"Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - południe" Robert M. Wegner

22:40


W księgarniach pojawił się już drugi tom „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”. Ja natomiast nadrabiam zaległości i chwyciłam się za książkowy debiut Wegnera, który zawiera uhonorowane Zajdlem opowiadanie „Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami”. Gdy trafiam na takie książki, zaczynam się naprawdę poważnie zastanawiać, dlaczego czytam tak mało fantastyki.


Opowiadania Wegnera są dopracowane w każdym szczególe. To po prostu kawał dobrego fantasy. Wegner nie musi być nowatorski, nie musi sypać nowymi, zaskakującymi pomysłami, by znaleźć dla siebie godne miejsce w polskiej fantastyce. „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” to klasyczne fantasy, solidne i bardzo starannie napisane.

Akcja toczy się w wielkim imperium meekhańskim, na dwóch jego krańcach. Mniej więcej w połowie jesteśmy więc przerzuceni z północnych i zimnych gór na południowe pustynie. Zmienia się nie tylko krajobraz i bohaterowie, ale też w pewnym sensie typ opowiadań, sposób prowadzenia historii.

W części północnej żadna szczególna postać nie wysuwa się na pierwszy plan, najważniejszy jest bohater zbiorowy: Szósta Kompania Górskiej Straży. Wydarzenia mają przede wszystkim charakter militarny. I tak wspomniane „Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami” jest epickim, rozbudowanym opisem wielkiej bitwy. Ale na takich bitewnych scenach nie koniec, bo mimo wszystko opowiadania są dość zróżnicowane tematycznie. „Szkarłat na płaszczu” jest zgrabną intrygą dyplomatyczną, w „Krwi naszych ojców” spotkamy się z fabułą rodem z horroru. Wegnerowi udało się stworzyć pewien klimat – czytelnik z łatwością wczuwa się w atmosferę zimnych, niedostępnych gór. Przygody oddziału Kennetha-lyw-Darawyta są opisane interesująco, z wyczuciem i znawstwem.

Jednak gdybym musiała wybierać, przyznałabym, że bardziej podobało mi się „Południe”. Tutaj autor pokusił się o większą głębię psychologiczną i emocjonalną, a nawet wziął na warsztat tak ważkie tematy jak zbrodnia i kara, poczucie przynależności narodowej, czy niezrozumienie różnic kulturowych. Głównym bohaterem jest Yatech, młody Issaram. Jest to lud wojowników, żyjących na pustyni. Jego członków obowiązuje szereg ortodoksyjnych praw w tym najważniejsze – nikt obcy nie może zobaczyć ich twarzy. Jeśli tak się stanie ktoś musi zginąć – Issaram lub człowiek, który ujrzał jego oblicze.
Najbardziej moją uwagę przykuło opowiadanie „Gdybym miała brata”. Podczas burzliwej wymiany poglądów między zrozpaczonym śmiercią córki Meekhańczykiem a młodą kobietą Issaram, poznajemy dalsze losy Yatecha i przede wszystkim wgłębiamy się w ciekawą kulturę pustynnego ludu.

Szalenie przypadła mi do gustu konstrukcja tej książki. To oczywiście opowiadania, ale nie powinno to robić różnicy nawet komuś, kto tej formy nie lubi. Opowieści splatają się ze sobą, tworząc dwie spójne całości – północną i południową. Równocześnie większość z nich mogłaby spokojnie funkcjonować w oderwaniu od reszty, szczególnie jeśli chodzi o część północną. Opowiadania południowe są skrawkami jednej historii, pierwsze wpływa na drugie. Radzę więc jednak czytać po kolei.

Ilość opisów jest dobrze wyważona – nie hamują akcji, a równocześnie oddają istotę sytuacji i barwnie oraz szczegółowo odmalowują rzeczywistość z książki. Wegnerowi udało się dobrze i ciekawie wykreować swój świat. Zabrał się do tego przedsięwzięcia z rozmachem i wszystko wskazuje na to, że „Północ – południe” są dopiero początkiem. Początkiem niezwykle udanym, stanowiącym doskonałe podwaliny dla ciągnięcia serii. Teraz tylko wypada zaopatrzyć się we „Wschód – zachód”.

---------------------------------
Kup "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

16 komentarze

  1. Może, może. Kto wie. Ciekawie się zapowiada. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zaś czytałem na razie tylko wschód-zachód i było fenomenalnie:) Z tego co widzę i północ - południe trzyma wysoki poziom:) Czekam czym Wegner nas zaskoczy:) Ponoć teraz ma być III tom łączący wszystkie wątki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No... zapowiada się ciekawie, więc pewnie kiedyś po nią sięgnę.
    Zapraszam do mnie:
    recenzje-ciekawych-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie ciekawie sie zapowiada, może kiedyś sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety to zdecydowanie nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się niby ciekawie, ale jakoś do mnie nie przemawia. Może to moja niechęć do opowiadań, nie wiem. Za fantasy też jakoś nie przepadam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie słyszałam o tym autorze. Książka zapowiada się bardzo ciekawie, na początku po tytule sądziałam, że to jakiś kryminał,a tu miłe zaskoczenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęcający opis warsztatu autora. Nie jestem fanem fantastyki, jednak po przeczytaniu tej recenzji w wielką chęcią sięgnę po polecaną pozycję.

    Zachęcam również do lektury mojego bloga:
    http://poczytadlo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli prawdą jest to, co piszesz, to być może fantasy wróci na moją półkę.

    Jakiś czas temu stwierdziłem, że większość nowości z tego gatunku to po prostu kalki "klasyków", albo innego typu gnioty, nie nadające się nawet na rozpałkę.

    Minęły już niemal trzy lata abstynencji, z epizodycznymi nawrotami, jednak nic nie wciągnęło mnie w dawny nałóg... A był to nałóg, bez wątpienia ;)

    Zachęcony Twoją recenzją, wybiorę się do księgarni i... zobaczymy co z tego wyniknie.

    http://ksiazkinieobojetne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ultramaryno, chciałabym się z Tobą skontaktować prywatnie, ale nie widzę maila. Podasz namiary?:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytam właśnie, właściwie kończę. Mam mieszane uczucia, zachwyt się miesza ze zniecierpliwieniem. O ile Północ wyszła autorowi genialnie, o tyle Południe jest jakieś takie... No, ale zanim się wezmę za ocenianie, doczytam do końca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czemu nigdy o nim nie słyszałam. Chowają to czy co?

    OdpowiedzUsuń
  13. O Wegnerze? Może dlatego, że to jego debiut?:P

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam, ale może to się kiedyś zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Opisywany przez ultramarynę tom to debiut, który mnie osobiście zachwycił, a drugi tom opowiadań utwierdził w zdaniu, że narodził nam się kolejny utalentowany pisarz. Osobiście akurat wolę Północ, a w drugim tomie Wschód, ale całość polecam gorąco. I czekam ze zniecierpliwieniem na kolejną pozycję Wegnera.

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzmi bardzo interesująco, ale zostawię ją sobie na święta/ferie, bo te ponad 500 stron to bym teraz czytała co najmniej dwa tygodnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy