"Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao" Junot Díaz

19:40


Fukú!

Jeśli sprowadziłeś na siebie tę klątwę, to możesz spodziewać się najgorszego. Życie na pewno nie będzie Cię oszczędzać, o nie. Wpadłeś na amen. I tylko zafa może cię uratować, odczynić zaklęcie.


Oscar to typowy nieudacznik. Dziwoląg. Dominikańczyk, który w żadnym stopniu nie przypomina normalnego Dominikańczyka. W końcu tam prym wiedzie typ macho, a Oscar jest jego całkowitym przeciwieństwem. Gruby i nieatrakcyjny, żyje sobie gdzieś na uboczu całkowicie pochłonięty przez wszystko, co związane z fantastyką. Trudno się dziwić, że podrywanie dziewczyn mu, delikatnie mówiąc, nie wychodzi. A to stanowi poważny problem dla kogoś, kto jest niezwykle kochliwy.

To taka powieść, która wspaniale rozgrzewa. Aż czuć ten egzotyczny klimat Santo Domingo. Smaczku dodają bardzo częste wtrącenia hiszpańskie. Zresztą język generalnie zasługuje na szczególną uwagę. Bo to dzięki niemu książka jest tak świeża, pełna energii i kolorytu. Junot Díaz pisze własnym, niepowtarzalnym stylem – barwnym, dosadnym, bogatym w wulgaryzmy. Książka jest pełna słońca, pełna wigoru. Nie brak też w tym wszystkim szczypty czarnego humoru.

Muszę jednak przyznać, że rzetelna ocena tej powieści (zresztą nagrodzonej Pulitzerem w 2008 roku) sprawia mi niejaki problem. Bo nie mam żadnych wątpliwości, że jest to książka dobra lub bardzo dobra. Ale... Ale równocześnie „Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao” jest raczej nie w moim guście. Język z jednej strony naprawdę świetny, na początku bardzo hamował moje tempo czytania. Wulgaryzmy, które w literaturze bez problemu toleruję, tutaj pojawiały się w takiej ilości, że na początku naprawdę mnie to drażniło, a sama powieść momentami (może krótkimi, ale jednak) zdawała mi się ciężkostrawnym bełkotem. Musiałam się dopiero wgryźć, zasmakować, żeby zacząć czerpać z lektury jakąś przyjemność i zauważać w tym wszystkim sens.

Bo sens w tym rzeczywiście jest, a książkę dość szybko przestałam uważać li i jedynie za bezceremonialną opowieść o Oscarze, którego nie chce żadna dziewczyna. Z czasem historia nabiera cech sagi rodzinnej, a czytelnik poznaje losy przodków Oscara. I okazuje się, że cały ten pech, przeklęte fukú jest bezpośrednio związane z dyktaturą na Dominikanie Rafaela Leonidasa Trujilla, który dzierżył tam w latach 1930-1961 władzę absolutną, uzurpując sobie prawo do wszystkiego. Dokładnie w s z y s t k i e g o. Nagle więc „Krótki i niezwykły żywot” okazał się oryginalnym spojrzeniem na jarzmo dyktatury, które może odciskać swoje piętno nawet na kolejnych pokoleniach.

A Oscar? Czy do końca zostanie takim nieudacznikiem? Jak myślicie? Cóż, przecież jest to też powieść o tym, że każdy może coś osiągnąć. I każdy może spełnić to, o czym od dawna marzył, nawet jeśli wydaje się to niewykonalne. Przecież to, że jego żywot będzie krótki, nie musi oznaczać, że okaże się kompletną porażką.

Zafa!

Polecane posty

11 komentarze

  1. Bardzo egzotycznie, ale nie dla mnie. Ja w lekturze nie toleruję i nie lubię wulgaryzmów, wybijam się z przyjemności czytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. też nie przepadam za wulgaryzmami w książkach...
    Ale podoba mi się okładka... może jak mi kiedyś wpadnie w ręce ta książka to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki z tej serii są specyficzne i albo się je lubi albo ma kilka "ale" albo się nienawidzi :)
    W końcu jednak każda książka znajdzie swoich wielkich wielbicieli i zagorzałych przeciwników :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, ale chyba nie w moim guście

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniale byłoby wybrać się do stolicy Dominikany:) uwielbiam egzotyczne kraje w książkach i jeszcze w tym dobrze napisanych, gdzie aż czuje się ten klimat...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele osób polecało mi tą książkę lecz ja na razie nie mogę się do niej przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powieść Diaza mam na półce już dłuższy czas. I wciąż się nieco boję, że to nie to, że nie dla mnie.

    Jednak w końcu będę musiała sama się przekonać.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Choć wszyscy zachwalają, ja nie jestem przekonana ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Kusisz recenzją, ale rozumek mi mówi, że ta książka nie przypadłaby mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oo, świetna recenzja :) A mnie mogłoby się spodobać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowicie marzy mi się przeczytanie tej powieści... :D
    Pozdrawiam i życzę bardzo przyjemnych Mikołajek :)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy