"Oddział chorych na raka" Aleksander Sołżenicyn

21:59

„Oddział chorych na raka” należy do takich książek, które naprawdę warto czytać. A może nawet czytać trzeba.

Sołżenicyn przedstawia nam całą gamę bohaterów, których spotkało ogromne nieszczęście – rak, bezwzględna, okrutną choroba, mogąca dotknąć każdego. Obserwujemy ich zmagania z tą sytuacją. Widzimy jak się zachowują, co myślą i czują, mając nad sobą widmo śmierci. Znajdą się tacy, którzy uważają się za „niezniszczalnych” i są całkowicie pewni, że wyzdrowieją. Są i pogodzeni z losem, którzy wolą nie karmić się złudną nadzieją. Jest szesnastoletni Diomka, któremu życie może uratować amputowanie nogi. Jest młody geolog Wadim, który zdaje sobie sprawę z wyroku, jaki na niego zapadł i chce wykorzystać ostatnie miesiące życia na opracowanie teorii naukowej, dzięki której zostałby zapamiętany. W końcu jednak przestaje mu to sprawiać satysfakcję i zaczyna łapać się każdej, nawet najbardziej płonnej nadziei na wyzdrowienie. Jest wywyższający się nad innych Rusanow, który najpierw jest przerażony sporym guzem, ale później ślepo wierzy w wyleczenie i nie dopuszcza do siebie myśli o przerzutach. Jest i Oleg Kostogłotow (alter ego samego Sołżenicyna), który wbrew własnym oczekiwaniom dostaje szansę na wyzdrowienie, ale nie wie, czy po leczeniu życie będzie miało sens...

Ale przecież to nie tylko książka o różnych postawach ludzi wobec choroby. To także świetny obraz państwa totalitarnego. Sam szpital można odczytywać jako jego alegorię. Polityka i sposób działania systemu socjalistycznego pojawiają się może trochę mimochodem, ale na każdym kroku. Włączają się w to także liczne dyskusje pacjentów – często właśnie o poglądach politycznych. W końcu w jednej sali znajdują się ludzie bardzo różni - na sąsiednich łóżkach leży aktywny działacz partyjny Rusanow i więzień łagru Kostogłotow.

Wszędzie można przeczytać, jak to „Oddział chorych na raka” ukazuje okrutną bezduszność szpitala i jego personelu, dla którego liczy się nie zdrowie pacjenta, ale dobra statystyka. Ośmielę się zaprotestować. Szpital jak szpital. Wiadomo – miejsce skrajnie nieprzyjemne. Ale nie wydaje mi się, żeby Sołżenicyn miał na celu ukazanie obojętności i bezduszności lekarzy. Owszem, statystyka się tu liczy. Tak, zarząd placówki też został pokazany w niekorzystnym świetle. A jednak przedstawienie tego szpitala jako miejsca, w którym pacjentów nie traktuje się jak ludzi, to uproszczenie i przesada. W końcu najważniejsi w książce lekarze, Wiera Ganhart, Ludmiła Doncowa, czy Lew Leonidowicz to postacie z pewnością pozytywne i wzbudzające sporo sympatii.

Książka może i jest naładowana bólem i cierpieniem. Może i wymowa jest ciężka, ale to nie jest powieść pesymistyczna, odbierająca nadzieję. Jest też tu, szczególnie na końcu, pewien optymizm. Nie taki bajkowy, cudowny i nierealistyczny, ale chyba prawdziwie życiowy – zaprawiona goryczą wiara w lepsze jutro. Znajdzie się nawet miejsce na zgrabnie poprowadzony, raczej gorzki wątek miłosny. Czyta się wspaniale, historia jest prosta, akcja nieskomplikowana, ale książka niesie w sobie tyle myśli, taką głębię! „Oddział chorych na raka” daje do myślenia, wzrusza i urzeka. To nie jest powieść, o której można łatwo zapomnieć. To jedna z tych, które zostawiają po sobie trwały ślad. Powieść Sołżenicyna daje nie tylko ogromną satysfakcję i przyjemność, ale znacznie, znacznie więcej.

---------------------------------------
Kup "Oddział chorych na raka" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

24 komentarze

  1. W kwestii szpitala mam podobne odczucia, dlatego napisałam o tym, że są oni 'zmuszeni' do takiego, a nie innego traktowania pacjentów. Myślę, że winny jest tutaj system, a nie ci konkretni ludzie...

    Widzę, że odczucia mamy bardzo podobne. To naprawdę znakomita powieść!

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie książki zostają w pamięci na długo, jak nie wieczność. Przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam również zachwycona. I zgadzam się - to nie szpital był bezduszny, tylko system. A lekarze traktowali z szacunkiem każdego, wręcz z miłością, poświęcali dla nich dużo. I dla mnie ta powieść to właśnie powieść o szacunku dla godności ludzkiej. Jedna z moich kilku zaledwie 6-tek ubiegłego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż może być to trudna powieść, która na długo zostaje w pamięci, chętnie bym ją przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadzam się z Tobą - tę książkę TRZEBA przeczytać. Mnie najbardziej urzekł wątek rozsądkowo-miłosny pomiędzy panią doktor a głównym bohaterem. Choć uważam, że nie zrozumiałam tej historii tak, jak powinnam. Może byłam jeszcze za młoda... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie znajdę z bibliotece, chociaż pewnie też nie wzięłabym od razu, tylko po jakimś czasie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy tylko dowiedziałam się, że wyszło nowe wydanie "Oddziału..." od razu zdecydowałam się na zakup. Obecnie czekam na dostarczenie książki. Niegdyś czytałam ją, ale pamiętam tylko fragmentarycznie, dlatego z przyjemnością powrócę do lektury Sołżenicyna. Zresztą tak, jak do każdego rosyjskiego pisarza :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie lubie ksiazek z watkami medycyny ; )

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż mnie dziwi, że nigdy o tej książce nie słyszałam. Co prawda rzadko szukam powieści tego typu, ale dla tej zrobię wyjątek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o niej już jakiś czas temu i od tamtej pory mam ją na liście "Do przeczytania". Przy najbliższej wycieczce do biblioteki wypożyczę. Postanowiłam sobie, że zacznę częściej sięgać po coś trudniejszego i z wyższej półki i myślę, że powieść Sołżenicyna się do tego w sam raz nadaje.

    OdpowiedzUsuń
  11. polecam naprawdę fajna http://www.dobraksiazka.net/advanced_search_result.php?categories_id=107&inc_subcat=1&keywords=oddzia%B3+chorych&location=tytul&x=0&y=0

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze ciężko jest mi czytać książki o tej chorobie...

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba nie mam innego wyboru. Koniecznie trzeba przeczytać, mam tylko nadzieję, że znajdę ją w bibliotece :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam i na razie nie chcę bo takie książki mnie bardzo dołują, ale kiedyś na pewno po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  15. Wróciłam do mojego starego onetowskiego adresu i teraz można mnie znaleźć tutaj: ksiazkowa-kraina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Na pewno w najbliższym czasie bym jej nie czytała, do książek aż zbyt życiowych muszę się odpowiednio dostroić. Ale za jakiś czas spróbuję, "Oddział..." to jedna z książek 'trzeba'.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój komentarz brzmi tak samo jak Sary:
    Ciężko jest mi czytać książki o tej chorobie, więc nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam tak samo jak Susie.
    Raczej nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli znajdę chwilę czasu to z pewnością sięgnę po książkę. Szczerze mówiąc bardzo mnie ona zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zainteresowałaś mnie tą książką ;) Jeśli tylko będzie w bibliotece, wypożyczę ją.
    czytajmyksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawa książka, tylko jak na razie dla mnie chwilowo za ciężka, muszę się przystosować po wakacyjnych podróżniczych powieściach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Polecam książkę, warta przeczytania. Czytała ją już bardzo dawno temu ale jeśli tylko będę miała okazje przeczytam kolejny raz. Książką może i tematycznie ciężka ale pozwala choć w niewielkim stopniu, ludziom zdrowym, poznać świat ludzi chorych na raka.

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja chętnie przeczytam tę książkę o tym szpitalu czy tam centrum onkologii W warszawie nie mogłam jej niestety znaleźć na taniej książce. Może ktoś coś wie i poslużyłby radą gdzie tę książkę najlepiej kupić (nie lubię biliotek).

    Lubię Sołżenicyna, więc koniecznie muszę mieć kolejną książkę do kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Polecam bardzo Biografię raka- autor czasem cytuje Oddział chorych na raka, a cała książka jest godna polecenia.
    Książka medyczna, która jest skomponowana i wciągająca jak klasyczna powieść, to już wiele. Jeśli do tego dodamy poczucie humoru i gry słowne autora, poprzeczka wędruje w górę. Wisienką na literackim torcie jest obycie Siddharthy Mukherjee z literatura piękną, z której chętnie przytacza fragmenty. Dla mnie rarytas!

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy