"Nowy wspaniały świat" Aldous Huxley

19:10


Któż nie chciałby żyć w świecie, w którym każdy jest szczęśliwy i zadowolony, w którym wszystko jest banalnie proste, a ludzie nie mają żadnych problemów?
Prawdopodobnie każdy, kto czytał tę książkę.

Ludzie są produkowani w butlach. Od razu dzieli się ich na kasty. Powstaje wiele kopii identycznych osobników. Słowo „matka” jest nieprzyzwoite. Podobnie jak wszelkie uczucia.

Świat z powieści Aldousa Huxleya jest jak świetnie skonstruowany mechanizm. Wszystko tu działa jak w zegarku. Każdy szczegół został dokładnie przemyślany, na każdą możliwość jest gotowe rozwiązanie. Nie grozi mu żadna awaria i nietrudno sobie wyobrazić, że będzie działał jeszcze przez całe wieki. Ale to tylko maszyna. A maszyna nie potrafi żywić wyższych uczuć. Jest pozbawiona duszy i nie wyznaje żadnych wartości.

To świat seksu („Każdy należy do każdego”) i narkotyków. Smutek i przygnębienie nie występują, bo od razu można sobie zaaplikować odpowiednią dawkę somy. Nie ma czasu na myślenie i zastanowienie.

Lubię antyutopie. Ciągnie mnie do nich. Na to hasło szykuję się na świetną lekturę. Może dlatego, że mam same wspaniałe doświadczenia z tym gatunkiem, jak chociażby „Rok 1984” Georga Orwella, czy „Opowieść Podręcznej” Margaret Atwood. Nieprzyjemne wizje przyszłych społeczeństw niezmiennie mnie przerażają i robią na mnie duże wrażenie. Jeszcze na długo po przeczytaniu pamiętam okropieństwa, z którymi na co dzień styka się w nich ludzkość. Ale „Nowy wspaniały świat” jest nieco inny. Tu prawie nie spotyka się niezadowolonych obywateli. Nie ma na co narzekać. Jest idealnie. Panuje powszechna szczęśliwość. Dlaczego więc czytelnik uznaje tę wizję za przerażającą? Dlaczego słowo „wspaniały” w tytule można uznać za użyte przewrotnie? Huxley stawia tezę, że można osiągnąć idealne szczęście. Ale idealnej społeczności nigdy nie będzie.

Każdy jest od początku odpowiednio uwarunkowany. W najmłodszych latach wmawia się wszystkim dziecinne rymowanki („Cywilizacja to sterylizacja”), które już na zawsze stają się prawdami absolutnymi.

-Inaczej mówiąc – stwierdził Mustafa Mond – domaga się pan prawa do bycia nieszczęśliwym.*
Jak w tym społeczeństwie poradzi sobie ktoś z zewnątrz? Urodzony i wychowany w wiosce „dzikusów” John, który nie ma kontaktu z cywilizowanymi ludźmi, trafia na stary komplet dzieł Szekspira i tworzy swój światopogląd w oparciu o wielkie uczucia, dramaty i namiętności opisywane przez tego wielkiego twórcę. Czy będzie potrafił znaleźć swoje miejsce w nowym, wspaniałym świecie?

Panuje konsumpcja na gigantyczną skalę. Wszystko jest nastawione na to, aby ludzie potrzebowali jak najwięcej przedmiotów.

Huxley może i tworzy dość abstrakcyjną wizję przyszłości, ale przy okazji ostrzega przed problemami znanymi już dzisiaj – brakiem indywidualności, bezmyślnością, nadmierną konsumpcją... To niby science-fiction, ale technologia nie jest zbyt zaawansowana jak na tak daleką przyszłość, czemu nie należy się szczególnie dziwić, biorąc pod uwagę, że powieść powstała w 1932 roku. Jest natomiast wciąż bardzo aktualna i warta zastanowienia.

Nastąpił całkowity zanik sztuki i kultury.

*Nowy wspaniały świat, Aldous Huxley, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA 2010, str. 232

-------------------------------------
Kup "Nowy wspaniały świat" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

18 komentarze

  1. Ciekawa antyutopia, nie słyszałam o niej... Muszę się jej przyjrzeć :D Dziękuję za recenzję :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, ja to bym jednak tak nie chciała - nie lubię, jak wszystkie jest cacy i idealne.

    Co do książki... Raczej nie dla mnie - fantastyka wciąż mnie 'nie kręci' ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam żadnej książki tego rodzaju i nie wiem czy chcę:)) Chociaż Twoja recenzja brzmi zachęcająco:) Świat idealny? A co my Polacy byśmy w nim robili??:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również lubię antyutopie. Na pierwszym miejscu, wiadomo, Orwell. Ale na Orwellu ta anty-wyliczanka się nie kończy. Godna polecenia jest "Pianola" Vonneguta. W wielu utworach Zajdla wyraźnie widać tego rodzaju motywy. "My" Zamiatina to powszechnie znana pozycja, zapewne o niej słyszałaś, jednak wśród rosyjskich antyutopii często wyróżnia się też "Metro 2042", może ten tytuł będzie dla ciebie nowością. Jest jeszcze Wells, Bradbury, Ayn Rand ("Hymn" - bardzo polecam; w sumie polecam wszystkie powieści tej autorki), Burgess, Heinlein (dawno temu czytałam w oryginale "The moon is a harsh mistress") i wielu, wielu innych, o których zapomniałam, jak i tych, o których nigdy nie słyszałam.
    Owocnych poszukiwań!
    (Wybacz mi tę wyliczankę, mam nadzieję, że nie zanudziłam na śmierć ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Huxley to już klasyka, więc tzw. "must-read" dla każdego mola książkowego. Wizja przedstawionego przez niego świata przeraża, budzi bunt, ale czasem mam wrażenie, że nasz świat zmierza dokładnie w tym samym kierunku. Więc zgadzam się, że Huxley nas ostrzega. Potraktujmy to poważnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię "Rok 1984". O tej książce nic nie słyszałam. Jeszcze nie wiem czy po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Orwella, a moja licealna polonistka twierdziła, że Huxley jest jeszcze lepszym "prorokiem" i zarazem wnikliwym obserwatorem świata.
    Coś w tym jest, bo czytając Twoją recenzję od razu zwróciłam uwagę na szalejący konsumpcjonizm, narkotyki (oraz dopalacze, które tylko z powodu luk ustawowych nie są środkami odurzającymi), dążenie do idealizmu (mamusie zapisujące swoje wygrzewające się pod ich sercem dzieci do przedszkola, rodzice pragnący wybrać płeć dziecka, czy ignorancja w stosunku do niepełnosprawnych dzieci).

    Co prawda mej nauczycielki nie lubiłam i zapewne dlatego nie dane mi było sięgnąć do tej pory po "Nowy wspaniały świat", ale chyba wydaje mi się, że miała rację.
    Choć jeśli kiedykolwiek sięgnę po Huxley'a to z pewnością uczynię to pod wpływem Twej recenzji.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kasjeusz,
    na pewno mogę powiedzieć, że lubię antyutopie, ale raczej nie czytałam ich zbyt wielu, co dobitnie pokazuje Twój post. Absolutnie mnie nie zanudziłaś na śmierć, dziękuję za wymienienie wielu ciekawych pozycji. Z tego wszystkiego czytałam tylko Zajdla. Vonnegut mnie ostatnio zainteresował, czytałam jego dwie książki, ale "Pianoli" nie i myślę, że trzeba to będzie nadrobić. Wiele pozostałych nazwisk też jest mi znanych, ale to wszystko ;)

    Claudette,
    na pewno warto przeczytać, nawet jeśli nie lubiłaś polonistki ;) "Nowy wspaniały świat" to naprawdę świetna książka, a Huxley faktycznie przewidział wiele niebezpieczeństw, grożących nam już teraz. Trudno mi ocenić, która książka jest lepsza, ale chyba mimo wszystko wolę "Rok 1984".

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka robi wrażenie, to klasyk, ale z antyutopii jakoś bardziej przypadły mi do gustu te skierowane teoretycznie do młodszych czytelników, jak np. "The Sky Inside" Dunkle albo "The House of the Scorpion" Farmer. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo bym chciała taką antyutopię przeczytać - nie miałam okazji chyba...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dotąd mam ochotę na "Rok 1984", który zachęcająco leży na półce od dawien dawna, ale jakoś nie mogę się zmobilizować. "Nowy wspaniały świat" bardzo mnie zaintrygował, zobaczymy co z tego wyjdzie ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooooo, jestem zaintrygowana! Chcę przeczytać na wczoraj :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam żadnej książki o takiej tematyce. Zachęciłaś mnie do tego, aby to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jeszcze takiego rodzaju literatury, więc kto wie?? Może spróbuję? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. raczej nie przeczytam. już dawno słyszałam o tej pozycji, ale raczej mnie ona od siebie odrzuca

    OdpowiedzUsuń
  16. Przerabiałam fragment na polskim w gimnazjum i bardzo mnie on zaciekawił. Z całą pewnością sięgnę po pełną wersję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Toż to klasyka :) Nie spodziewałam się znaleźć tę książkę na tapecie u kogokolwiek a tu proszę. Winszuję gustu i doboru. Mam tę książkę, lubię do niej wracać... :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Miło zobaczyć książkę, którą się czytało :)
    Ja również przeczytałem niewiele atyutopii, ale wśród nich pojawiły się bohaterka postu oraz "Rok 1984" i z całym przekonaniem pierwszeństwo daję pozycji Huxley'a - jako, że jego książkę przeczytałem będąc w gimnazjum, a Orwella niedawno na studiach, to odnoszę wrażenie, że ten drugi opisał istniejący sytem totalitarny chowając swoje obserwacje pod płaszczykiem świata przyszłości, zaś Huxley przewidział, to co może się stać w przyszłości (gdyby nie to, że książka powstała w 1932 roku, to bym pomyślał, że wzorował się na hitlerowskich Niemczech).
    Do antyutopii dorzuciłbym jeszcze "Powrót z gwiazd" Lema, jedna z moich ulubionych jego książek.

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy