"Doktor Żywago" Borys Pasternak

23:12

Są historie, które się chyba nigdy nie znudzą. Dla mnie jedną z nich jest „Doktor Żywago”. Widziałam wcześniej dwie ekranizacje (starszą z Omarem Sharifem i Julie Christie naprawdę niedawno), a teraz przeczytałam książkę. I za każdym razem losy Jurija Żywago tak samo mnie porywały i wzruszały. Z wielką chęcią i ciekawością brnęłam przez to opasłe tomisko, liczące sobie ponad siedemset stron, a mojego zapału wcale nie ostudzał fakt, że wiedziałam, co będzie dalej. A jednak myślę, że żaden film nie da rady w pełni oddać charakteru tej epickiej powieści. Burzliwe losy bohaterów zajmują już aż nadto czasu ekranowego, więc tak ważna w „Doktorze Żywago” rosyjska historia, pewnie z konieczności, zostaje gdzieś z tyłu.


A przecież w książce bolszewizm, rewolucja październikowa i wszelkie jej następstwa nie są tylko tłem. Można powiedzieć, że wysuwają się na prowadzenie, dominują nad całą historią. Niewątpliwie losy doktora Żywago potoczyłyby się zupełnie inaczej, gdyby żył w innych, spokojniejszych czasach. Tymczasem bieg historii jest bezlitosny, a Jurij, Lara, czy Tonia muszą mu się poddać. Losy bohaterów plączą się coraz bardziej i poruszają swoją tragicznością. Co jednak ciekawe, Pasternak wcale nie potępia komunizmu. W „Doktorze Żywago” tym gigantycznym, historycznym pejzażu, przytacza różne opinie, pokazuje też jak zmienia się stosunek do rewolucji Jurija Andriejewicza. Pasternak nie udziela jednoznacznej odpowiedzi, daje czytelnikowi wolność wyboru. Przedstawia sprawę w sposób obiektywny i uznaje racje rewolucjonistów. Warto tu wspomnieć, że Borys Pasternak w Rosji padł ofiarą publicznej nagonki i został zmuszony do odmówienia odebrania Literackiej Nagrody Nobla, którą przyznano mu w 1958 roku. Wszystko dlatego, że „Doktor Żywago” został uznany za powieść antyradziecką. Napiętnowany autor zmarł w 1960 roku.

Jest to dzieło wielkie, wprost monumentalne. Autor kreśli pełny, bogaty obraz tamtejszej Rosji. Oddaje ówczesne nastroje i poglądy, przybliża nam postawy mnóstwa ludzi. Przez całą książkę przewijają się niezliczone rzesze bohaterów drugoplanowych, którzy książkę ożywiają, „zaludniają”, czynią bardziej prawdziwą i różnorodną. Wszystko to sprawia, że, choć losy głównych bohaterów poruszają i fascynują, to są one nieco przygniecione przez monumentalność i barwność obrazu tamtejszej Rosji. Pasternak stworzył go z ogromną dokładnością oraz pietyzmem i uzupełnił je rozważaniami filozoficznymi.

Proza Pasternaka nie jest trudna, ale wymaga pewnego skupienia i uwagi. Może nie ma w niej nic szczególnego, ale mimo to jest po prostu piękna. Dałam się ponieść nurtowi tej opowieści, czytanie sprawiało mi nadzwyczajną przyjemność. Akcja nie toczy się szybko, ale powieść została podzielona na naprawdę krótkie rozdziały - dość często przechodzimy od bohatera do bohatera, co nadaje „Doktorowi Żywago” pewnej dynamiczności.

Cóż więcej rzec? Piękna historia i wspaniałe wykonanie. Dzieło Pasternaka daje czytelnikowi długie godziny przyjemności, wynikające z obcowania ze świetną literaturą.

Polecane posty

21 komentarze

  1. Trochę mi wstyd z tego powodu, bo to literatura wielka i zacna, ale ni cholery mnie nie interesuje. Kompletnie odbiega od mojego gustu i z pewnością straszliwie bym się przy niej męczyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj Mniszkowne Harlekiny i inne wypociny i nie przejmuj sie.

      Usuń
  2. Za Doktora Żywago mam zamiar zabrać się w najbliższym czasie, za sprawą wyzwania, w trakcie którego będę nadrabiała nieznaną klasykę.

    I strasznie żałuję, że wcześniej nie miałam na to dzieło... no właśnie sama nie wiem czego... odwagi? czasu?
    Ale podobnie mam choćby z "Anną Kareniną", chociaż stoi i czeka na półce.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żałuję, że jeszcze nie czytałam tej książki, zwłaszcza, że przez to ciągle nie mogę tego filmu zobaczyć. XIX-wieczne powieści rosyjskie należą do moich ulubionych, w ciemno zakładam, że i tak mnie zachwyci :)
    Masz ciekawą, bardzo nietypową okładkę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o niej, pewnie to wstyd. Ale to się da jeszcze nadrobić. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam. Co prawda słyszałam o tym kilka razy (ale nie więcej). To nie jest zbyt popularna książka. Ale... możliwe, że kiedyś przeczytam :)).

    OdpowiedzUsuń
  6. Futbolowa,
    eee tam, a czemu ma Ci być wstyd? ;) Każdy ma jakieś swoje upodobanie i zrozumiałe jest, że nie każdemu "Doktor Żywago" się spodoba.

    Claudette,
    ja z kolei nie mam odwagi i czasu na "Wojnę i pokój". A też czeka na półce.

    kornwalia,
    z tym, że to powieść z XX w. ;) Teraz tak sobie pomyślałam, że nie zaznaczyłam jasno, kiedy toczy się akcja... Chociaż wspominam o rewolucji... W każdym razie "Doktor Żywago" rozpoczyna się jakoś na początku XX w., a kończy się w latach 20.
    Moja książka jest z serii "Kanon na koniec wieku", ale ta okładka bardziej mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie mi się czyta Twoje rezencje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jako, że moją ogromną wadą jest ocenianie książek po okładkach, to po Doktora Żywago w takim układzie na pewno bym nie sięgnęła:P
    A po twojej recenzji myślę, że może byłby to błąd. Ale w najbliższym czasie jej nie będę planować, bo chyba nie jest do końca mój klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. książki nie czytałam, ale oglądałam film i ten bardzo mi się spodobał, więc może i za powieść się zabiorę

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie wstyd tylko tego, że znam tylko z filmu. Z pewnością przeczytam w tym wyzwaniu, ale najpierw Dickens. ;)

    Pozdrawiam, świetna, mocno zachęcająca notka. Przynajmniej mnie obudziła i wiem, że na pewno przeczytam. :) :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś miałam przyjemność obejrzeć ekranizację tej powieści - bardzo mi się podobała i od tego czasu książkę mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Weszłam sobie na Twój blog , żeby podziękować za komentarz i aż mnie cofło z wrażenia :).
    Cudownie wygląda Audrey na tej fotografi. W ogóle bardzo tu się stylowo zrobiło. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam za dużo książek o Rosji, ale niedługo muszę to zmienić. A książka wędruje do mojej listy do przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  14. Ultramaryna, no wiem, trochę pokręciłam, chodziło mi to, że jest to pozycja, która widzi mi się jako napisana w klasycznym, XIX-wiecznym stylu, pokaźna, przeplatająca kilka wątków, mająca coś jeszcze pod powierzchnią ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Elino,
    dziękuję! Chyba zbyt często zmieniam szablony... Szybko mi się nudzą.

    kornwalio,
    rozumiem. Masz rację, to taka właśnie powieść. Z XX wieku, ale w XIX-wiecznym stylu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę przyznać, że tego autora nie znałam, ale może warto spróbować go poznać ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam się, że też nie czytałam. Choć może czytałam w czasach szkoły sredniej a nie pamiętam? nie wiem właściwie sama:)
    Bardzo ciekawy blog:) dopiero dziś tu trafiłam:)
    poozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. przeczytajcie zatem "jeźdzca miedzianego"tom 1 "tatiana i aleksander "tom 2 i " ogród letni" tom 3 to zwątpicie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Słuchałam audiobooka tej ksiązki i spodobała mi się tak bardzo, że przesłuchałam ją dwa razy, dużym plusem audiobooka była fenomenalna muzyka, która bardzo odziałowuje na "czytelnika".

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy