"Piaskowa góra" Joanna Bator

19:37



„Piaskowa góra”... ten tytuł brzmi ładnie, zachęcająco i nawet trochę intrygująco. Cóż może się kryć za tą nazwą? Otóż Piaskowa Góra to komunistyczne osiedle w górniczym Wałbrzychu. Zwykłe, szare blokowisko. I właśnie tutaj, w miejscu dla mnie tak całkowicie odpychającym, toczą się losy bohaterów.

Młoda Jadzia za zachętą wuja przyjeżdża z rodzinnej wsi do Wałbrzycha. Jak chyba każdy marzy o lepszej przyszłości. A tę nieodmiennie kojarzy ze swoim ideałem mężczyzny – przystojnym, dystyngowanym cudzoziemcem, człowiekiem, który przypominałby ordynata Michorowskiego z jej ukochanej „Trędowatej”. Tymczasem już na dworcu potyka się i wpada wprost w ramiona Stefana Chmury, prostego górnika. Wkrótce wychodzi za niego za mąż. Młode małżeństwo dostaje mieszkanie w nowo wybudowanym bloku, co wydaje się szczytem marzeń. Mrzonki o bogatym i przystojnym cudzoziemcu przenosi na córkę, Dominikę, dla której Jadzi marzy się mąż z Enerefu. Ale Dominika zupełnie nie przystaje do reszty rodziny. Nie dość, że dziwnie ciemna i z burzą czarnych włosów na głowie, to jeszcze zadaje się z nieodpowiednimi osobami i liczy jak kalkulator.

To po części powieść o polskiej rzeczywistości, chociaż trudno jest określić ramy czasowe. Niewiele tu ważnych wydarzeń, dat nie ma prawie w ogóle, a wydarzenia w książce nie są poukładane chronologicznie. Ale cóż z tego? Nie tyle chodzi tutaj o historię, co o życie zwykłych ludzi, szarą, brudną rzeczywistość na tle komunistycznej Polski. A tę widać bardzo dobrze.

Można by pomyśleć, że to po prostu kolejna rodzinna saga (których przecież jest sporo) i czytając znów będziemy mieć okazję poznania losów członków jednej rodziny na przestrzeni wielu lat. Tak, na pewno tak, ale mimo wszystko buntuję się przeciwko wpychaniu książki Joanny Bator w jakiekolwiek schematy. „Piaskowa góra” tchnie oryginalnością, w czym ogromna jest zasługa języka. Autorka pisze soczyście i potoczyście, bez zahamowań, używając całego mnóstwa kolokwializmów. I dzięki językowi ta książka żyje, staje się jeszcze bardziej prawdziwa.

To opowieść o zwykłych, przeciętnych i bardzo prostych ludziach. O życiu w komunistycznym bloku, gdzie ujawnia się ogromny brak zrozumienia, ksenofobia i zaściankowość. Wszystko tu jest takie – brudne, nieciekawe, odpychające. A ludzie, jak zawsze, marzą o lepszym jutrze, choćby były to marzenia nieskończenie naiwne i krótkowzroczne. Trudno jest powiedzieć, czy autorka swoim bohaterom bardziej współczuje, czy raczej z nich drwi i ich piętnuje. Ale jedno jest pewne – udało jej się stworzyć ciekawe sylwetki postaci, prawdziwe i bez żadnego przesładzania.

„Piaskowa góra” nie jest powieścią lekką i przyjemną, a raczej taką, przez którą trzeba się przebijać. Ale to przebijanie niesie ze sobą ogromną przyjemność i satysfakcję.
Przy okazji – wielka szkoda, że nie trafiła do finału Nike. Ale z nominowanej dwudziestki czytałam jeszcze tylko „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, więc nie mnie oceniać słuszność decyzji jury.

---------------------------------------
Kup "Piaskową Górę" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

13 komentarze

  1. Ja jednak podjęłabym się wyzwanie ocenienia słuszności jury co do finału Nike:P Uważam,że jest wielkim nieporozumieniem fakt, że Bator w finale nagrody nie ma! Nieodżałowana strata. A "Piskową" uważam za jedną z najlepszych polskich powieści :)Szkoda Nike.... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ogromnie chcę tą książkę przeczytać, teraz wiem, że warto:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez sobie na nią ostrzę zęby!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z the_book - "Piaskowa góra" to książka, jakie rzadko się spotyka, naprawdę robi ogromne wrażenie i sama chętnie bym jej Nike przyznała. Dlatego także uważam, że coś tu jest nie tak, skoro książka Bator w finale się nie znalazła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Bator czytałam tylko "Wachlarz japoński" - książka napisana świetnie: ciekawie, prosto i zachęcająco.
    Widzę, że po "Górę piaskową" też sięgnąć można ^^

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się fabuła książki, jak także lata w których mają miejsce wydarzenia. Świetnie też napisałaś recenzję, tak zachęcająco ;) Ale także wciągająco, bo nie mogłam się choćby na chwilkę oderwać. Z miłą chęcią przeczytałabym tę książkę ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. "Piaskowa góra" już upolowana i czeka. Ostatnimi czasy wolę angielskie klimaty, ale i na polską literaturę przyjdzie czas ;) Rzadko się zdarza, żeby książka wzbudzała w tylu osobach podobny zachwyt - coś w niej musi być.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie słyszałam o tej autorce,a trochę szkoda. Muszę zobaczyć czy jej książki są w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie mam ochoty na taką książkę. Ciężko jest mi się przekonać do polskiej literatury, a już zwłaszcza takiej, przedstawiającej wyłącznie szarość życia.
    Sama nie wiem, czego oczekuję tak naprawdę. Głupia postawa, cóż zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem w tym roku Nike zawojawało poezja, co mnie niezmiernie zszokowało. Wałbrzych to rodzinne miasto mojej babki, a właściwie jego okolice, mieszkała w Boguszowicach i tak jako "wypady do miasta" były wypadami do Wałbrzycha, zabawne - że opowiada o nich jakby jeździły na zakupy do Paryża. Dziwne nie? Może ze względu na te opowieści mam chrapkę na tą książkę. Zdeeecydowanie. Jeszcze relacja matka-córka, które namiętnie obserwuje w powieściach. Dla mnie ramy historyczne są nieco ważne, wkońcu społeczeństwo w XX wieku zmieniało się i wychylało nosa pomału z komunizmu. Boję się tylko, że Jadzia i jej córka będą przypominać za bardzo Teresę i Ewę z "Ono" Terakowskiej. Zobaczymy, pożyjemy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy specjalnie nie interesowała mnie literatura polska. "Piaskowa góra" - tytuł brzmi bardzo ładnie, ale o szarej rzeczywistości nie mam ochoty czytać.

    OdpowiedzUsuń
  12. W trakcie lektury tej książki najbardziej przeszkadzała mi właśnie ta opisywana rzeczywistość, ludzie i społeczności, których nie sposób polubić. Treść znajduje odzwierciedlenie w warstwie językowej i stylistycznej. Z jednej strony niewątpliwie dla tej formy warto się z nią zapoznać, z drugiej - atmosfera nie wszystkim przypadnie do gustu.
    W temacie tytułu - od zwrotu "Piaskowa góra" jeszcze bardziej podoba mi się "Chmurdalia"(druga część). ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piaskowa polecona przez koleżankę, na początku trochę trudna do przebrnięcia (być może dlatego, że czytana z doskoku), potem połknięta...Czytając czułam się, tak jakbym stała obok i patrzyła na to co się dzieje...POLECAM ...

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy