"Rok potopu" Margaret Atwood

20:20


W jakim kierunku zmierza współczesny świat? Będziemy wzrastać w dobrobycie, czy upadać, pogrążeni w zgubnych wartościach? Chociaż większość z nas uważa sensacyjne doniesienia o końcu świata w roku 2012 za śmieszne, absurdalne i niewarte uwagi, to czy możemy mieć pewność, że zagłada nigdy nie nadejdzie? Być może w końcu zniszczymy się sami w ten, czy inny sposób. Czy także w realnym świecie sprawdzi się przepowiednia powieściowych Bożych Ogrodników o Bezwodnym Potopie?

Dążąc do przekroczenia samych siebie, upadliśmy nisko i nieustannie spadamy, albowiem tak jak Dzieło Stworzenia, również Upadek trwa nieustannie. Nasz Upadek jest upadkiem w chciwość: jakim prawem uważamy, że wszystko, co jest na Ziemi, należy do nas, gdy w rzeczywistości to my należymy do Wszystkiego? Zdradziliśmy zaufanie Zwierząt, zbezcześciliśmy naszą świętą funkcję szafarzy. Boże polecenie byśmy wypełnili Ziemię, nie znaczyło, że mamy ją zapełnić ludźmi po same brzegi, unicestwiając wszystko pozostałe. *

Światem rządzą wielkie korporacje. Ich członkowie żyją w dobrobycie. Mieszkają w zamkniętej, bezpiecznej strefie, chadzają na zabiegi odmładzające do NowyTy. Reszta bieduje, zamieszkując nędzne Plebsopolie. Tego porządku strzeże KorpuSOkorp. Gdzieś na uboczu rozrasta się ekologiczna sekta Bożych Ogrodników. Żyją w zgodzie z wymierającą naturą, są wegetarianami, buntują się przeciw zabijaniu kolejnych gatunków. To dobrze zorganizowana grupa, które przewodniczy Adam Pierwszy. Ich religia obejmuje liczne święta, obrzędy i szeroko zakrojoną działalność ekologiczną.

Ale nadchodzi kres. Ludzkość ginie w wielkiej epidemii. Świat jest spustoszony. Toby i Ren przetrwały. Nie wiedzą jednak o sobie nawzajem. Czy oprócz nich przeżył ktoś jeszcze?

Przyszłość według Margaret Atwood niewiele się różni od współczesnego świata. Wszystko jest tu jednak przejaskrawione, uwypuklone. „Rok potopu” pokazuje w ten sposób, do czego możemy dojść, jeśli nic się nie zmieni. Wiele wartych uwagi spraw z naszej codzienności staje się wyraźniejsza dzięki prozie Atwood. Autorka bierze na warsztat obecne, często drobne problemy, które teraz mogą wydawać się niegroźne i pokazuje, jak mogą się zmienić, zwyrodnieć.

Atwood już swoją „Opowieścią podręcznej” przekonała mnie, że potrafi tworzyć przekonujące i przerażające wizje przyszłości. „Rok potopu” tę tezę potwierdza. To powieść odważna, niepokojąca, zmuszająca do przemyślenia wielu ważnych kwestii, do ponownego zastanowienia się nad słusznością swoich poglądów. Atwood nas przestrzega. Nie daje jednak jednoznacznych odpowiedzi, a zakończenie pozostawia otwarte, stwarzając wiele dalszych możliwości.

Warto zwrócić też uwagę na to, że „Rok potopu” jest świetnie napisany i mistrzowsko skonstruowany. W powieści przeplatają się historie Toby i Ren. Poszczególne części są poprzedzone przemowami Adama Pierwszego i pieśniami Ogrodników. Atwood zgrabnie buduje fabułę. Stopniowo rozgałęzia opowieść i dokłada nowe cegiełki – w odpowiednim czasie poznajemy osobiste przeżycia dwóch głównych bohaterek i wiadomości o ich życiu sprzed potopu. Dowiadujemy się wiele o społeczności Bożych Ogrodników, odkrywamy okoliczności zagłady ludzkości oraz losy Toby i Ren po epidemii.

„Rok potopu” to po prostu kawał dobrej literatury. Wywołuje niezłe zamieszanie w umyśle, dotyka ważnych tematów, zachwyca doskonałością formy i daje sporo przyjemności.

*Rok potopu, Margaret Atwood, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, str. 65

----------------------------------------
Kup "Rok Potopu" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

13 komentarze

  1. bardzo charakterystyczna okładka... Strasznie mi się podoba
    Jak widzę tematyka też ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tą serie z tymi okładkami. Są takie czarujące. Tematyka ciekawa, recenzja zachęcająca. Dopisuję do listy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj. A ja czuję właśnie dysonans zestawiając okładkę i treść książki, o której piszesz. Nie podobają mi się okładki - zdjęcia, w życiu bym po to nie sięgnęła w księgarni. Ta wyjątkowo nie pasuje do tego tematu moim zdaniem. To Twoja recenzja mnie zachęciła właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z poprzedniczką. Też zastanawiam się, co to gołe dupsko ma do treści, która jest, z tego co piszesz, na miarę "Opowieści podręcznej", jednej z moich ulubionych książek. Nie lubię takich oszukańczych zagrywek z okładkami. Sięgnę jednak po „Rok potopu”, Twoja recenzja jest wystarczającą zachętą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiecie, mnie ta okładka ani specjalnie ziębi, ani grzeje. Ale macie rację, z treścią faktycznie ma niewiele wspólnego.

    Agatoris,
    "Rok potopu" jest na pewno bardzo dobry, ale ja i tak wolę "Opowieść podręcznej". Też uwielbiam tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka jest cudowna. Nie spodziewałabym się po niej książki o zagładzie świata ;).

    A sama fabuła ma w sobie coś niepokojącego, ale jednocześnie fascynującego. Aż się chce przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jednak się nad tym zastanowiłam. Ta książka symbolizuje odrodzenie, jak Adam i Ewa byli nadzy w Raju. Tutaj też trzeba zacząć od początku. A motyle są niewinne, życie w zgodzie z naturą. O. Jak Ci się podoba moja interpretacja okładki? xD.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety nie dla mnie, nie interesują mnie żadne takie opowieści ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Delikatna, kobieca literatura postapokaliptyczna? Coś w ten deseń? Brzmi...dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cała ta seria Znaku prezentuje się pięknie (bez względu na adekwatność z zawartą wewnątrz treścią), ale chyba tego tomu nie kupię. Nie przepadam za takimi katastroficznymi wizjami. A samą Atwood dopiero muszę gruntownie wybadać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Alina,
    o tak, to może być to! ;)

    Patrycja Antonina,
    nie do końca. Kobieca na pewno, bo z punktu widzenia kobiet. Ale nie nazwałabym jej "delikatną". Momentami jest naprawdę okrutna i przerażająca.

    maiooffka,
    generalnie mnie też się podoba ta seria. A Atwood... Już dłuższy czas temu czytałam "Opowieść podręcznej". Długo chciałam się zabrać za kolejne jej książki, ale jakoś nie wychodziło. No, a teraz "Rok potopu", a na półce czeka esej "Dług" i "Moralny nieład" (te dwie pierwsze książki to dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak).

    OdpowiedzUsuń
  12. Sara,
    nie, nie! To było odnośnie cytatu. Ten fragment znajduje się właśnie na 65 stronie ;) Cała książka ma chyba 470.

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy