylko moje głupie wrażenie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzy mi się od dawna sięgnięcie po książki Bradleya :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupiłam ją niedawno. Nie miałam okazji przeczytać. Wszystko ino dobrze mnie nastawia do niej..

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią przeczytałabym tę książkę :) Myślę, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zauroczyłam się w okładce. Kojarzy mi się z Rodziną Addamsów. Po przeczytaniu recenzji zdecydowanie mam na nią ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta książka już była chyba wszędzie :) (A mimo to wcale nie boję się otworzyć lodówki!) I coraz bardziej mnie zachęca, nęci, kusi z księgarnianych półek.

    Chyba będę musiała wreszcie dać się porwać :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam! Świetna lektura, która bardzo ciepło wspominam :) Także polecam wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo, bardzo chciałabym ją przeczytać! Problem w tym, że nigdzie nie mogę jej znaleźć...

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też jestem fanką Flawii :) Dodatkowe uznanie należy się tłumaczowi, który wykonał kawał dobrej roboty.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zachęcona Twoją recenzją pobiegłam do księgarni i kupiłam ostatni egzemplarz książki. Niestety moja nie ma tak ładnej okładki :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoje recenzje to dla mnie niedościgniony wzór, Ultramaryno. Gratuluję, z całego serca :)
    Ja po "Zatrute ciasteczko" miałam w planach sięgnąć, ale Twoja recenzja sprawiła, że mam ochotę przyśpieszyć proces zakupu.

    Pozdrawiam serdecznie
    Elina

    OdpowiedzUsuń
  15. Od dawna się na nią czaję, ale póki co mogę tylko mieć nadzieję, że w jakiejś bibliotece ją znajdę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym by mój blog był kiedyś tak obfity w moje własne recenzje jak twój. Ja dopiero zaczynam. Bardzo mi się u Ciebie podoba. Pozdrawiam!

    http://cztasz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam i bardzo mi się podobało. Niestety nadal nie przeczytałam drugiej części i jakoś nie miała mi okazji wpaść w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam ją! Czytałam już dawno, ale muszę przyznać, że to bardzo dobra książka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak wspaniale ją zrecenzowałąś, że po prostu muszę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama okładka jest smakowita, treść także wydaje się smakowita. Już od dawna chcę przeczytać tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  21. Ultramaryno, szerze mówiąc, znając już trochę Twoje gusta czytelnicze, byłam prawie pewna, że Flawia cię oczruje, a styl Bradleya przypadnie do gustu. Szczerze polecam kolejne tomy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojojoj, kolejny nastoletni bohater do poznania. Bardzo jej jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  23. Oczarował mnie już sam opis książki, twoja recenzja, więc po książkę też z chęcią sięgnę.
    Pozdrawiam,
    Kass

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy