"Śnieg" Orhan Pamuk

18:30



Noblista z 2006 roku próbuje nietuzinkowo przedstawić współczesną Turcję. Niewątpliwie bardzo się stara, ale, jak na mój gust, wychodzi średnio.

Ka jest poetą, pochodzi z Turcji, ale od kilku lat przebywa w Niemczech. Przyjeżdża jednak do rodzinnego kraju na pogrzeb matki, a później wyrusza do Karsu, małego miasta na północnym wschodzie Turcji. Ma napisać artykuł o wyborach na burmistrza i licznych ostatnio samobójstwach młodych dziewcząt. Wydarzenia te są relacjonowane przez przyjaciela Ka, Orhana, który przybywa do Karsu kilka lat później.

Zazwyczaj czytając „Śnieg” czułam się jakby w zawieszeniu. Panuje w tej książce specyficzny, senny nastrój. Nawet, gdy wiele się działo, miałam poczucie pewnej stateczności, niemal bezruchu. Być może ma to związek z całkowitym odizolowaniem Karsu. Miasto zaraz po przyjeździe Ka zostaje odcięte od świata przez wciąż padający śnieg. Dzięki temu autor zamyka akcję na niewielkim terenie. I chociaż dyskutuje się tu wiele o Europie, mówi się często o innych miejscach w Turcji, to czytelnik ma wrażenie, jakby świat zamykał się na Karsie. Jakby to była oddzielna rzeczywistość, z której nie ma ucieczki.

- Czy pan nie jest ateistą?
- Nie wiem – powtórzył Ka.
- To proszę mi powiedzieć w takim razie, czy wierzy pan, że to Bóg Wszechmogący stworzył cały świat i wszystko na nim, nawet te wielkie płatki śniegu? Wierzy pan czy nie?

Odpowiedź jaka pada na takie pytanie determinuje nie tylko całą rozmowę. Wydaje się, że w Turcji pomiędzy ateistami a muzułmanami stoi wysoki mur niezrozumienia i konfliktów. Zwolenników europeizacji kraju i tych, którzy hołdują tradycjom i religii, dzieli niemal wszystko. „Śnieg” jest więc o zderzeniu dwóch światów - Europy i Turcji. Chociaż na mapie dzieli je niewiele, to niektóre różnice kulturowe wydają się wprost nie do pokonania. Czy można się jednostronnie opowiedzieć za tymi, którzy pragną postępu i zbliżenia do Zachodu, a tymi którzy chcą pozostać wierni islamowi? Jak można rozstrzygnąć spór o chusty, w których nie można uczęszczać na zajęcia szkolne, a które chcą nosić religijne dziewczęta? Czy można zakazać im działania w zgodzie ze swoją religią i ideologią?

Zawsze, gdy zima się przeciąga, już nie mogę patrzeć na zalegający wszędzie śnieg i z upragnieniem wyczekuję wiosny. I także teraz „Śniegu” miałam już naprawdę dość, bo w końcu co za dużo, to niezdrowo. Powieść Pamuka jest wprost niewiarygodnie rozwlekła. Do tego stopnia, że nie mogę się oprzeć wrażeniu, że autor specjalnie ją przeciągał. Trzy dni wydają się być co najmniej trzema tygodniami. Historia, która spokojnie mogła się zmieścić na stu stronach, ciągnie się przez pięćset pięćdziesiąt. Akcja jest tak powolna, że nawet, gdy coś zaczynało się dziać (co następowało raczej rzadko) to nie zdążyło mnie zelektryzować, a jedynie trochę rozbudzić. „Śnieg” mnie może nie tyle znudził (bo zdarzały się i momenty ciekawe, i w gruncie rzeczy nieźle mi się czytało), ale mnie porządnie wymęczył, tak że i teraz na myśl o tej książce czuję spore znużenie.

A jakby tego było mało, bohaterowie są drewniani, a wypowiadane przez nich kwestie wyjątkowo nienaturalne. Jeśli Pamuk wziął na warsztat taki temat jak podziały we współczesnej Turcji i zderzenie Wschodu z Zachodem, to chciałabym, żeby wyglądało to prawdziwie i tak jak w życiu. A mnie bardziej przypomina to nieudolną i źle zagraną sztukę. Czuć, że to tylko przedstawienie – aktorzy odegrają swoje role i na tym się skończy. Zgodzę się, że na pewno prześwituje przez to prawda o Turcji albo to, co prawdą mi się wydaje, bo w końcu nie mnie to oceniać. Takie są też oba spektakle w „Śniegu”. Choć to po prostu przedstawienia, nadchodzą momenty, w których przenikają do rzeczywistości i okazują się nad wyraz prawdziwe.

To przykład na to, jak interesujący temat można uczynić skrajnie nieinteresującym. O „Śniegu” myślę raczej z niechęcią. Nie można mu odmówić pewnego czaru i oryginalności. Myślę, że mimo wszystko będę pamiętać o tej książce. Ale to mało, Pamuk mnie zawiódł i chciałabym zobaczyć Turcję z jeszcze innej strony.

Jeśli umieścisz mnie w powieści, której akcja toczyć się będzie w Karsie, mam tylko jedno życzenie. Chciałbym powiedzieć czytelnikom, żeby nie wierzyli w ani jedno słowo, jakie o nas napiszesz. Nikt nie może nas zrozumieć z oddali.

---------------------------------------
Kup "Śnieg" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

19 komentarze

  1. Pamuka znam tylko z "Nazywam się Czerwień" i "Muzeum niewinności". Jednak opinie o nim są z reguły dość negatywne. "Śniegu" raczej nie przeczytam. Chyba że sam wpadnie w moje ręce. Ale ten cytat na końcu Twojego posta mi się bardzo podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo surowa ocena. Osobiście byłam zachwycona, w żadnej mierze nie znudzona. Odpowiadało mi to niespieszne tempo, skupienie się na uczuciach, dla mnie bardzo zaskakujące, ponieważ nie tylko napisał to mężczyzna, ale też przedstawiciel obcej mi kultury. Zachwyca mnie inność tych ludzi. Przez to nie odczuwam, żeby byli oni drewniani. To byłby mój świat, w którym z nieznajomym w herbaciarni rozmawia się o Bogu i poezji i dla wszystkich jest to całkowicie naturalne. Dla nas nie jest, my żyjemy szybciej, inaczej. Masz rację co do tej przepaści między Turcją a resztą Europy, nie mogę sobie wyobrazić, żeby któraś ze stron dostosowała się do drugiej, żaden kompromis nie posunie się tak daleko.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio właśnie dołączyłam do "Projektu noblistów" więc w ramach wyzwania chętnie sięgnę po tę powieść. Zaciekawiłaś mnie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Alino,
    może warto byłoby spróbować jeszcze innej książki Pamuka. Ale jakoś na razie nie mam na to ochoty.

    kornwalio,
    przeglądając opinie w internecie, zauważyłam, że czytelnicy "Śniegu" dzielą się na tych zachwyconych i tych, którym się nie podobało, a którzy podają podobne do mnie argumenty. Nie potrzebuję wcale w książce szybkiej akcji, ale "Śnieg" był dla mnie niesamowicie rozwlekły, co więcej rozwlekły zupełnie niepotrzebnie. Generalnie lubię czytać o obcych kulturach, innych ludziach. "Śnieg" jest książką specyficzną i myślę, że nie do każdego trafi.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogę polecić tylko "Nazywam się Czerwień" - pamiętam, że mi się podobała. Ale powiem Ci, że w "Muzeum niewinności" też było za dużo rozwlekania. Zresztą napisałam w swojej recenzji, że bez wahania wycięłabym 1/3 treści i książka by na tym nie straciła, a nawet zyskała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że odpuszczę sobie czytanie tej książki. Do autora natomiast być może zasięgnę, jeśli tylko znajdę chwilę czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam do tego autora raczej negatywne podejście, ale może kiedyś to się zmieni. Na pewno nie po tej lekturze, o której słyszę same złe słowa...

    OdpowiedzUsuń
  8. Napewno tej książki nie przeczytam. Jeśli już miałabym zacząść czytać tego autora zacznę,,Nazywam się Czerwień"

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaaa! Czemu ja jeszcze nic Pamuka nie czytałam!? Pytam się - czemu! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś, zachęcona pozytywnymi komentarzami mamy, sięgnęłam po inną powieść tego autora pt."Nazywam się Czerwień" i muszę przyznać, że spasowałam na ok. 40 stronie. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Nie potrafiłam dostrzec tam żadnego konkretnego zarysu fabuły, język bardzo trudny, książka ciężka. Z tego względu w najbliższym czasie raczej nie sięgnę po "Śnieg", choć myślę, że w przyszłości spróbuję ponownie zapoznać się z Pamukiem.
    A tak swoją drogą, wróciłam do blogowania! :) Tyle, że zmieniłam portal, więc zapraszam teraz na www.kraina-literatury.blogspot.com
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamuk i mnie zawiódł i raczej nie sięgnę po "Śnieg", choć to podobno jedna z jego lepszych książek... Jednak Ty tego zupełnie nie potwierdzasz, więc nie będę marnowała czasu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Vampire_Slayer,
    ja właśnie po Pamuka sięgnęłam w dużej mierze dlatego, że dostał Nobla, a też jestem w tym projekcie ;)

    Alino,
    tak, czytałam Twoją recenzję i teraz mi się przypomina, że tak pisałaś. Może tak to już z Pamukiem jest?

    Leno,
    myślę, że nie zaszkodzi spróbować ;)

    Futbolowa,
    ja też na razie jestem do Pamuka nastawiona negatywnie. I możliwe, że to się już nie zmieni, bo nie mam na niego ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja jak dotąd nie miałam styczności z książkami Pamuka. Ale zastanawiam się czy nie przystąpić do Projektu Noblistów, więc może, może....

    OdpowiedzUsuń
  14. Klaudio,
    "Nazywam się Czerwień" może być ciekawsze ;)

    Tucho,
    mimo wszystko chyba warto spróbować.

    Liliowa,
    po tej dawce Pamuka całkowicie Cię rozumiem. I cieszę się, że znowu blogujesz.

    Dominiko Anno,
    ja zazwyczaj przy wyborze książki danego autora kieruję się Biblionetką. Tam "Śnieg" wcale nie wypada najlepiej. Na siedem książek jest piąty. Ale tak się złożyło, że miałam do niego dostęp - pożyczyłam od ciotki ;)

    Meme,
    ja jestem w tym projekcie od kilku miesięcy i na razie zapoznałam się tylko z Pamukiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziki za odwiedziny ;) Dodaje cię do linków. Na bieżąco będę też odwiedzać twój blog i komentować recenzje książek, które mnie zainteresują.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak narazie po 'Chciałam być tylko wolna' mam dość literatury w której się przewija temat Turcji ale może kiedys sięgnę po Śnieg. Ot.. z ciekawości.

    http://subiektywnie1606.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie przeczytałam jeszcze żadnej książki Pamuka, ale zrobię to, bo chyba warto mieć własną opinię o powieściach noblistów.

    OdpowiedzUsuń
  18. No proszę... Nareszcie słyszę rozsądną opinię na temat tego Pamuka, a nie tylko pamflety pochwalne. Czytając "Śnieg" doszłam tylko do magicznej dla mnie granicy 100 stron, na początku sądziłam, że koleś będzie wart tego Nobla, że może przez to że żyje w Europie to myśli nieco inaczej. Ale nie. Pomyliłam się. Ledwo przeszłam do 100 strony wylał na mnie całe wiadro islamskich pomyj. Po raz kolejny Nobla otrzymał ktoś, kto powinien otrzymać najwyżej kopniaka. Jak dla mnie, dana nagroda nie ma żadnej wartości... No może tylko ta kasa, która idzie z nią w parze ;]

    A dla wszystkich, którzy jeszcze nie wiedzą:

    LUDZIE, NIE CZYTAJCIE PAMUKOWEGO CHŁAMU! NIE WARTO!

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja czytałam "Stambuł" i też nie była to szczególnie wciągająca książka. Interesował mnie głównie opis miasta, ponieważ czytałam już po kilkudniowej wizycie w Stambule i nie mogłam się nadziwić, jak wiele zmieniło się w ciągu kilkudziesięciu lat.
    Bardzo chciałam przeczytać "Śnieg", ale chyba się jeszcze nad tym zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy