"Sto butelek na ścianie" Ena Lucia Portela

13:13



Mamy lato i chociaż ostatnio różnie u mnie z pogodą bywało, to „Sto butelek na ścianie” czytałam podczas największych upałów. I powieść świetnie wpisała się w ten klimat. Raczej nie mam zwyczaju dzielenia książek na pory roku. Nie trzymam się ściśle reguły, że najlepsza wakacyjna lektura to taka, która jest lekka, przyjemna i niewymagająca. A jednak mogę powiedzieć, że „Sto butelek na ścianie” z barwną, gorącą Hawaną w tle, to właśnie powieść typowo „letnia”. Choć z drugiej strony na zimę też się nada, bo na pewno skutecznie rozgrzeje.

Zeta ma jakieś 28 lat i od zawsze mieszka w stolicy Kuby. Gruba i wielka, uwielbia nazywać samą siebie kurtyzaną z XVIII w. Była wychowywana dość swobodnie – matka zmarła przy porodzie, a ojciec, choć ją kochał, właściwie niewiele robił sobie z ojcostwa. Zeta kocha mężczyzn, kocha seks, kocha dobre jedzenie. Tkwi w toksycznym związku z Moisesem. Jest od niego całkowicie uzależniona, chociaż ten typowy macho poniewiera nią, a od czasu do czasu pierze na kwaśne jabłko. Takim brakiem szacunku dla siebie samej, jaki wykazuje Zeta, jest szczerze zdegustowana jej najlepsza przyjaciółka Linda – intelektualistka, lesbijka, feministka i świetnie zapowiadająca się pisarka kryminałów.

Jak wiele wiecie o Kubie? Nie będę ukrywać, że moja wiedza w tym względzie jest bardzo skąpa. Nie miałam też nigdy do czynienia z książką kubańskiego autora, ani chyba nawet z traktującą o Kubie. „Sto butelek na ścianie” wprawdzie nie dostarczyło mi żadnych konkretnych wiadomości, trudno bowiem nazwać tę książkę obrazem życia w Hawanie. Trochę za mało tutaj informacji i opisów. Ale na pewno powieść Eny Lucii Porteli pokazuje atmosferę tego miasta, jego klimat. Przez kartki czuć barwną strukturę tamtejszego społeczeństwa, upały i moskity, biedę. A sama powieść też niewątpliwie dołączy do moich nielicznych skojarzeń z Kubą.

Ta książka wprost tchnie optymizmem. W życiu Zety zdarzają się nieszczęścia, ale ona i tak jest niepokonana – naprawdę potrafi zarażać czytelników nieposkromioną radością życia. Ena Lucia Portela napisała swoją powieść niezwykle barwnym, łobuzerskim stylem w formie nieco zwariowanej i rozbudowanej opowieści Zety. „Sto butelek na ścianie” jest pełne energii i wiary w przyszłość, pełnokrwiste i gorące, a do tego niezwykle dowcipne. Wspaniale nastroiła mnie ta książka, rozbawiła, sprawiła, że śmiałam się nawet w najbardziej nieoczekiwanych momentach.

Miałam tylko, szczególnie na początku, wrażenie, że to taka historia bez żadnego głębszego celu. Że nic konkretnego z tego nie wynika. Ot, pisanie dla samego pisania. Wprawdzie potem ta myśl się ulotniła, a ja dałam się porwać opowieści Zety, ale gdzieś to odczucie jednak pozostało. Można doszukać się tu historii o dokonywaniu wyborów. I przede wszystkim o kobietach, kobietach bardzo różnych, tak jak Zeta i Linda. Ale mimo wszystko zaklasyfikowałabym tę książkę po prostu jako świetne czytadło – wciągające, przyjemne, wspaniale napisane, a przy tym z ikrą i niebanalne.

Dla tej powieści niewątpliwie warto dać się porwać rytmom salsy i strumieniom rumu. Na pewno bardzo miło zapamiętam tę nieco szaloną podróż z Eną Lucią Portelą na gorącą, egzotyczną Kubę.

Polecane posty

21 komentarze

  1. Bardzo mnie zainteresowałaś. O Kubie wiem bardzo mało, jedyne moje spojrzenie na ten kraj pochodzi z "Dirty Dancing 2", więc wiedzą pochwalić się nie mogę. Kuba to na pewno piękne miejsce, z resztą jak każde. Bo każde ma coś w sobie. ;-)

    PS. Bardzo ładnie teraz tu u Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hawana! To coś zdecydowanie dla mnie. Jestem zafascynowana tamtymi rejonami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi ciekawie...no i "Seria z miotłą" więc na bank kiedyś do niej dotrę...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Noszę się z zamiarem przeczytania jej. I aż mnie wkurzyła następna recenzja że ją właśnie przed sekundą kupiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. mam tę książkę na regale - ale nie mam czasu, by ją przeczytać. a tyle dobrych komentarzy już przeczytałam na jej temat

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam, podobało mi się. Zgadzam się, że to czytadło czyli coś do przyjemnego spędzenia czasu, ale nie należy mieć wielkich oczekiwań. Przyjemna książka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam żadnej z serii Książka z Miotłą, być może ta książka będzie pierwsza, bo mnie zachęciłaś

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednym zdaniem - seria trzyma poziom.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. tak na dwa razy mnie zacheca. fajna recenzja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielibam Kubę:) Chyba będę musiala się za nią rozejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi się podoba . I coraz bardziej ciągnie mnie do tych książek "egzotycznych".

    OdpowiedzUsuń
  12. Czeka na półce i kusi, bo wydaje mi się, że jest idealna na wakacje, taka egzotyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie kończę moją pierwszą książkę z "Serii z miotłą", "Tak ukochaną" i doszukiwałam się w recenzji podobieństw między powieściami;). Myślę, że z chęcią bym przeczytała, ale za jakiś czas, bo to taki rodzaj książek, przy których na początku muszę się skupić, a średnio mi to w te upały wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo, zdecydowanie coś dla mnie. Potrzebuję czegoś lekkiego, bo zdecydowanie za długo męczę się z innymi książkami...

    OdpowiedzUsuń
  15. Opis mnie ani trochę nie zaciekawił, ale za to recenzja przekonała, że warto przeczytać. Poszukam w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak tu zielono, optymistycznie :) Podoba mi się :)
    Czytałam tę książkę, mnie również się spodobała, choć nie uważam jej za ambitne dzieło, ot, idealne na lato właśnie. Jednak autorka bardzo obiecująca, może ten brak wielkiej głębi bierze się z faktu, że żyje na Kubie? Cenzura tak jak i u nas, wciąż silna ;)

    pozdrawiam serdecznie, moja droga :)

    OdpowiedzUsuń
  17. seria z miotłą ma zawsze świetne książki :) muszę zdobyć do kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka już od dawna zapisana jest na mojej liście ;). Po twojej recenzji w 100% po nią sięgnę i to jak najszybciej ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Książka ciekawa, ale pewnie nigdzie nie znajdę:(. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię tę serię. Bardzo podobała mi się Zupa z granatów i jej kontynuacja, którą aktualnie czytam.

    OdpowiedzUsuń
  21. książka niesamowita tak jak jedno ze stwierdzeń tam zawartych . "miłość jest ślepa albo przynajmniej krótkowzroczna "

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy