"1Q84" (tom pierwszy i drugi) - Haruki Murakami

23:36


Bo wiesz, ja wśród powieści najbardziej cenię te, których nie mogę do końca zrozumieć. To, co potrafię zrozumieć, ani trochę mnie nie interesuje. To oczywiste, nie? [1]

Murakami najwyraźniej twierdzi tak samo jak Komatsu, bohater powieści, który wypowiada powyższe zdanie. „1Q84” jest pełne niejasności, roi się w nim od tajemnic i niezrozumiałych zdarzeń. Japoński autor jest prawdziwym czarodziejem – rzuca na czytelnika zaklęcia, które całkowicie wciągają go do powieściowego świata. Świata, w którym na niebie widnieją dwa księżyce.


Zaczyna się dość zwyczajnie. Dwoje ludzi, mieszkańców Tokio. Kobieta i mężczyzna. Aomame tkwi w korku na autostradzie. Siedząc w taksówce słucha „Sinfonietty” Janáčka. Spieszy jej się – musi wykonać swoją pracę (to akurat od początku jest nietypowe – ta praca to morderstwo). Za radą taksówkarza postanawia zejść z autostrady schodami awaryjnymi. Ten moment odmienia jej świat. Tengo jest nauczycielem matematyki, pracuje także w redakcji wydawnictwa. Pisze też powieści, ale jak dotąd, żadna nie została wydana. Właśnie omawia z redaktorem Komatsu sprawę „Powietrznej poczwarki” – świetnej i niezwykłej, ale fatalnie napisanej historii. Komatsu proponuje, aby Tengo poprawił tę powieść.

Bohaterowie zupełnie nieświadomie wkraczają do roku 1Q84. Pętla tajemnic i niebezpieczeństw zaciska się wokół nich coraz mocniej. Powieści niemal nigdy nie opuszcza niezwykła, magiczna atmosfera, a typowe dla niej napięcie momentami staje się wprost nieznośne. „1Q84” to historia wręcz sensacyjna, z ciekawymi zwrotami akcji i fantastyczną fabułą. A do tego, jest to książka strasznie wciągająca. Wszystko kręci się wokół tajemniczych Little People, odizolowanej sekty Sakigake i autorki „Powietrznej poczwarki” – dziwnej i niezwykłej siedemnastolatki imieniem Fukaeri. Choćby powierzchowne tłumaczenie, kim są Little People i o co w tym wszystkim chodzi, nie ma najmniejszego sensu. Przecież największą przyjemność daje zgłębianie tych wszystkich zagadek.


Właściwie to zastanawiające, że książka z tak leniwie płynącą akcją, może wciągnąć do tego stopnia. Wszystko zapewne dzięki tajemnicy, pomieszaniu światów i licznych fascynujących niewiadomych. Pożerałam „1Q84” w nadziei, że poznam nowe szczegóły, że co nieco się wyjaśni. Ale Murakami przez całe dwa tomy trzyma czytelnika w niepewności, mnoży zagadki, a ujawnia niewiele. Frustrujące? Nawet nie, tylko pod tym względem, że muszę trochę poczekać na trzeci tom. Nie mogę się doczekać rozwiązania tej opowieści i kolejnej porcji niewysłowionej przyjemności. Tym bardziej, że Murakami zastosował prosty chwyt na wzmożenie fascynacji i niecierpliwości wśród czytelników – końcówka drugiego tomu zostawia wielki pytajnik w głowie.

Jeżeli uda się pokochać choć jedną osobę, to życie ma sens. Nawet jeśli nie można być z tym człowiekiem. [2]

Czytelnika nurtuje też inne pytanie. Czy Aomame i Tengo się wreszcie spotkają? Ich losy splotły się w dzieciństwie, jednak nie widzieli się od wielu lat. Teraz znów połączyły ich niezwykłe wydarzenia, ale wciąż się mijają. Murakami w tle sensacyjnej fabuły opowiada o sprawach bardziej codziennych, tych typowych raczej dla roku 1984 niż 1Q84. To między innymi poszukiwanie miłości, bezkarne bicie kobiet przez mężów, okrutne praktyki w sektach religijnych (jak gwałcenie małych dziewczynek). Sam tytuł nawiązuje oczywiście do „Roku 1984”. Trudno jednak doszukiwać się w „1Q84” rozbudowanych analogii do powieści Orwella. Murakamiemu zdarzy się do niego kilka razy odwołać, ale czyni podobnie także z innymi dziełami literatury (kilka razy wspominany jest na przykład Czechow) czy muzyki (jak choćby pojawiająca się wielokrotnie „Sinfonietta” Janáčka). Autor posługuje się mnóstwem aluzji, odniesień, czerpie inspirację z bardzo różnych źródeł, miesza gatunki literackie.

Murakami zgrabnie balansuje między światami, tworząc powieść absolutnie niezwykłą. I jaką on ma władzę nad biednym czytelnikiem! Przyznam się, że po raz pierwszy Murakamim się naprawdę zachwyciłam. Zatraciłam się w tej książce, w obu pierwszych tomach. Nie chciałam opuszczać jej świata, z bijącym sercem i przyspieszonym oddechem obserwowałam dalszy rozwój wydarzeń. A teraz mogę tylko zachwalać. I namawiać wszystkich do przeczytania.

[1] 1Q84, Haruki Murakami, Wydawnictwo MUZA, Warszawa 2010, str. 34
[2] Tamże, str. 299

------------------------
Drugi tom otrzymałam od wydawnictwa MUZA.
Kup "1Q84" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.
Kup "1Q84. Tom 2" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

22 komentarze

  1. Ale zazdroszczę, że już po lekturze:)). Ja nadal jeszcze przed, ale już nie mogę się doczekać. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przeczytanie drugiego tomu odkładam jeszcze w czasie... Właśnie ze względu na to, że na trzeci trzeba jeszcze poczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też czekam i doczekać się nie mogę tomu trzeciego :D 1Q84 wydaje mi się jedną z lepszych książek pisarza, wyszła mu wyśmienicie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja tak nie w temacie, piękny obraz wstawiłaś w szablon :) Ta pani przypomina mi Virginię Woolf.

    OdpowiedzUsuń
  5. słyszałam o pierwszej części, lecz nie czytałam
    i ładny szablon ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, pozostaje tylko się wziąć w garść i przeczytać:) A że mam pozycję w domu, tym łatwiej...
    Poza tym przepiękny szablon!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo, że przeczytałam tylko jedną książkę Murakamiego, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że uwielbiam go! Na moim przyłóżkowym stosiku czeka już na mnie kolejna jego książka. :) A co do "1Q84", to miałam wątpliwości co do tego, czy chcę ją czytać- zniechęca mnie to, że jest w częściach. No, ale Twoja recenzja chyba zmieniła moje nastawienie. ;)
    Czyżbyś też była wielbicielką Waterhouse'a? ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Kala,
    dobry pomysł, ale ja chyba nie dałabym rady. :)

    Aria,
    czytałam wcześniej "Przygodę z owcą", "Na południe od granicy, na zachód od słońca" i "Wszystkie boże dzieci tańczą". Wszystkie były dobre, ale żadna mnie specjalnie nie ruszyła. "1Q84" spodobał mi się zdecydowanie najbardziej.

    Agatoris,
    Dzięki. Może rzeczywiście coś w tym jest. :) Obraz namalował John William Waterhouse. ;)

    Rapsodia,
    Tak, tak, jestem wielbicielką Waterhouse'a, chociaż raczej od niedawna. Zwróciłam uwagę na Twój awatar.I nawet zamówiłam sobie przez internet kolczyki z "Lady of Shalott". :) Już nie mogę się doczekać, kiedy przyjdą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie czytałam nic Murakamiego, ale na półce stoi i czeka "Kafka nad morzem". Mam nadzieję, że spodobają mi się jego książki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przekonałaś mnie ;) ale na półce czekają "Kronika ptaka nakręcacza" i "Kafka nad morzem", więc to od nich zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książek Murakamiego nie czytałam, a "1Q84" brałam (błędnie) za pozycję typowo historyczną. Rzeczywistość jest jednak inna, więc przeczytam, gdy nadarzy się okazja

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym przeczytać, sama biorę udział w tym wyzwaniu! Doczytuje właśnie pierwszą pozycję!

    OdpowiedzUsuń
  13. No proszę :). Też mam kolczyki z obrazem Waterhouse'a i dziwnym trafem jest to właśnie "The crystal ball". ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. :)
    Oj ta książka to prawdziwa uczta, a ja jako fanka Murakamiego nawet jeszcze jej nie nabyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Okładki wspaniałe, a na książki narobiłaś mi takiego apetytu, że nie mogę się doczekać kiedy po nie sięgnę. Tylko chyba nie ma w bibliotece
    ;-(

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciągle odkładam zgłębianie twórczości Murakamiego (właściwie to nie wiem czemu), bo do tej pory czytałam tylko jedną jego książkę. Mam zamiar przeczytać wszystkie dostępne w Polsce, oby mi się to udało :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Aj aj aj ... :( Właśnie się dowiedziałam, że oni się w drugim tomie jeszcze nie spotkają :( Jestem dopiero po pierwszym i tak moją ciekawość Murakami rozbudził, że byłam pewna, że w drugim tomie choć trochę odchyli rąbka tajemnicy.
    Przez Ciebie zaraz popędzę do księgarni ;D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię Murakamiego, więc po tą trylogię też pewnie kiedyś sięgnę... Coś czuję, że stanie się to już, gdy trzeci tom będzie w Polsce dostępny ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam o pierwszej części na stronie jednego wyd. Zaciekawiła mnie już tam, teraz decyzja się nie zmieniła. Przeczytam! A szablon masz świetny.

    OdpowiedzUsuń
  20. Obie pozycje zapisuję jako "obowiązkowo do przeczytania". Tym barzdiej, że Norwegian Wood pana Murakamiego zauroczyło mnie dogłębnie, a nie mogę na tym poprzestać o nie, nie nie. Zajrzałam na Twoje konto na lubimy czytać i jestem ogromnie rada, że również cenisz Sto lat samotności! :)
    Piękny blog, gorąco pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Po pierwsze - CUDOWNY szablon! Bardzo mi się podoba. :)

    Po drugie - obecnie mam na półce tylko tom drugi i zapewne z braku jakichkolwiek oszczędności będę musiała zacząć czytanie od tomu drugiego... a dopiero potem "doczytam" pierwszy. Strasznie nie lubię tak robić, ale tym razem jestem zmuszona. A że Murakamiego bardzo lubię, to liczę na wspaniałą ucztę literacką. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Klaudia,
    to nowości, może jeszcze pojawią się w bibliotece. :)

    Kasia,
    tak, "Sto lat samotności" to jedna z moich ulubionych książek. :)

    Liliowa,
    też tak miałam. Dostałam drugi tom od Muzy, ale spóźniłam się na pierwszy. ;) Na szczęście namówiłam na niego rodziców... :) Wiesz, szkoda byłoby zaczynać od drugiej części. Bo to nawet nie jest trylogia, to raczej jedna powieść podzielona na trzy tomy. To jest całość. Czasem też czytam tomy serii nie po kolei i nieraz to nawet nie ma większego znaczenia. Ale tutaj ma znaczenia, oj ma. To trochę tak jakbyś zaczęła czytać książkę od środka. Choć z drugiej strony mój tata czasem tak robi. :D Życzę Ci, żebyś jakoś zdobyła ten pierwszy tom. :)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy