"1Q84" (tom pierwszy i drugi) - Haruki Murakami


Bo wiesz, ja wśród powieści najbardziej cenię te, których nie mogę do końca zrozumieć. To, co potrafię zrozumieć, ani trochę mnie nie interesuje. To oczywiste, nie? [1]

Murakami najwyraźniej twierdzi tak samo jak Komatsu, bohater powieści, który wypowiada powyższe zdanie. „1Q84” jest pełne niejasności, roi się w nim od tajemnic i niezrozumiałych zdarzeń. Japoński autor jest prawdziwym czarodziejem – rzuca na czytelnika zaklęcia, które całkowicie wciągają go do powieściowego świata. Świata, w którym na niebie widnieją dwa księżyce.


Zaczyna się dość zwyczajnie. Dwoje ludzi, mieszkańców Tokio. Kobieta i mężczyzna. Aomame tkwi w korku na autostradzie. Siedząc w taksówce słucha „Sinfonietty” Janáčka. Spieszy jej się – musi wykonać swoją pracę (to akurat od początku jest nietypowe – ta praca to morderstwo). Za radą taksówkarza postanawia zejść z autostrady schodami awaryjnymi. Ten moment odmienia jej świat. Tengo jest nauczycielem matematyki, pracuje także w redakcji wydawnictwa. Pisze też powieści, ale jak dotąd, żadna nie została wydana. Właśnie omawia z redaktorem Komatsu sprawę „Powietrznej poczwarki” – świetnej i niezwykłej, ale fatalnie napisanej historii. Komatsu proponuje, aby Tengo poprawił tę powieść.

Bohaterowie zupełnie nieświadomie wkraczają do roku 1Q84. Pętla tajemnic i niebezpieczeństw zaciska się wokół nich coraz mocniej. Powieści niemal nigdy nie opuszcza niezwykła, magiczna atmosfera, a typowe dla niej napięcie momentami staje się wprost nieznośne. „1Q84” to historia wręcz sensacyjna, z ciekawymi zwrotami akcji i fantastyczną fabułą. A do tego, jest to książka strasznie wciągająca. Wszystko kręci się wokół tajemniczych Little People, odizolowanej sekty Sakigake i autorki „Powietrznej poczwarki” – dziwnej i niezwykłej siedemnastolatki imieniem Fukaeri. Choćby powierzchowne tłumaczenie, kim są Little People i o co w tym wszystkim chodzi, nie ma najmniejszego sensu. Przecież największą przyjemność daje zgłębianie tych wszystkich zagadek.


Właściwie to zastanawiające, że książka z tak leniwie płynącą akcją, może wciągnąć do tego stopnia. Wszystko zapewne dzięki tajemnicy, pomieszaniu światów i licznych fascynujących niewiadomych. Pożerałam „1Q84” w nadziei, że poznam nowe szczegóły, że co nieco się wyjaśni. Ale Murakami przez całe dwa tomy trzyma czytelnika w niepewności, mnoży zagadki, a ujawnia niewiele. Frustrujące? Nawet nie, tylko pod tym względem, że muszę trochę poczekać na trzeci tom. Nie mogę się doczekać rozwiązania tej opowieści i kolejnej porcji niewysłowionej przyjemności. Tym bardziej, że Murakami zastosował prosty chwyt na wzmożenie fascynacji i niecierpliwości wśród czytelników – końcówka drugiego tomu zostawia wielki pytajnik w głowie.

Jeżeli uda się pokochać choć jedną osobę, to życie ma sens. Nawet jeśli nie można być z tym człowiekiem. [2]

Czytelnika nurtuje też inne pytanie. Czy Aomame i Tengo się wreszcie spotkają? Ich losy splotły się w dzieciństwie, jednak nie widzieli się od wielu lat. Teraz znów połączyły ich niezwykłe wydarzenia, ale wciąż się mijają. Murakami w tle sensacyjnej fabuły opowiada o sprawach bardziej codziennych, tych typowych raczej dla roku 1984 niż 1Q84. To między innymi poszukiwanie miłości, bezkarne bicie kobiet przez mężów, okrutne praktyki w sektach religijnych (jak gwałcenie małych dziewczynek). Sam tytuł nawiązuje oczywiście do „Roku 1984”. Trudno jednak doszukiwać się w „1Q84” rozbudowanych analogii do powieści Orwella. Murakamiemu zdarzy się do niego kilka razy odwołać, ale czyni podobnie także z innymi dziełami literatury (kilka razy wspominany jest na przykład Czechow) czy muzyki (jak choćby pojawiająca się wielokrotnie „Sinfonietta” Janáčka). Autor posługuje się mnóstwem aluzji, odniesień, czerpie inspirację z bardzo różnych źródeł, miesza gatunki literackie.

Murakami zgrabnie balansuje między światami, tworząc powieść absolutnie niezwykłą. I jaką on ma władzę nad biednym czytelnikiem! Przyznam się, że po raz pierwszy Murakamim się naprawdę zachwyciłam. Zatraciłam się w tej książce, w obu pierwszych tomach. Nie chciałam opuszczać jej świata, z bijącym sercem i przyspieszonym oddechem obserwowałam dalszy rozwój wydarzeń. A teraz mogę tylko zachwalać. I namawiać wszystkich do przeczytania.

[1] 1Q84, Haruki Murakami, Wydawnictwo MUZA, Warszawa 2010, str. 34
[2] Tamże, str. 299

------------------------
Drugi tom otrzymałam od wydawnictwa MUZA.
Kup "1Q84" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.
Kup "1Q84. Tom 2" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Popularne posty z tego bloga

A Court of Frost and Starlight, Sarah J. Maas

Na skróty. Kwiecień, maj, czerwiec 2018

The Cruel Prince (Okrutny książę), Holly Black