"Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" - Mary Ann Shaffer i Annie Barrows

16:32


Chyba się zakochałam. Bardzo możliwe, że to uczucie niestałe – chwilowe, choć mocne zadurzenie. Ale nie ulega wątpliwości, że krótko po lekturze, tej książki jestem nią całkowicie oczarowana. I w tej chwili nawet nie przeszkadza mi, że to powiastka słodka jak lukier, tak radosna i piękna, że pewnie oderwana od rzeczywistości, a bohaterowie zostali wyidealizowani. Podobno kocha się nie za co, a mimo co.


Powyższy akapit napisałam w niedzielę. Teraz już piątek (jak widać zdarza mi się pisanie recenzji rozkładać w czasie) i emocje faktycznie opadły. Cóż, chyba jestem niestała w uczuciach (przynajmniej jeśli chodzi o książki). Ale myślę, że ja i „Stowarzyszenie” możemy zostać dobrymi przyjaciółmi. ;)

Jednak na pewno łatwo się zakochać w Guernsey – ta wyspa jawi się jako raj na ziemi. Wiem, wiem, jak to raj na ziemi? Książka opowiada w dużej mierze o czasach II wojny światowej, a Guernsey było wtedy pod okupacją niemiecką (chociaż ludzie z wyspy byli i tak traktowani stosunkowo łagodnie). Mimo to Guernsey sprawia wrażenie oazy spokoju, gdzie ludzie są sympatyczni (z wyjątkiem Adelajdy Addison, oczywiście), a życie piękne. Być może takie miejsca istnieją tylko w książkach. Pewnie tak. Ale czasem po prostu dobrze o tym poczytać.

Styczeń 1946 roku. Juliet w czasie wojny pisała humorystyczne teksty do gazety, które właśnie zostały wydane i odniosły duży sukces. Teraz szuka nowego pomysłu na książkę. Niespodziewanie dostaje list od nieznanego jej mężczyzny – pisze on o Stowarzyszeniu Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Organizacja ta powstała zupełnie przypadkowo na Guernsey – jednej z Wysp Normandzkich, które w czasie wojny były pod okupacją niemiecką. Stowarzyszenie pomagało tym ludziom przetrwać – literatura i przyjaźń były dla nich źródłem siły.

Powieść jest napisana w formie listów. Tak w końcu zaczęła się znajomość Juliet i ludzi ze Stowarzyszenia. Główna bohaterka czyta listy od nich (urocze, zabawne, mądre i czasami wzruszające) i dzięki temu nawiązuje z nimi przyjaźń, znajduje pomysł na książkę, a przy okazji się zakochuje (oczywiście!). Wątek miłosny nie jest jednak za bardzo przewidywalny i chwała za to autorkom. Bo gdyby było zbyt banalnie, chyba nie pozwoliłabym sobie na oczarowanie tą książką. Ale banalnie w gruncie rzeczy nie jest.

Książka gra na emocjach – będzie smutno i będzie wesoło. Mimo wszystko o wiele więcej tu radości i optymizmu. Jest piekło wojny, piekło obozów koncentracyjnych. Ale jest też radość życia i dużo, bardzo dużo humoru. I są też ludzie, którzy zaludniają tę powieść, którzy stają się bliscy czytelnikowi. Poznajcie Dawseya, Amelię, Isolę, Ebena czy Bookera (o kimś na pewno zapomniałam). I Elizabeth McKenna, od której wszystko się zaczęło i wokół której niemal wszystko się kręci, chociaż Juliet dowiaduje się, że została wysłana do obozu i jeszcze nie wróciła.

Wolałabym jednak, gdyby takie postacie jak Juliet czy Elizabeth miały jakieś wady...

Wiecie, co jest piękne w tej książce? Miłość do literatury, którą czuć niemal na każdej stronie. To byłby błąd powiedzieć, że tych ludzi połączyły książki. Nie, połączyła ich okupacja. Potrzeba bycia razem w tych trudnych chwilach. Stowarzyszenie miało uratować przed aresztowaniem – i swoje zadanie spełniło. A bohaterowie zaczęli się spotykać, zaczęli się przyjaźnić. I to jest przyjaźń na dobre i złe. Dla mnie członkowie Stowarzyszenia stanowią jakby jedną wielką i szczęśliwą rodzinę. Zresztą nawet wspólnie wychowują dziecko – małą Kit, córeczkę Elizabeth. Ci ludzie (niektórzy zupełnie niewykształceni) postanowili przeczytać jakąś książkę. Na początek tylko jedną. I każdy odkrył coś dla siebie. Isola uwielbia czytać o wielkich miłościach (takich jak w „Wichrowych wzgórzach” i „Dumie i uprzedzeniu”), Booker czyta w kółko tę samą książkę – „Listy Seneki”, a Dawsey jest wielkim fanem Charlesa Lamba.

Serdecznie polecam „Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek”. Książka jest ciepła, urocza, świetnie napisana i skrząca się humorem. To jest czytadło, nie będę się oszukiwać, że jest inaczej. Ale dobre czytadło – błyskotliwe i czarujące. Z drugiej strony muszę przyznać, że ta książka pewnie jeszcze straci w moich oczach. Świetnie się ją czyta, połknęłam ją właściwie na „raz”. Jednak za jakiś czas być może stwierdzę, że to było zbyt słodkie, że bohaterowie byli zbyt idealni. Ale jak na razie stoję przy tym, że ogromnie mi się podobało.

-------------------------
Kup "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

26 komentarze

  1. Też bardzo spodobała mi się ta książka, choć muszę przyznać, że czytając wcześniej wiele pozytywnych recenzji na jej temat spodziewałam się czegoś więcej... Ale na poprawę humoru niezawodna:)

    Ps. Śliczniutkie tło na blogu... Tak mi się kojarzy z płytkami ceramicznymi w jakiejś łazience w willi we Włoszech!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja niestety się rozczarowałam tą książką i uważam że była mocno przereklamowana...no ale to tylko moje zdanie,choć zwyczajnie uwielbiam tego typu historię, ksiażka kompletnie mnie nie prowała:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Obecnie nie ciągnie mnie do tego typu książek, ale może kiedyś się skuszę. Jeśli jest humor, a radości więcej niż smutków - powinna mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie,po takiej recenzji to ja napewno muszę ją przeczytać!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Urzekła mnie ta książka. Bardzo, bardzo miło ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzieś mi też ostatnio ta książka mignęła, ale tylko prześlizgnęłam po niej wzrokiem. Kto by pomyślał, co w sobie kryje ;). Zachęciłaś mnie. Jeśli tylko trafi się okazja - przeczytam :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tę książkę na wakacjach we Włoszech, idealnie wpasowała się w tamten plażowo-słoneczny klimat... z czystym sumieniem stwierdzam, że to jedno z lepszych, wciągających czytadeł :)
    Wiem, że jako staruszka, siedząc w wiklinowym bujaku, wrócę do niej, bo ma w sobie coś uroczego, zapadającego w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jestem przekonana, czy to moje klimaty - ale ponieważ lubię "słodkie" książki, pewnie przeczytam^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam tyle dobrego o tej książce i już od dawna jest na mojej liście, a ja buszuje po bibliotece w jej poszukiwaniu ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją na półce, czeka na swoja kolej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam mieszane uczucia;/
    Myślę, że ta książka nadawałaby by się do czytania podczas wakacji w plenerze ;)
    Na razie jednak ją sobie odpuszczę ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś widziałam ją w Empiku i stwierdziłam, że książka o takim tytule musi być ciekawa. Po Twojej recenzji widzę, że miałam rację i dopisuję sobie książkę do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię takie klimaty, mam w domciu:) Czytałam i parę razy pewnie jeszcze będę do niej powracać w życiu:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam już kiedyś o tej książce i oczywiście nadal chcę ją przeczytać :) U mnie nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiła. Muszę poszukać i przeczytać :)
    Dodaję Cię do linków ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię wracać do nieco starszych tytułów, kiedy już euforia na ich punkcie opadnie :) Tak będzie niedługo i z tą książką :)

    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Okładka jest śliczna ;) Po twojej recenzji na pewno po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tytuł jest bardzo przyciągający. Myślałam, że coś źle przeczytałam ;) Też tak mam, że piszę recenzje niektórych książek kilka dni, z tego powodu, ze strasznie się nimi emocjonuję i muszę się uspokoić, żeby "na trzeźwo" je ocenić ;)

    Postaram się kiedyś trafić na tę książkę ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Okładka świetna, tytuł też. Twoje recenzja bardzo zachęcająca, a więc nie pozostaje mi nic innego jak przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  20. Czasem mam ochotę na coś lekkiego i ciepłego. Kiedy taka ochota przyjdzie, wtedy sięgnę po tę książkę :).

    OdpowiedzUsuń
  21. ciekawe jak mi spodoba mi się ta pozycja, czeka u mnie na półce od jakiegoś już czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytam, jeśli będę miała ochotę na tego typu książki.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo, bardzo chcę tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zgadzam się! http://my-paper-paradise.blogspot.com/2012/06/stowarzyszenie-miosnikow-literatury-i.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Całkowicei zgadzam się z Twoją opinią o tej książce! Jest urocza... I książka i recenzja, oczywiśćie ;-)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy