"Gra o tron" George R.R. Martin

20:58


Ta książka zbiera wśród czytelników zaskakująco wysokie oceny. Wystarczy wspomnieć, że cykl, który rozpoczyna „Gra o tron” całkowicie zawojował czołówkę rankingu książek na BiblioNETce. Polowałam na tę powieść od dłuższego czasu. I już się przekonałam, już dałam się jej porwać. Co w niej jest takiego? Stwierdziłam, że nie ma geniuszu, ani wielkich ambicji. Nie jest to bynajmniej coś na miarę Tokiena. Ale jest w niej magnes, po prostu „to coś”. Na pewno każdy czytelnik zna to uczucie, gdy książka całkowicie wciąga go w swój świat. Gdy najważniejsze jest, by dowiedzieć się, jak dalej potoczą się losy bohaterów. Napięcie, które stwarza Martin w „Grze o tron” staje się wręcz nieznośne.


Rozmach tej powieści jest niesamowity. Chociaż zaczyna się stosunkowo spokojnie, a czytelnik zostanie rzucony w wir wydarzeń dopiero później, to już od pierwszych stron autor bombarduje nas licznymi imionami i nazwami miejsc. Sama się sobie dziwię, że się w tym wszystkim nie pogubiłam. Chyba to dlatego, że cały czas czytałam bardzo uważnie, co nie było wcale trudne, skoro wydarzenia absorbowały mnie do tego stopnia.

Każdy rozdział został przypisany jednemu bohaterowi. Narracja jest trzecioosobowa, ale zawsze znamy myśli i uczucia tylko postaci „prowadzącej”. Pomysł jest dobry i udany, ale czasem mnie to irytowało. Rozdziały są raczej krótkie i nieraz ledwie dany wątek mnie naprawdę zainteresował, już autor przeskakiwał do zupełnie innego bohatera. A jednak, niemal zawsze okazywało się, że następny epizod jest równie wciągający jak poprzedni. Zresztą „Grę o tron” generalnie świetnie się czyta. Strony mijają w zawrotnym tempie i te 770 stron można pochłonąć naprawdę szybko. Przy okazji nie brakuje też opisów, które jednak nigdy nie hamują akcji. A dzięki nim wszystkie miejsca, postaci i wydarzenia, stawały mi przed oczami jak żywe. Martinowi udało się utrzymać w tej mierze doskonałą równowagę.

Jednych bohaterów polubimy, innych może nawet znienawidzimy. Zapewne każdy, kto czyta „Grę o tron” znajdzie sobie swoich faworytów, którym będzie kibicował. Mogą pochodzić nawet z wrogich obozów. Polubiłam Neda Starka, jego córkę Aryę, czy syna-bękarta Jona, ale równocześnie miałam wiele sympatii dla Tyriona Lannistera. A żadnemu z nich nie było łatwo. Bo świat z „Gry o tron” jest bezwzględny i okrutny. Osią fabuły jest walka o władzę i wpływy i trzeba mieć szczęście nie tylko, żeby wygrać, ale aby w ogóle przeżyć. To nie jest jedna z tych książek, w których po licznych perypetiach i ogromnych niebezpieczeństwach, wszystko kończy się szczęśliwie, a bohaterowie wychodzą cało nawet z najgorszych opresji. Po przeczytaniu „Gry o tron” jestem pewna, że Martin nie będzie oszczędzał swoich bohaterów także w następnych tomach. Śmierć skrada się za bohaterami jak cień. Nikt nie jest bezpieczny.

Dla każdego coś dobrego: są skomplikowane intrygi polityczne, świetne opisy bitew, romanse. Tylko magii jest niewiele: mamy jedynie Mur, za którym znajduje się mroczny las wraz z tajemniczymi Innymi. Wszystko jednak wskazuje na to, że ten wątek zostanie rozwinięty w kolejnych tomach. Gdy myślę o tym, że następna część liczy sobie 920 stron, ogarnia mnie lekkie przerażenie (zazwyczaj boję się sięgać po tak wielkie książki), ale jestem pewna, że będę mężnie czytać dalej. W końcu muszę się dowiedzieć, jak potoczą się losy bohaterów. I Wy także – czytajcie śmiało!

Nadchodzi zima!

-----------------------------------
Kup "Grę o tron" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

21 komentarze

  1. To jedna z moich ulubionych książek, wszystkie dotychczas wydane części czytałam kilka razy;). To samo mogę powiedzieć o "Władcy Pierścieni".

    Wydaje mi się, że raczej nie powinno się tak bezpośrednio porównywać "Pieśni lodu i ognia" z powieściami Tolkiena. Oba cykle powstawały w zupełnie innych epokach. Dla współczesnego czytelnika literatury fantasy "Władca Pierścieni" to kanon, klasyka, punkt odniesienia, ale gdyby dzisiaj ktoś napisał coś w tym stylu, uznano by to raczej za powieść dla młodzieży i narzekano by na schematyczność fabuły i czarno-białych bohaterów.

    Polecam kontynuacje "Gry o tron", choć za dużo magii w nich nie znajdziesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na półce i już się doczekać nie mogę, kiedy się za nią zabiorę:) Jak się nie mylę, Martin chyba jeszcze tej serii nie dokończył... Ma chłop tempo;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam ciekawa co sądzisz o "Grze o tron" . Na biblioNetce masz rację, świeci triumfy.
    Ja też chciałabym przeczytać, ale może nie w najbliższym czasie , bo opaśnych tomisk mam na razie dość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha, Tyrion to i mój faworyt.;) I zgadzam się z każdym słowem, które napisałaś (no, może oprócz sympatii do Neda - to jego honorowe zaślepienie sprawiało, że miałam ochotę go gołymi rękami udusić z miejsca). Dodatkowym atutem były jeszcze smoki, ale wiem, że nie wszyscy są tak zwariowani na ich punkcie jak ja.;)

    OdpowiedzUsuń
  6. BiblioNetka podpowiada mi, że spodoba mi się ta książka. Po Twojej recenzji dochodzę do podobnego wniosku:) Mamy chyba dość podobny gust.

    Z tego co widzę (czytam), może Ci się spodobać "Pan Lodowego Ogrodu". Mnie bardzo przypadł do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podsłuch - nie dość, że ma tempo, to o ile dobrze kojarzę, to mocno posunięty w latach jest, więc wśród zagorzałów fanów panuje ciągła obawa, że zejdzie z tego świata przed dokończeniem cyklu ;) Wszyscy więc chyba ślą modły/mantry/cokolwiek, żeby mu się jednak udało ;)

    Ja, jak Kornwalia, planuję na 2011 rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. moje plany na następny rok rosną z dnia na dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja nadal patrzę i czytam recenzje, może kiedyś zdecyduję się także na taka literaturę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię fantastykę, więc pewnie ta książka zainteresowałaby mnie ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Elenoir,
    wiem, takie porównania zazwyczaj są ryzykowne. ;)Generalnie chciałam tym zaznaczyć, że choć "Gra o tron" jest genialną literaturą rozrywkową, to Tolkien sięga według mnie trochę wyżej. A przynajmniej tak to odczuwam po pierwszym tomie "Pieśni lodu i ognia". Śródziemie jest jak dotąd dla mnie niepowtarzalnym fenomenem, jeśli chodzi o rozbudowanie fikcyjnego świata. Za to z pewnością masz rację - w gruncie rzeczy "Władca Pierścieni" jest nieco schematyczny, a postacie są czarno-białe.

    Moreni,
    racja, Ned przesadzał z tym honorem. Dla własnego dobra mógł wyhamować. ;) Ale równy był z niego facet i szkoda mi go było...

    Dusia,
    czytałam "Pana Lodowego Ogrodu" i podobał mi się. ;)

    ksiazkowo,
    sprawdziłam - ma 62 lata, więc może jeszcze zdąży. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam tę serię. Przeczytałam wszystko jakieś dwa lata temu, nie wiedząc, że Martin tak strasznie się ociąga z pisaniem ostatnich tomów... I teraz tkwię w zawieszeniu aż skończy. I tak jestem cierpliwa, bo z blogów anglojęzycznych wiem, że są tacy, co autorowi po prostu grożą.

    Moreni, ale smoki to chyba później się pojawiają, nie w pierwszej części prawda?

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że miałyśmy takie same odczucia czytając "Grę o tron". Ja jestem tą książką wręcz zachwycona i uważam, że to jedna z lepszych pozycji jakie przeczytałam.

    Te same postacie przypadły nam do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za fantastyką, więc raczej nie przeczytam, ale skoro jest porównywana z Tolkienem (którego uwielbiam), to może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  15. "Gra o tron" znajduje się na samym początku mojej wakacyjnej listy książek do przeczytania. Teraz na taką "cegłę" nie znalazłabym raczej czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj bardzo bym chciała ale nie mam skąd jej wziąć ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. ciekawe, ciekawe:)

    http://aninterestingdistraction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. książka świetna i opinia też ciekawa ;)


    http://day-and-night-with-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

  19. You guys wont believe this but I was gifted a IMVU credits code and it worked! Hit up http://imvucreditsgenerator.com

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy