"Wizja lokalna" Stanisław Lem

21:38


Wiecie, czym są sepulki? Cóż, ja też nie. I pewnie nikt się już nie dowie (chyba, że chodzi o skamieliny mezozoicznych owadów nazwane tak na cześć Lema). Te tajemnicze obiekty pojawiły się w „Dziennikach gwiazdowych” i są wspominane także w „Wizji lokalnej”. A ja po raz kolejny czytam Lema i znów jestem pełna podziwu. Pal sześć te sepulki. Bo choć kwestia ich przeznaczenia może być bardzo intrygująca, to jednak „Wizja lokalna” daje nam okazję do o wiele głębszych rozważań.


Ijon Tichy wybiera się na planetę Encję, by zbadać zwyczaje jej mieszkańców. Wszystko dlatego, że niespodziewanie okazuje się, że podczas podróży XIV popełnił fatalną pomyłkę. Nie wylądował na właściwej planecie, tylko na jej satelicie. Na tytułową wizję lokalną musimy jednak trochę poczekać. Książka składa się bowiem z trzech części. Pierwsza opisuje zmagania Ijona z pokrętnym ziemskim prawem. Bohater daje się wplątać w sporą aferę, przyjmując w darze zamek w Szwajcarii. Potem trafia do Instytutu Maszyn Dziejowych, gdzie oddaje się głębokim studiom nad dziejami Encji. Dopiero po takim przygotowaniu Ijon Tichy wyrusza na tę zagadkową planetę, by przekazać Ziemianom prawdziwy obraz Encjan.

Czytanie części drugiej może okazać się zadaniem karkołomnym, lecz na pewno satysfakcjonującym. Lem opisuje Encję z niezwykłą dokładnością. A jest to zadanie trudne, bo ta planeta jawi się bardzo niejednoznacznie. Wszystko zależy od tego, z jakich źródeł pochodzą dokumenty i prace naukowe. Są pisane przez naukowców z Luzanii czy Kurdlandii? Te dwa skłócone państwa kierują się zupełnie innym światopoglądem, a ich historycy naginają historię na swoją korzyść. To prawdziwy gąszcz sprzecznych pojęć, myśli, twierdzeń. Na czytelnika czyhają dodatkowo inne pułapki, jak nieznane i dziwaczne słownictwo. I jak się w tym wszystkim połapać? Ijon Tichy jedzie więc na Encję. Ale czy łatwo jest rozstrzygnąć i ocenić? No i czy ktoś tak obcy, przybysz z innej planety, może zrozumieć istoty zupełnie różne od nas? W końcu Ziemian i Encjan różni niemal wszystko – poczynając na światopoglądzie, a kończąc na sposobie rozmnażania.

Mamy więc dwa skrajnie różne, wrogo do siebie nastawione państwa (można się tu dopatrywać odniesienia do podziału na ziemskie kraje kapitalistyczne i totalitarne). Kurdlandia jest zacofana, a jej obywatele są podporządkowani państwowej ideologii i zamieszkują gigantyczne kurdle (zwierzęta!). Luzania jest z kolei na bardzo wysokim poziomie rozwoju. Technologia pozwoliła na stworzenie etykosfery – systemu, który dba o szczęście, zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców. Oba te państwa są zniewolone na swój sposób. Mieszkańcy Kurdlandii są oczywiście podporządkowani ideologii totalitarnego państwa. A Luzanie? Czyż nie powinni być zadowoleni? Przecież etykosfera zrobi wszystko, by ich uszczęśliwić. Przecież nie muszą się obawiać, że spadną ze schodów, utopią się w basenie albo skaleczą się nożem. To wszystko jest zupełnie niemożliwe, chronią ich bystry. Ale równocześnie ich ograniczają. Obejście tego systemu jest niemal niemożliwe. Etykosfera ich zniewoliła, bystry objęły rządy.

„Wizja lokalna” jest naprawdę świetna. Zabawna i humorystyczna (szczególnie bardzo groteskowa część pierwsza), momentami absurdalna. Ale za cienką przykrywką humoru kryją się bardzo poważne treści. Lem zadaje ważne pytania natury filozoficznej. „Wizja lokalna” łączy wszystko, co u niego najlepsze. Jaka wyobraźnia, pomysłowość, głębia, mądrość, humor! Po prostu geniusz!

----------------------
Książka dostępna TUTAJ.

Polecane posty

24 komentarze

  1. Książki Lema stoją na półce i czekają cierpliwie, choć nie ukrywam że zaciekawiła mnie Twoja recenzja. Będę musiała w końcu nadrobić zaległości;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy przypadnie mi do gustu ta książka - gustuję raczej w lekkiej literaturze

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstydze się przyznać, że na razie czytałam z Lema tylko "Bajki robotów". Muszę to nadrobić, chociaż prawdę mówiąc wolę książki mniej fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. aż wstyd, bo jeszcze nigdy nie sięgnęłam po Lema.
    Odstraszająca działa na mnie fantastyka i bardzo obawiam się tego spotkania, ale chyba już czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. OHO! Tej książeczki jeszcze nie czytałem:) Widzę, że warto więc sobie przy niej gwiazdeczkę postawię:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli mogę się spodziewać, że "Wizja lokalna" zachwyci mnie tak jak "Dzienniki gwiazdowe"? Właśnie z oporem wymęczyłam „Opowieści o pilocie Pirxie”, nie przypadły mi do gustu, wiec muszę uważnie wybierać następne książki Lema.

    OdpowiedzUsuń
  7. Choć Lem to jedna z ważniejszych postaci literatury, muszę się przyznać, że nie czytałam jeszcze żadnego jego dzieła ;P Trzeba to więc zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tego autora czytałam Opowieści o Pilocie Pirxie i Bajki Robotów, obie pod przymusem. Strasznie mi się nie podobały. Ale może nie przekreślę pana Lema i sięgnę po Wizję Lokalną? Jeszcze nie wiem, ale mnie zachęciłaś

    OdpowiedzUsuń
  9. Najpierw może skuszę się na część 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Polubiłam :)


    Za to o Lemie tego nie powiem - 'nie znoszę' to chyba za słabe określenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam go z lektur. Więcej jego książek nie czytałam, choć mam je w planach na daleką przyszłość. Może zacznę od tej?

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, a ja się Lema boję i raczej nic nie przekona mnie do jego książek. Po prostu SF omijam szerokim łukiem i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Agatoris,
    "Dzienniki gwiazdowe" na pewno czyta się lepiej. Jednak styl i humor pozostaje ten sam. Właściwie trudno powiedzieć, czy Ci się spodoba. Jestem pełna uznania po przeczytaniu "Wizji lokalnej", ale zdecydowanie bardziej wolę "Dzienniki". A "Opowieści o pilocie Pirxie" nie czytałam, więc nie mogę porównać. A mam za sobą jeszcze "Kongres futorologiczny" (też z Ijonem, chyba możesz śmiało czytać), "Solaris" (świetne, ale właśnie dość ciężkie) i "Powrót z gwiazd". Tej ostatniej książki też możesz spróbować. Bardzo mi się podobała, choć sam Lem jej sobie nie cenił. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nigdy nie uwzględniam Lema w moich planach czytelniczych. Chyba z tych samych powodów ciągle unikam Dukaja. Boję się geniuszu autora, zwłaszcza pod względem językowym.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tina,
    prawda jest taka, że ja bardzo niechętnie sięgam po Lema. Chyba właśnie o to chodzi - boję się tego geniuszu, że wymęczę się, że nie zrozumiem. Jakieś półtora roku temu przywiozłam z domu dziadków z sześć książek Lema (własność wujka, który od 10 lat jest w Stanach, więc chyba się nie obrazi). I od tego czasu przeczytałam ledwie dwie. Gdy już zacznę coś czytać, faktycznie ciężko mi idzie, ale jestem zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  16. I akurat udało mi się trafić na Lema;). Bardzo lubię tego pisarza, chociaż zarazem rzadko go czytam, jest zbyt wymagający, bym mogła się za niego brać bez odpowiedniego przygotowania psychicznego. "Wizję lokalną" myślę przeczytać, z tym, że nie wiem kiedy;).

    OdpowiedzUsuń
  17. "Wizji lokalnej" nie pamiętam, a zdaje się, że już czytałem...
    Dlaczego tak wielu ludzi nie lubi (to chyba zbyt delikatnie powiedziane) Lema? Chyba dlatego, że zmusza się dzieci do czytania niełatwych "Opowieści o pilocie Pirxie" (przynajmniej ja miałem je jako lekturę w klasie 6 podstawówki) - za ciężka to pozycja dla 12-13 latków. Nie dziwi mnie tak szeroka rzesza osób nienawidzących Lema.
    Ja zacząłem przygodę z jego dziełami właśnie od Pirxa-lektury. Ale później sam sięgnąłem po stojące w domu na półce "Bajki robotów" i "Kongres futurologiczny" wydany razem z "Maską". Potem pobiegłem do biblioteki... I tak zaczęła się moja miłość do SF w wydaniu Lema (Lema filozofa zaczynałem, niestety jeszcze nie idzie, będzie musiał poczekać na swoją kolej). Tak dużą sympatią w tym gatunku darzę jeszcze tylko P.K. Dicka.
    Dla początkujących poleciłbym "Dzienniki gwiazdowe" - świetny humor, dość niski poziom naszpikowania treści czynnikiem Science, więcej jest absurdalnego Fiction (choć jest kilka podróży, przez które trudno przebrnąć - lojalnie uprzedzam).

    OdpowiedzUsuń
  18. muzykowisko,
    muszę się zgodzić. Lem ma wielu wiernych fanów, ale ja wciąż natykam się na osoby, które go nie trawią. Wiele osób z mojego otoczenia na dźwięk tego nazwiska się krzywi. Fakt, niektórzy nie lubią w ogóle science-fiction (szczególnie jeśli chodzi o kobiety). Ale zmuszanie do czytania Lema w podstawówce też swoje robi. Żadna z jego książek nie była akurat moją szkolną lekturą, ale czytałam "Bajki robotów" na jakiś konkurs polonistyczny. To była chyba V albo VI klasa. Bardzo mi się nie podobało, a jeszcze polonistka powtarzała, jak to nie znosi Lema. No i został mi uraz do autora. Dopiero potem stwierdziłam, że wypadałoby zapoznać się z Lemem trochę lepiej. Przeczytałam "Dzienniki gwiazdowe" i zachwyciłam się. Też uważam, że to najlepsza propozycja dla początkujących.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham Lema, kocham miłością poddańczą i dozgonną :) I każda osoba, która pisze o nim na blogu ma u mnie +10 na słupku "lubię" ;) Dziwne, że w naszym kraju musimy go ciągle promować, powinien mieć już kilka pomników i ulic (żarcik, oczywiście). Za granicą wielka sława, a Polacy znowu mają problem z docenieniem krajana, ech, dziwny ten nasz naród czasem ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wpisuję na listę. Musze nadrobić zaległości związane z twórczością Lema ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. kornwalia,
    ale mamy satelitę "Lem" :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chylę czoła, bo ja niestety Lema czytać nie potrafię. Próbowałam zajrzeć do jego dwóch pozycji, jednak po dwudziestu stronach zrezygnowałam. Nie mogę się połapać z jego książkach. Cóż, najwidoczniej nie mój styl. ;))

    Pozdrawiam.
    [okiem-recenzenta.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja akurat jestem fanem tego autora, podobają mi się te smaczki językowe, wielopłaszczyznowość powieści. Zastanawiam się nad "Wizją Lokalną"; jest równie dobra jak "Podróże" czy "Kongres" ( które były świetne ) ?

    Właśnie mam takie pytanie, znacie jakieś dobre opowiadanie bądź powieść-horror Lema albo jakiegoś innego autora, ale ważne aby było z fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
  24. problem z Lemem wynika z tego, że był to pisarz nietuzinkowy i nie podobny do innych twórców SF. W dodatku sprawy nie upraszcza fakt, że gatunek SF jest jak na ironie postrzegany bardzo steoretypowo (głównie przez obrazy filmowe) i zderzenie z twórczością Lema kończy się zawodem, bo ani tu "poważnej" futurystyki, ani epickiej opowieści, jeno jakieś "wygłupy" bajeczne. Książki Lema są dla osób przede wszystkim dość mocno stąpających po ziemi, ale lubiących "fantazjować" nad możliwościami rozwoju nowych technologii, być może też Lem był bardziej filozofem, niż futurologiem. Z książkami Lema jest troche jak w piosence Nosowskiej "Za łatwa dla trudnych. A dla łatwych za trudna. Zbyt czysta dla brudnych. A dla czystych za brudna" bo leżą gdzieś pomiędzy nauką,fantazją, a filozofią. Dla mnie lektura jego książek jest przede wszystkim niezwykle inspirująca, ponieważ pokazuję widzenie świata z innej perspektywy,a przy tym mocno skupiona wokół ludzkiej egzystencji i nie pozbawiona humoru i dystansu do świata.

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy