"Ruchomy zamek Hauru" Diana Wynne Jones

22:41

Nieważne ile masz lat – osiem, szesnaście, czterdzieści czy siedemdziesiąt. Tak urocza baśń może zaczarować czytelnika w każdym wieku. Najpierw zakochałam się w pięknej animacji Miyazakiego, a teraz w tej czarującej książce. Film od powieści różni się naprawdę znacznie, ale i pierwowzór, i adaptacja są naprawdę świetne.

Sophie mieszka w małym miasteczku o nazwie Market Chipping w Ingorii. Wyrabia kapelusze (z którymi lubi sobie porozmawiać) sprzedawane w rodzinnym sklepie. Ma pecha, bo jest najstarszą z sióstr, więc wiadomo, że w jej przypadku nawet nie warto wyruszać na poszukiwanie szczęścia – i tak się nie uda. Nie pytajcie mnie, dlaczego w Ingarii panuje takie przekonanie – w każdym razie mnie, też najstarszej, nie napawa to zbytnim optymizmem. A raczej nie napawałoby, gdyby nie to, że Sophie, oczywiście, będzie musiała wyruszyć na poszukiwanie szczęścia i oczywiście je znajdzie (co daje mi pewną nadzieję). Bo oto niespodziewanie zjawia się Wiedźma z Pustkowia, która z niezrozumiałych początkowo względów rzuca na Sophie czar. I nasza młodziutka bohaterka zamienia się w starowinkę!


To zastanawiające jak rzucone zaklęcie zmienia osobowość Sophie. Może się przygarbiła, może potrzebuje laski, może dokucza jej reumatyzm, może jej twarz pokryła się zmarszczkami. Ale psychicznie Sophie jakby odżywa. Przed przemianą była nieśmiała, wycofana, wątpiła w swoje możliwości. Zamieniona w staruszkę musi wziąć sprawy w swoje ręce, walczyć o swoje. Sophie niespodziewanie staje się odważna, wygadana i nieco wścibska. I mamy już jeden, typowy dla baśni morał – zawsze walcz o marzenia, szukaj szczęścia, tobie także może się udać. Punkt wyjścia też jest bardzo schematyczny: ktoś zostaje zaczarowany i wyrusza w podróż, by odczynić zaklęcie. Diana Wynne Jones w wielu kwestiach nie sili się na oryginalność i w gruncie rzeczy przedstawia nam tradycyjną baśń. Siła książki tkwi jednak w szczegółach.

Sophie trafia bowiem do ruchomego zamku – siedziby czarnoksiężnika Hauru. A tam spotyka wiele bardzo ciekawych postaci. Sam Hauru ma w Market Chipping bardzo złą sławę – ponoć łapie młode dziewczęta i zjada ich serca. Plotki są jednak mocno przesadzone, bo Hauru co najwyżej serca łamie. Rozkochuje w sobie kolejne dziewczyny, które bardzo szybko rzuca. Poza tym jednak nie jest taki zły – za to nieco rozkapryszony i próżny. No i przed wyjściem spędza w łazience dwie godziny... Jest też jego uczeń, nastoletni Michael i oczywiście Kalcyfer – ogniowy demon, z którym Hauru zawarł pewien kontrakt. Sophie ma pomóc Kalcyferowi go przerwać i zostaje w ruchomym zamku pod pretekstem zrobienia tam generalnych porządków. Ale na tym przygody oczywiście się nie kończą, bo Hauru przy okazji umyka przed złą Wiedźmą z Pustkowia, a także musi odszukać zaginionego księcia Justyna.
To nie koniec atrakcji, bo w „Ruchomym zamku Hauru” pełno jest czarów, magicznych przedmiotów, niezwykłych postaci. To idealna książka, żeby oderwać się od rzeczywistości, z powrotem nabrać cichutkiej nadziei, że siedmiomilowe buty czy peleryny zmieniające twój wygląd, naprawdę istnieją. „Ruchomy zamek Hauru” czaruje swoim niezwykłym urokiem, śmieszy zabawnymi scenami. I przenosi do świata wyobraźni, czystej fantazji, pięknego zmyślenia. Język jest prosty, jak na książkę dla dzieci (ale nie tylko!) przystało, dialogi zabawne. Czyta się bardzo szybko, z przyjemnością i szerokim uśmiechem na ustach. Polecam Wam bardzo serdecznie i gorąco zapraszam do ruchomego zamku Hauru, gdzie niemal wszystko jest możliwe.

A okładka polskiego wydania jest o k r o p n a! Czy nie można było przedstawić ruchomy zamek z wersji Miyazakiego w całej okazałości, zamiast go rozmazywać i pokrywać napisami?

Obrazy pochodzą z filmu Hayao Miyazakiego pt. "Ruchomy zamek Hauru".

Polecane posty

21 komentarze

  1. Brzmi bardzo, bardzo smakowicie. Lecę więc sprawdzić katalog biblioteki i schowki na Biblionetce ;) Dzięki za rekomendację!

    OdpowiedzUsuń
  2. A według Biblionetki jest to tom pierwszy. Jest jeszcze "Zamek w chmurach" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAa, powiedz, powiedz - jak ją zdobyłaś? Jej nigdzie nie można dostać. Byłam w oddziale dziecięcym swojej biblioteki i pytam o tytuł, a bibliotekarka z pogardą: "a to jest takie mangowate. Takich nie mamy". A ja ją zgasiłam, że to jest młodzieżowa literatura amerykańska, ha. A Miyazaki owszem - zrobił na podstawie tego piękny film. HA. Film oglądałam trzy razy i w głowie plącze się recenzja. Może powstanie? ;)

    A okładka - tak: OKROPNA.

    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Filmowa wersja tak ogromnie mi się spodobała, że teraz muszę koniecznie sięgnąć po książkę. I masz rację - okładka okropna, bezpłciowa bym powiedziała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mimo wieku kocham książki tego tupu. Przypominają mi o dzieciństwie i o czymś, co się zatraca w dorosłym życiu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, w bibliotece nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nawet nie wiedziałam, że to jest książka - film oglądałam i uwielbiam. Okładka koszmarna - ruchomego zamku bym się tam nie domyśliła, a typografia przywodzi na myśl podręcznik do fizyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze powiedziawszy nie miałam zielonego pojęcia, że bajka powstała na podstawie książki! Uwielbiam Miyazakiego, sukcesywnie oglądam kolejne bajki, moją ukochaną pozostanie jednak Spirited Away.

    OdpowiedzUsuń
  9. hej, fajny blog, chociaz czytam troche inne ksiazki niz ty. Zapraszam tez do mnie: http://www.uwielbiam-ksiazki.blogspot.com/
    ja dopiero stawiam pierwsze kroki w swiecie blogowym:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. mam jeszcze pytanie, jak zrobic zeby tak jak u Ciebie posty były podzielone wg autorow?

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam książki, ani nie oglądałam filmu. Muszę to nadrobić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. książka, jak i film trafiają do mojej listy. dzięki ;)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. książkowo,
    wiem, że jest drugi tom i chętnie przeczytam. I tak najbardziej mi zależało na "Hauru". Nie dziwię się, że nie ma w bibliotece - o tę książkę jest naprawdę ciężko. Znalazłam ją na Chomiku - część przepisana, część zeskanowana.

    Oleńka,
    tak już mnie denerwował brak tej książki, że ściągnęłam z Internetu. Znalazłam ją na Chomiku. Połowa była w formacie pdf, przepisana na komputer, trochę błędów. Druga połowa zeskanowana. Nie lubię czytać w komputerze, ale jak inaczej się nie da...

    papierowa latarnia,
    ja też chyba najbardziej lubię "Spirited away", ale "Ruchomy zamek Hauru" jest następny. ;)

    ikunio,
    autorów wpisuję po prostu jako etykiety. Pod oknem, w którym piszesz post jest na to miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  14. kurczak, a już miałam Cie błagać na kolanach o wypożyczenie jej. Chyba też tak zrobię, bo nic innego mi nie pozostaje.

    Nienawidzę czytać na komputerze.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Animację widziałam, o książce nie miałam pojęcia ;) Nadrobię zaległości, gdy się w szkole odrobię xD

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham takie animacje! Dzisiaj na pewno obejrzę;) Póki co oglądałam "Spirited away" - polecam!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ile bym dała, żeby przeczytać tę książkę. A film też muszę obejrzeć kiedy. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. film widziałam, świetny, ale nie wiedziałam, że jest też książka
    okładka koszmarna faktycznie

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie ma w bibliotece;( A już takie miałam nadzieje, bo mi chęci narobiłaś. A z tym, że okładka okropna to się zgadzam w 100 procentach

    OdpowiedzUsuń
  20. też postanowiłam pobrać ją z chomika, bo już w tylu sklepach internetowych szukałam i nic... w bibliotece wiem, że nie będzie >.>... nie pozostaje nic innego -.-

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla tych, którzy nie mogą znaleźć książki do kupienia/wypożyczenia, pełna wersja w pdf jest dostępna tutaj:
    http://chomikuj.pl/Szynszyl853/Ebooki/Ruchomy+zamek+Hauru
    Trudno ją znaleźć, dlatego zamieszczam ;)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy