"Pachnidło. Historia pewnego mordercy" Patrick Süskind

19:12


„Pachnidło” jest oryginalne. Jest zaskakujące. Jest na swój sposób wyjątkowe. Bywa odpychające. Tak, na pewno. Jednak przede wszystkim ta książka wprost pachnie.

Jan Baptysta Grenouille jest obdarzony węchem doskonałym. Dokładnie wyczuwa takie zapachy, o jakich przeciętnemu człowiekowi się nawet nie śniło. Jest sierotą i pracuje u garbarza, ale po pewnym czasie udaje mu się trafić do perfumerii. Sam nie posiada w ogóle zapachu, a to odstrasza od niego ludzi, choć nie potrafią podać prawidłowej przyczyny. Ma swoją obsesję: stworzyć pachnidło idealne i najwspanialsze, pachnidło z dziewiczego ciała.

Opinie są różnorodne, ale i tak odniosłam wrażenie, że przeważają peany pochwalne. Trochę się od tego uchylę, bo w gruncie rzeczy nic w tej powieści wybitnego nie widzę. Wcale nie dziwi, że trafiła na szczyty list bestsellerów, że cały czas jest popularna, że nakręcono kasową ekranizację. Bo to czytadło, które oczywiście można łatwo i z przyjemnością pochłonąć, a przy tym czytadło pomysłowe, niebanalne i dobrze napisane. Jednak nie uwiodła mnie ta książka, nie zaczarowała, a zostawiła z mieszanymi uczuciami.

Jak łatwo się domyślić, pełno tu zapachów, a w ich opisywaniu Süskind osiągnął mistrzostwo. Świat niezwykłych aromatów wydaje się piękny i cudowny. Ale nie dajmy się zwieść. W „Pachnidle” więcej rzeczy śmierdzi niż pachnie:
W epoce, o której mowa, miasta wypełniał wprost niewyobrażalny dla nas, ludzi nowoczesnych, smród. Ulice śmierdziały łajnem, podwórza śmierdziały uryną, klatki schodowe śmierdziały przegniłym drewnem i odchodami szczurów, kuchnie – skisłą kapustą i baranim łojem; w nie wietrzonych izbach śmierdziało zastarzałym kurzem, w sypialniach – nieświeżymi prześcieradłami, zawilgłymi pierzynami i ostrym, słodkawym odorem nocników. (...) I, rzecz jasna, najbardziej śmierdziało w Paryżu. [1]
Za to w perfumerii oczywiście poznajemy zapachy lawendy, cynamonu, jaśminu, kwiatu pomarańczy, piżma... I tak jest przez całą książkę, nie tylko jeśli chodzi o zapachy: to, co piękne, cudowne, ulotne miesza się z tym, co odpychające, paskudne i odrażające.

„Pachnidło” poza tym ukazuje też trochę osiemnastowiecznego społeczeństwa. Robi to jednak w sposób niemal groteskowy, prześmiewczy, a Süskind do tego opowiada mocno i brutalnie. Cała książka bywa zresztą do tego stopnia absurdalna i dziwna, że doprawdy nie wiem, na ile można to brać za prawdziwy obraz. Fakt, że to rzeczywistość nieprzyjemna, bo opowiedziana głównie z perspektywy francuskiej biedoty. To zresztą jest dość interesujące – mam wrażenie, że większość takich książek „z epoki” traktuje o wyższych sferach. Wielu z nas niewątpliwie lubi czasem o tym poczytać lub pooglądać w filmie piękne suknie i wytworne bale. A co mamy tutaj? Mówiąc w skrócie - brud, smród i ubóstwo. To czasami odpychało, a czasami czyniło książkę bardziej interesującą.
(...)kobieta jeszcze młoda, ledwo dwudziestopięcioletnia, która całkiem ładnie jeszcze wyglądała, miała w ustach jeszcze prawie wszystkie zęby, a na głowie jeszcze nieco włosów, zaś poza podagrą, syfilisem i lekkimi suchotami nie cierpiała na żadną poważniejszą chorobę; która miała nadzieję żyć jeszcze długo, może pięć albo dziesięć lat(...)[2]

Nie wiem, jak mam się odnieść do zakończenia. Raz wydaje mi się zupełnie idiotyczne, kiedy indziej w tej idiotyczności genialne. Ale chyba dodaje smaczku całej opowieści (zdałam sobie teraz sprawę, że w tym kontekście to zabrzmiało makabrycznie). Jest przewrotne, zaskakujące i przerażające.

To, co niewątpliwie udało się Süskindowi, to język – ciekawie wystylizowany na ówczesny, choć momentami trochę bardziej dzisiejszy, misterny i budujący ciekawy klimat. Swoją drogą „Pachnidło” jest nieco niepokojące. Jak podpowiada podtytuł (którego w moim wydaniu zabrakło) to „historia pewnego mordercy”. Dodajmy, że mordercy przepełnionego dziką żądzą zapachu i całkowicie pozbawionego wyrzutów sumienia. Nie będzie zabawy w poszukiwanie zabójcy, ale autor serwuje nam trochę mroku i strachu. Pomysł jest śmiały, historia trudna do zaklasyfikowania. Najkrócej mówiąc „Pachnidło” przypomina mi makabryczną baśń, której lepiej nie opowiadać dzieciom.

[1] Pachnidło, Patrick Suskind, Zysk i S-ka 1998, str. 5-6
[2] str. 7

----------------------------------------
Kup "Pachnidło. Historia pewnego mordercy" w Matrasie. Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

38 komentarze

  1. Widzę, że jestem w polu. Niestety, nie mogę się na razie wypowiedzieć, ale bardzo mnie zaciekawiłaś tą recenzją. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość ciekawa książka, acz drastyczna, mimo to - polecam ;)

      Usuń
  2. Czytałam to tak dawno, że ciężko mi powiedzieć cokolwiek... Wiem tylko, że nie miałam ochoty przeczytać znowu. A może nie tyle ochoty, co nie czułam wewnętrznego przymusu. Ale podobało mi się. Zakończenia wtedy nie zrozumiałam. I wciąż do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, chyba się trochę rozmijamy :) Co mnie urzekło w tej powieści?

    Po pierwsze: rewelacyjna narracja. Wykreowany świat tak silnie oddziałuje na zmysły, że aż wciąga czytelnika do środka. Przemierzając kolejne strony powieści, ma się wrażenie, że opisane z pełną wirtuozerią zapachy roztaczają się wszędzie wokół. Narrator posługuje się takim językiem, że powieść pochłania się jednym tchem, jednocześnie delektując się każdym opisem. Nie ma tu wartkiej akcji, czy specjalnie porywających dialogów, ale to właśnie wyróżnia tę pozycję spośród innych. Czytając, nie odczuwa się potrzeby pędzenia za kolejną sytuacją, akcja płynie spokojnie, pozwalając czytelnikowi zagłębić się w wykreowany świat i na chwilę się w nim zatrzymać. To sprawia, że ta książka jest tak urzekająca i magiczna.

    Z tego też względu uważam, że 'Pachnidło' jest idealną pozycją na długie, jesienno-zimowe wieczory, kiedy za oknem szaro i zimno. Wtedy najłatwiej odczuć to, jak bardzo ta powieść oddziałuje na ludzkie zmysły.

    Po drugie: podoba mi się kreacja głównego bohatera - jednej z najbardziej złożonych postaci literackich. Narrator sugeruje nam, aby już od pierwszych stron, uznawać go za najgorszego, podkreślając, jakim to on jest odrażającym potworem, jednakże ja doszukuję się w nim czegoś fascynującego i przyciągającego. Oprócz tego, że jest on niezwykły przez swój dar i odrażający przez swoje czyny, wywołuje uczucie współczucia i - w jakimś stopniu - zrozumienia. W jego przypadku potrzeba bycia "kimś", potrzeba bycia zaakceptowanym wyjaśnia wszystkie jego zachowania. Jego samotność i wyobcowanie wprawiają mnie w smutek, naprawdę. To jest kolejna rzecz, która przyciąga mnie w 'Pachnidle', bo najlepsze książki to takie, które potrafią wywoływać w czytelniku ogrom emocji. A ta wywołuje, bo w pewnym momencie mam ochotę głównego bohatera przytulić, a w innym zakopać w rowie.

    Nie wiem, może ja jestem jakaś dziwna/śmieszna/nienormalna, że tak przeżywam książki, ale miałam tak, odkąd skończyłam 3 lata i zaczęłam czytać. Często identyfikuję się bohaterami, uwielbiam zagłębiać się w ich psychikę i dlatego nawet tych najgorszych staram się zrozumieć i wytłumaczyć. I co z tego, że taki Jan Baptysta brutalnie wykorzystuje piękne dziewice, tylko po to, żeby wydobyć ich zapach. Właśnie wydobycie tego zapachu jest jego największym pragnieniem, które - w jego mniemaniu - ma mu pomoc w osiągnięciu akceptacji otoczenia. Ja go rozumiem i jest mi go tak bardzo szkoda, że płaczę, kiedy czytam, jak bardzo jest odrzucony i samotny. Ale to tylko książka. Jak by w normalnym świecie jakiś typ w ten sposób traktował kobiety, nie dość, że bym się go bała i brzydziła, to jeszcze postulowałabym za ukamieniowaniem.

    O 'Pachnidle' w sumie mogłabym się naprodukować jeszcze więcej, ale nie da się tak łatwo przedstawić tego szybszego bicia serca i wypieków, które pojawiają się na twarzy z każdą kolejną pochłanianą stroną. Na pewno nie jest to pozycja łatwa do ogarnięcia dla wszystkich, pomimo że czyta się ją niezwykle szybko. Bo dla jednych ta "szybkość" oznaczać będzie, że to typowe czytadło, a dla drugich będzie to znak, że książka jest tak magiczna, że nie można się od niej oderwać. Są też tacy, którzy całkowicie nie zwrócą uwagi na to, że w tej powieści chodzi głównie o oddziaływanie na zmysły. Dla nich to będą zbędne opisy czegoś kompletnie nie do pojęcia, a nawet nie do zauważenia...

    Pomimo tego wszystkiego, jestem w stanie zrozumieć ludzi, którym 'Pachnidło' się najzwyczajniej w świecie nie podoba. Komuś może brakować tu dialogów, akcji, żywotności. Sama niektóre wątki bym rozbudowała, ale nie jestem od tego ;) To jest po prostu powieść, która wyróżnia się na tle innych i czasem ciężko jest zrozumieć jej unikalność. Bo, jak to śpiewali chłopaki z Myslovitza - "inność rodzi złość". A tu z wielką "innością" mamy do czynienia. Ot, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj ;)

    Kiedy czytałam tę książkę, byłam pełna podziwu, wydawało mi się, że jest genialna. Ale czegoś jej brakowało - przesłania. Nie potrafiłam go naleźć, a po szokującej końcówce zupełnie straciłam nadzieję.
    Ale wciąż wracałam myślami do tej książki. O Pachnidle nie da się zapomnieć.
    I w końcu zrozumiałam. Możliwe, że błędnie, ale jednak. Człowiek dąży przez cale życie do spełnienia marzenia. Nie można skupiać się tylko na jednym, tak jak to zrobił bohater Pachnidła. Przeszedł po trupach do osiągnięcia celu, a gdy już miał go w dłoniach, poczuł, że stracił sens życia. Chciał śmierci, bo życie było bez sensu? A może chciał umrzeć tam, gdzie się urodził. Bo gdy się urodził, miał sens, trzymał go mocno.

    Tak mi się wydaje...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm trochę miałam inne wrażenia po Pachnidle. Film mnie się bardzo podobał, a książka nudziła. Tak bardzo, że nawet jej nie skończyłam. Dla mnie ekranizacja tej książki to wyjątek potwierdzający regułę: książka lepsza od filmu.

    OdpowiedzUsuń
  7. akurat tej ksiazki nie chce mi sie czytac, wole w tym przypadku obejrzec film ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Futbolowa,
    długość Twojego komentarza jest porównywalna do mojego całego posta :)

    Nie przeszkadzało mi, że akcja posuwa się do przodu powoli. Lubię się czasami zatopić w takiej lekturze, która buduje niezwykły klimat, tworzy inną, cudowną rzeczywistość. I o to właśnie w tym chodzi, żeby zanurzyć się w tak działającej książce i dać się ponieść słowom. "Pachnidło" na pewno ma takie predyspozycje, wiele osób pisze, jak ta książka niesamowicie działa na zmysły. Ale nie podziałało na mnie w ten sposób, na pewno nie do tego stopnia. A dlaczego, nie wiem. Może rzeczywiście lepiej byłoby czytać jesienią lub zimą?

    No to ja jednak miałam raczej cały czas ochotę zakopać go w rowie ;) Rozumiem, że był samotny i potrzebował akceptacji. Rozumiem, że możesz mu współczuć, a nawet go rozumieć. Ale może jestem nieczuła i niewrażliwa, a jednak ja nie potrafię. I zupełnie nie mam ochoty go przytulać ;)

    Nie, to nie chodzi o to, że brakowało mi akcji, czy dialogów. Nie chodzi o to, że denerwowała mnie odmienność tej książki. To taka pozycja, w której dostrzegam oczywiste zalety. Widzę jak pięknym językiem posługuje się autor, jaka jest oryginalna i niezwykła (co mi się podoba). Widzę, że trudno znaleźć jest coś podobnego. I przy tym wszystkim nie trafia do mnie i nie wzbudza emocji. Tak to już bywa. Jednego zachwyca, drugi przechodzi obojętnie.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuję za tak wyczerpującą wypowiedź ;)

    Aria,
    może też o to chodzi, że nie potrafiłam się dopatrzeć przesłania. Ale Twoje wytłumaczenie jest logiczne i prawdziwe. Zgadzam się z nim, a książka dzięki temu zyskuje więcej sensu :)

    O "Pachnidle" na pewno trudno zapomnieć - to tak niezwykła i szokująca książka.

    Patrycja Antonina,
    filmu jeszcze nie oglądałam, ale myślę, że niedługo to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm, a ja nie dałam rady filmowi i wyłączyłam bez żalu po godzinie. Książkę chyba mam gdzieś w domu, może kiedyś po nią sięgnę. W każdym razie dziękuję za recenzję i za dyskusję w komentarzach, pozwala to podjąć decyzję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Film również polecam. Od strony technicznej - rewelacja - zdjęcia, montaż, muzyka. Niektóre sceny wgniatały w fotel, niektóre odrzucały. Ale warto.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam chyba rok/dwa lata temu i nasuwa mi się takie jedno określenie - książka jest dziwno-przyjemna. Nawet jakbym chciała ją zrecenzować od razu po przeczytaniu, to nie wiedziałabym jak. Niby jest ciekawa, niby są te magiczne opisy zapachów niedostępnych dla normalnego człowieka, lecz z drugiej strony nie było takiego momentu, żebym czytała ją z wypiekami na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytam już kolejną recenzję tej książki, dlatego teraz mam jeszcze większą chętkę na nią ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam już bardzo dawno temu i muszę przyznać, że wtedy zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Jednak nie umiem jednoznacznie powiedzieć, czy mi sie podobała czy nie:) Chyba muszę zrobić jeszcze jedno podejście i może teraz moje odczucia będą inne i będę umiała się zdecydować. Natomiast z czystym sercem mogę polecić film. Jest jedną z lepszych ekranizacji, główna postać zagrana przez Bena Whishawa(znanego z Bright Star) jest rewelacyjna, a pierwsza scena daje człowiekowi odczuć smród i stęchliznę miejsca narodzin bohatera:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Film widziałam znim dowiedziałam się, że istnieje książka:p Siostra mojej kumpeli pisała o niej prace maturalną:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam ta książkę na długo przed powstaniem filmu, więc bez żadnej medialnej presji (tak to nazwijmy) i wspominam samą lekturę dość niechętnie. Świat zapachów wydobyty przez autora - niezwykle ciekawy temat. Ale styl narracji mnie męczył po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Film był rewelacyjny:) Obejrzałam z wypiekami:)

    OdpowiedzUsuń
  17. czytałam o filmie, a teraz dowiedziałąm się, że jest książka. No oczywiście, że chcę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. mmmmmmmmmmmmmmmm... cudowna książka... GORĄCO POLECAM! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam, ale bardzo chcę to nadrobić

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś bardzo chciałam przeczytać, teraz trochę mniej mnie ta książka ciekawi, aczkolwiek w przyszłości na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ta książka momentami mi się podobała a momentami chciałam przerzucić kartkę bo mnie nudziła. Recenzja ciekawa ;) Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  22. A mnie jakoś ta książka nie urzekła. Owszem, była interesująca i dobrze napisana, ale nie zachwyciłam się nią na tyle żeby mieć ochotę na jej ponowną lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  23. To jedna z tych książek, których lekturę mam w planach od dawna i ciagle przekładam ja na bliżej nieokreślone "kiedyś" :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytałam jakiś rok temu i bardzo mi się ta książka spodobała. Kiedyś wygrałam ją nawet w konkursie, ale zanim zdążyłam to przemyśleć, wymieniłam się ze znajomą za inną. A chętnie bym do niej wróciła, przypomniała sobie tę historię, choć była ona wstrząsająca i momentami aż odrzucająca - miała w sobie niesamowite piękno.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wybacz, ale nie mogę się powstrzymać - nie istnieje coś takiego jak peany pochwalne. Sam "pean" jest wyrażeniem uwielbienia, pochwały, więc nie może być jeszcze pochwalny ;)

    Chyba do tej pory nie wiem jak się odnosić do tej książki. Nie wywarła na mnie żadnego wrażenia, po przeczytaniu nawet nie wiedziałam czy mi się podoba. Zdaję sobie sprawę, że posiada ona liczne zalety, ale czuję się jakby w ogóle tej książki nie przeczytała, bo mam tyle samo do powiedzenia na jej temat jakby w ogóle jej nie znała. Cóż.
    Tak sobie teraz myślę, czy nie przeczytać kiedyś innej książki Suskinda.

    OdpowiedzUsuń
  26. Patrząc po komentarzach, "Pachnidło" to ciągle jeszcze niezła burza. Sama nie czytałam i jakoś średnio mnie ciągnie, mam nieodparte wrażenie że prócz zaskakującego tematu nie ma tu tak naprawdę nic wartego dłuższej chwili uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  27. Yossa,
    jak teraz czytam tę moją recenzję, to stwierdzam, że jest nijaka. Może nie powinnam pisać o "Pachnidle", bo w gruncie rzeczy nie wiem, jak mam się odnieść do tej książki.

    Tusienka,
    muszę zobaczyć ten film, jestem bardzo ciekawa.

    Rosemary,
    no właśnie. Niby ciekawa, oryginalna, dobrze napisana, ale mnie też nie urzekła. I o to chyba chodzi.

    Tina,
    a tak, zastanawiałam się, czy mogę tak napisać, a później mi chyba gdzieś umknęło. Komentarz widziałam już wcześniej, ale się rozleniwiłam i nie chce mi się zmieniać.

    Więc co do "Pachnidła" się raczej zgadzamy.

    Esencja,
    chyba faktycznie nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo mi się ta książka spodobała. Ma w sobie to,,coś'' A scena orgii pod szafotem( o ile dobrze kojarzę) to wręcz miodzio. Chociaż niektóre momenty mnie znudziły np. ten jak główny bohater przez jakiś czas żył w osamotnieniu.

    OdpowiedzUsuń
  29. "Pachnidło" czytałam niedawno i bardzo mi się podobała ta książka. Opisy są niezwykle plastyczne, a sama treść budziła ciekawość. Filmu nie widziałam, ale mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  30. czytałem niedawno książkę i zaraz potem obejrzałem film. Absolutnie nie oddaje tego co napisano. Wiele rzeczy jest pozmieniane, zupelnie inne niż w książce. Jestem fanem horrorów i filmów z dreszczykiem ale ten mnie nudził. Za to książka fascynująca. Wybrałem ją jako jedną z książek do mojej pracy na temat psychiki morderców, tak żeby przeczytać i coś napisać. Słowo daję nie przypuszczalem, że jest taka dobra. Polecam, nie można się oderwać

    OdpowiedzUsuń
  31. Chyba to jest właśnie genialne w tej książce - większość ludzi nie jest w stanie jednoznacznie wypowiedzieć się na jej temat :)
    Ale warto przeczytać, choćby dla opisu tych wszystkich zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dla mnie książka bardzo dobra, ale oschła, bez kojącej puenty. I dlatego przypuszczam, że nie spodoba się wielu ludziom przyzwyczajonym do wywalania kawy na ławę i obowiązkowym filozoficznie zadumanym lub szczęśliwym obrazkom na koniec.

    OdpowiedzUsuń
  33. Przymierzam się do przeczytania tej książki, ale obawiam się, nie wiem czego. Filmu wolałam nie oglądać, bo chyba za mocny.

    OdpowiedzUsuń
  34. jest to jedna z książek, które zapamiętam na długo:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Pachnidło - zwłaszcza w oryginale!
    Zapraszam również do siebie: http://bookscreations.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Jan Baptysta Grenouille nie cofnie się przed niczym by uzyskać to, o czym tak rozpaczliwie marzy. Genialna książka.

    OdpowiedzUsuń
  37. jakis czas temu obejrzałam film i jestem zachwycona, a od dawna zamierzam przeczytać książkę, może w końcu mi sie to uda.

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy