"Książę mgły" Carlos Ruiz Zafón

12:35


Zafón wypracował już sobie taką pozycję, że każda książka podpisana jego nazwiskiem, cokolwiek by to nie było, sprzeda się jak świeże bułeczki. Nie jestem jego fanką – „Cień wiatru” mi się po prostu podobał, nic więcej. „Księcia mgły” czyta się, by znowu poczuć tę cudowną atmosferę, w nadziei ponownego zanurzenia się w onirycznym świecie prozy hiszpańskiego pisarza. Czy debiutancka powieść Zafóna spełni te oczekiwania? Pod pewnymi względami na pewno tak, bo ta książeczka ma w sobie specyficzny klimat, a magia dość zgrabnie przenika w niej do codzienności. A jednak „Książę mgły” jest po prostu dość nijaki.


Wszystko od początku zapowiada zbliżającą się przygodę. Maximilian Carver nagle oznajmia swojej rodzinie, że przeprowadzają się do odległego miasteczka nad Atlantykiem. Głównego bohatera, Maxa, decyzja ojca niezbyt cieszy. Jednak nowe miejsce zamieszkania niesie ze sobą wiele niespodzianek. Już sam dom ma swoją tragiczną historię. Podobnie jak wrak statku zatopionego wiele lat temu w pobliżu miasteczka. Rodzeństwo szybko też znajduje sobie towarzysza – Rolanda, który jest przybranym wnukiem starego latarnika.

Zafón pisze we wstępie, że chciał napisać powieść, która spodoba się czytelnikowi w każdym wieku. Trochę się przeliczył. „Książę mgły” jest książką z gruntu młodzieżową i to przeznaczoną raczej dla młodzieży młodszej. Pomysł zły nie jest. Tajemnica może się wydać całkiem intrygująca, a mroczny doktor Kain, który żąda strasznej zapłaty za spełnione życzenie, jest postacią ciekawą i nawet trochę przerażającą. Ale swego czasu naczytałam się już aż nadto tego typu opowieści. Z tym pomysłem (właściwie też niezbyt oryginalnym) dało się zrobić coś niezłego. Tymczasem „Książę mgły” niczym się nie wybija. Może tylko zakończeniem. Nie ma tu typowego dla takich historyjek happy endu. Książka kończy się raczej słodko-gorzko. I za to mogę postawić plusa.

Najciekawsze były historie latarnika, Victora Kraya. W nich ujawniał się cały potencjał tej powieści – magia, tajemnica, intrygująca i tragiczna przeszłość. Ale gdy tylko wracałam do Maxa, Alicji i Rolanda, nie mogłam zapomnieć, jakie to wszystko naiwne i proste, jak płascy są bohaterowie, jak zwyczajny i wręcz nieciekawy jest język. Niemal każdy element tej książki ma coś wspólnego z zagadką, która pochłania głównych bohaterów. To upraszcza fabułę, książka staje się wręcz banalna. Natomiast jest w niej wiele niesamowitych, działających na wyobraźnię obrazów. Zafón faktycznie potrafi stworzyć niezwykłą, nieco mroczną atmosferę („mgła” w tytule, jak i okładka są bardzo odpowiednie). Jeśli coś zostanie w mojej pamięci po tej lekturze, to może takie pojedyncze obrazki: ogród pełen ruchomych posągów, straszna twarz klauna, wrak statku zatopiony w głębinach morza, czy cmentarz w miasteczku wraz z pewnym pustym grobowcem.

Nie, nie twierdzę, że „Książę mgły” to książka zła. Jest poprawna. Nie zgrzytałam przy niej zębami, a nawet dostałam od niej trochę przyjemności. Ale to była lekturka na jeden raz. Przeczytałam szybko, a jeszcze szybciej zapomnę. Czyta się to bardzo przyjemnie, byłam nawet zainteresowana historią i rozwojem wydarzeń. Ale to mało, bo „Książę mgły” jest po prostu do bólu przeciętny.

------------------------------
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Muza.
Kup "Księcia Mgły" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

34 komentarze

  1. Mi się bardzo podobała ta książka, choć muszę zaznaczyć że na mojej półce czeka ''Cień wiatru'' i ''Gra anioła'' więc może dlatego..bo ponoć to najlepsze jego książki

    OdpowiedzUsuń
  2. nie czytałam żadnej z jego książek, ale słyszałam dużo dobrego i chyba pora już po niego sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na Zafona mam ochotę już od dłuższego czasu. Do tej pory nie przeczytałam żadnej jego książki i muszę to koniecznie nadrobić. Może zacznę właśnie od "Księcia mgły"?

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie tego się spodziewałam i dlatego jej nie zamówiłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w domu, bo rodzice się w Zafonie zaczytują, jednak na mnie on chyba sobie trochę poczeka... Nie mam ochoty na razie zaczynać z nim przygody, mimo że tyle dobrego o nim słyszałam. Kiedyś spróbuję...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ją mam na liście, teraz akurat na półce czeka "Cień wiatru", ale "Książę mgły" jest jak na razie bardziej pociągający :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi się tam Zafaon nie podobał. "Cień Wiatru" poprzez swój zbyt egzaltowany język, wydał mi się raczej śmieszny niz porywający. Podejrzewam, że 10 lat temu by mi sie podobał, a teraz w ogóle do mnie nie przemawia. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. LOTTA,
    na blogach "Książę mgły" się generalnie podoba. To inna książka niż "Cień wiatru", ale nie ukrywam, że rzeczywiście wolę tę drugą.

    enetdil,
    ja bym zaczynała od "Cienia wiatru". ;)

    Tusienko,
    "Cień wiatru" mnie wprawdzie porwał, ale nie zachwycił. W dużej mierze właśnie dlatego, że mnie także styl wydał się egzaltowany, a niektóre rozwiązania fabularne były rodem z telenoweli. Tego akurat nie można zarzucić debiutowi Zafona, a mimo to "Książę mgły" jest książką gorszą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przez "Cień wiatru" nijak przebrnąć nie mogłam, ale inne książki autora zamierzam przeczytać. "Księcia mgły" również :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście zawsze myślałam, że książki Zafona są takie bardziej... filozoficzne (nie wiem dlaczego), ale skoro to coś dla młodzieży... Pewnie przeczytam, może niekoniecznie "Księcia mgły":)

    OdpowiedzUsuń
  11. Osobiście tysiąc razy bardziej podobał mi się Książę mgły niż Cień wiatru, przez który nawet nie przebrnęłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książę Mgły czeka na moim biurku - był to prezent pod choinkę, na widok którego zaświeciły mi się oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam żadnej książki tego autora, ale mam na liście i niedługo się za niego zabiorę
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. A mogłabym wiedzieć dlaczego? Jesteś drugą osobą, która tak samo mi radzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm.. to ciekawe, bo tyle się naczytałam pozytywnych recenzji :-)
    Muszę się przekonać na własnej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Z pewnością po nią sięgnę, gdyż uwielbiam książki Zafona ;).

    OdpowiedzUsuń
  17. Dusia,
    eee tam... Zafón filozoficznie? Toż to literatura czysto rozrywkowa. :)

    Dominika Anna,
    "Księcia wiatru" na pewno lżej się czyta. ;)

    enetdil,
    bo to najbardziej znana książka tego autora, bo według mnie jest po prostu lepsza i bardziej warta uwagi niż "Książę mgły", bo w przeciwieństwie do niego ma w sobie "to coś". No i zyskała sobie pełno fanów, którzy zapewne podaliby jeszcze tysiąc wnikliwych argumentów. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. cos mnie w fabule zaintrygowało, ale mimo to jednak chyba nie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Takie właśnie mam wyobrażenie o tej książce, dlatego chcę ją sobie zostawić na sam koniec ;) Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a na mnie na samym końcu będzie czekać prawdziwa uczta :)

    OdpowiedzUsuń
  20. enetdil,
    no właśnie, to zależy od podejścia. Ja zawsze staram się zaczynać czytanie jakiegoś autora od książki która jest najbardziej znana, czy najlepiej oceniana. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja się jeszcze z Zafónem nie zetknęłam, nie było dotąd okazji, ale wciąż mam go na liście. Tylko, że planowałam zacząć od "Cienia wiatru", jako bardziej sztandarowego w dorobku pisarza.
    Powróciłam, jak się zdaje, do blogowania. Przy okazji zmodyfikowałam adres bloga do nefrytowykot.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Każdy ma swój własny gust książkowy i każdemu podoba się co innego, dlatego bardzo ciekawe jest dla mnie poznawanie tak odmiennych od moich opinii ;) "Księcia mgły" jeszcze nie czytałam, ale jestem zakochana w "Cieniu wiatru", "Grze anioła" i "Marinie" ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Niedawno to czytałam i bardzo dziwne bo na innym blogu widziałam że ktoś to własnie czyta

    no fajnego masz bloga i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  24. Zafona znam z "Cienia wiatru" i "Gry anioła", które przeczytałam głównie z powodu wątku książkowego. Za przygodą nie przepadam, dlatego chociaz te dwie pozycje mi się podobały, nie sięgnę po "Księcia mgły". Z resztą po przeczytaniu tej recenzji tym bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam Zafona "Cień wiatru" i "Grę anioła", bez zachwytów, całkiem przyjemnie, ale tak jak piszesz - jednym uchem wleci, drugim wyleci, a w głowie nie zostanie nic ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie byłam zbytnio optymistycznie nastawiona do tej książki. w pewnym sensie siostra kazała mi ją przeczytać. i teraz już wiem, dlaczego. czyta się ją jednym tchem, jest genialna.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie się Książę podobał, ale zaraz po nim przeczytałam Marinę i miałam wrażenie, że czytam to samo... :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jeszcze nie przeczytałam, ale kocham jego książkę pt."Cień Wiatru". Przeczytałam ją chyba z 5 razy i nadal mnie ciekawi, choć znam ją na pamięć. Ja próbuje napisać własną książkę. Może kiedyś napiszesz recenzje mojej powieści? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Piszesz bardzo fajne recenzje o książkach.Ja też bardzo lubię czytać :) Niedawno też założyłem bloga: http://football-adamszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Faktycznie ta książka nie powala, ale trzeba wziąć pod uwagę, ze kierowana dla młodzieży, a do tego to początki Zafona. Czytałam ją po Cieniu wiatru, w którym się zakochałam. Różnica jak między niebem, a piekłem:) aczkolwiek jego wszystkie książki mają w sobie to COŚ. Moim zdaniem mają w sobie magie, tym bardziej cień wiatru, ktorego absolutnie nie mogę zaliczyć do literatury rozrywkowej, bo czasami nie rzeba napisać książki z góry z założeniem filozoficznym, czy naukowym, zeby nie była po prostu czytadłem. Czytając Zafona jestem tam gdzie toczy się akcja książki, mieszkałam w tej pięknej, starej Barcelonie, żyłam życiem i wspomnieniami bohaterów, a co najważniejsze byłam tam nadal gdy skończyłam je czytać i będę mam nadzieję jeszcze dlugo. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. nie zgadzam się. być może jestem zbyt dużą fanką Zafona i każda jego książka powala mnie na kolana. być może mam na swoim koncie za dużo tego typu książek. pierwszą jego autorstwa, którą przeczytałam była "Marina", która wywarła na mnie ogromne wrażenie, więc postanowiłam przeczytać kolejne ; )

    OdpowiedzUsuń
  32. Mnie jednak bardziej urzeka jego literatura poważniejsza od tych młodzieżowych co nie wiąże się z tym ,że są dobre . Ja na swoim kącie mam jego wszystkie książki :) Zapraszam na recenzje pozostałych
    http://przeczytane-slowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy