"Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olga Tokarczuk

14:37



Absolutnie nie mogę powiedzieć, że nie lubię Tokarczuk. Czytam, wytrwale czytam jej książki i pewnie będę czytać dalej. I cóż, raczej mi się podobają, a jednak nie umiem ich odebrać bezkrytycznie. Niemal zawsze mam jakieś „ale” albo raczej nawet niejedno. Chlubnym wyjątkiem jest „Prawiek i inne czasy”, który zachwycił mnie bezgranicznie. Mam też kilka zastrzeżeń do najnowszej powieści w dorobku autorki, „Prowadź swój pług przez kości umarłych” (przeraźliwie długi tytuł, ale przynajmniej charakterystyczny).

Po samych opisach widać już, że tym razem autorka chwyciła się czegoś innego niż chociażby w „Biegunach” lub „Dom dzienny, dom nocny”. To zwykła powieść ze spójną, tradycyjną narracją pierwszoosobową. Thriller ekologiczny lub moralny, jak jest wkoło określana. Główną bohaterką, Tokarczuk czyni ekscentryczną Janinę Duszejko, mieszkankę Kotliny Kłodzkiej. Już na początku dochodzi do śmierci – jej sąsiad udławia się kością upolowanej wcześniej sarny. Przez całą książkę trup ściele się dość gęsto, a pani Duszejko ma na ten temat pewną hipotezę.

Jak dla mnie tym razem Tokarczuk grzeszy pewną pretensjonalnością. Odbija się to najwyraźniej w stylu. Historia jest opowiadana słowami głównej bohaterki. I na karb tego faktu możemy złożyć momentami nienaturalny język. Tokarczuk zdecydowała się pisać dość specyficznie, bo chciała ustylizować język na taki, którym mogłaby się posługiwać nieco zdziwaczała staruszka. Ale to trochę irytuje – na przykład pisanie wielu zwykłych wyrazów wielką literą. Poza tym jej wcześniejsze książki po prostu zachwycały prostym, ale wspaniałym językiem. A podczas czytania „Prowadź swój pług przez kości umarłych” zwyczajnie nie umiem tak rozkoszować się słowem, jak na przykład przy „Biegunach”. Niestety, cała książka (może przez ten styl, a może przez coś jeszcze innego) jest nieco nienaturalna i sztuczna. Nie mogę zapomnieć, że ta historia rozgrywa się na papierze, że wszyscy bohaterowie istnieją tylko na kartkach.

Ekologia to temat bardzo aktualny, modny i chodliwy. A Tokarczuk ma wprost genialny pomysł. Co mogłoby się stać, gdyby zwierzęta się zbuntowały i zaczęły mścić za ich bezmyślne i masowe zabijanie? Bowiem taką koncepcję rozwiązania zagadki tajemniczych śmierci przedstawia nam Janina Duszejko. Dziwnym trafem, wszyscy zabici należeli do koła myśliwskiego. I śmierci wszystkich mają coś wspólnego ze zwierzętami. Główna bohaterka kocha zwierzęta, a ich zabijanie jest dla niej morderstwem. Ale, czy nie posunięto się w tej książce nieco za daleko? Pal sześć, że nie jestem i raczej nigdy nie będę wegetarianką. Manifest przeciwko zabijaniu zwierząt? Dobra, czemu nie? Generalnie się zgadzam i jestem za. Ale kontrowersje może przede wszystkim wzbudzić coś innego. „Pani bardziej jest żal zwierząt niż ludzi” pada w powieści zdanie skierowane do głównej bohaterki. I ciężko się z tym nie zgodzić, mimo że Duszejko w tym momencie protestuje. Thriller moralny? Owszem, można się zastanowić, czy zabijanie zwierząt jest w zgodzie z naszym sumieniem i w pełni moralne. Ale czy zabijanie ludzi jest? Bo nachalnie narzuca mi się myśl, że w powieści śmierć zwierzęcia jest czymś gorszym niż śmierć człowieka.

Trzeba tu jednak powiedzieć, że główną rolę odgrywa w książce osoba co najmniej nietuzinkowa. Ogólnie postrzegana za dziwaczkę, Janina Duszejko mieszka samotnie w odludnej okolicy. Ma parę obsesji. Oprócz tego, że aktywnie broni zwierząt, jest też fanatyczką astrologii i wielką miłośniczką Williama Blake’a, którego utwory tłumaczy wraz z zaprzyjaźnionym Dyziem. Usilnie studiuje horoskopy i stara się dowieść, że istnieje zapisany w gwiazdach porządek śmierci. Lubi nadawać ludziom imiona, gdyż te, które noszą, zazwyczaj do nich nie pasują. Uwielbia oglądać prognozy pogody. Cóż, myślę, że i tak o czymś zapomniałam. Wszystko w książce obserwujemy przez pryzmat Janiny Duszejko, więc perspektywa będzie ciekawa. Bo w końcu to postać ze wszech miar interesująca. Można by zrzucić odpowiedzialność za budzące wątpliwości przesłanie na główną bohaterkę. Można przecież pomyśleć, że po prostu pokazano nam kobietę o takich, a nie innych poglądach. Ale nie wątpię, że właśnie te poglądy miały być główną ideą powieści. Zresztą pojawiają się głosy, że Janina Duszejko jest właściwie alter ego Tokarczuk. Być może, być może.

Ale przecież to miał być thriller, bądź kryminał. I jest, choć część refleksyjna wybija się na pierwszy plan. Mimo wszystko mamy przecież, jakże ważną, zagadkę kilku morderstw. Może wydarzenia nie następują po sobie w piorunującym tempie, ale właściwie nie o to w tej książce chodzi. Mam wrażenie, że kryminał jest tu ramą, szkieletem. Bo nawet teraz bardziej pamiętam warstwę przemyśleń i spostrzeżeń. Zaskoczyło mnie zakończenie, choć przecież myślę, że nie było zbytnio nieprzewidywalne i po prostu to ja okazałam się za mało zmyślna. Ale może to i dobrze, bo jakieś ostatnie 25 stron dostarczyło mi najwięcej emocji.

Nie, to nie jest książka zła. Myślę, że mimo wszystko nie oddałam jej sprawiedliwości. Przecież nawet nie mogę powiedzieć, że mi się nie spodobała. Jest charakterystyczna i dość głęboko zapada w pamięć. Ale najlepszymi odbiorcami będą zamiłowani ekolodzy, wegetarianie, czy wielcy obrońcy zwierząt. Do nich „Prowadź swój pług przez kości umarłych” przemówi. A ja, która nie mogę się identyfikować z żadną z tych grup, po prostu przeczytałam z pewną przyjemnością i zdystansowaniem do idei. Ale przecież Janina Duszejko serwuje nam też obserwacje z innej beczki. Tokarczuk nawet obierając sobie formę kryminału, nie powstrzymuje się przed obserwacjami naszego świata i interesującymi spostrzeżeniami.

„Prowadź swój pług przez kości umarłych” to wprost „samoczytający się” manifest przeciwko zabijaniu zwierząt. Kryminał, który nie chce pozostać tylko kryminałem. Każdy sam może sobie odpowiedzieć, na ile to książka dla niego. Dla mnie średnio.

---------------------------------
Kup "Prowadź swój pług przez kości umarłych" w Matrasie! Darmowa dostawa do najbliższej księgarni.

Polecane posty

31 komentarze

  1. Kiedyś też takie coś usłyszałam "że traktuję zwierzęta wyżej niż ludzi" - ale one przynajmniej mnie nie krzywdzą... Pozdrawiam, www.szelest-stron.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Tokarczuk mam niewielkie doświadczenie, bo tylko tak można nazwać 1 zaliczoną książkę. Z pewnością przeczytam coś jeszcze, ale chyba raczej nie będzie to ta pozycja.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś chwyciłem z przekonaniem za "Biegunów", ale powybijałem sobie o nich zęby. Z tego co tutaj przeczytałem, "Prowadź swój pług..." to całkiem inna bajka, która być może przypadnie mi do gustu. Podczas następnej wizyty w bibliotece zapytam się o to, chociaż znając życie jeszcze nie będzie dostępna.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja napiszę to kolejny raz: uwielbiam prozę Tokarczuk, jeśli miałabym wskazać swojego ulubionego pisarza, to jej nazwisko na pewno by się pojawiło o nie ukrywam, że do jej książek podchodzę zupełnie bezkrytycznie - i niech mi już tak zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedługo czeka mnie lektura 'Domu...' i zastanawiałam się właśnie, co mnie czeka. Na temat pozycji, którą opisujesz słyszałam wiele skrajnych opinii - większość zniechęcających, niestety. Ale to nic, i tak chcę przekonać się o tym sama :)

    Pozdrawiam i linkuję,
    http://kreatywa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęca mnie do tej książki szczególnie to, że jest to zwykła powieść. Bo forma takich odrębnych fabularnie, ale uzupełniających się historyjek nieszczególnie mi pasuje. Jednak tematyka tej książki mnie odrzuca. Może spróbuję co innego Tokarczuk przeczytać. Co bardziej polecasz "Dom dzienny, dom nocny" czy "Biegunów"? Zresztą, przypuszczam, że wezmę po prostu to, co będzie w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja obszerna. Zwaliła mnie z nóg. Super. Zapraszam do mnie, wkrótce nowa. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam na koncie "Prawiek i inne czasy" i również mnie zachwyciła, teraz mała przerwa, a potem chcę sięgnąć po "Dom dzienny..." - zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakiś czas temu słuchałam wywiadu z Olgą na Radiowej 2-ce i tam tłumaczy dlaczego tak często używała słów z dużej litery. Ponoć chciała w ten sposób odwołać się do W. Blake'a, "Małżeństwo Nieba i Piekła", tak też i w danej książce, znajduje się bardzo wiele odniesień do jego twórczości i filozofii. :)
    Ja także cenię Olgę, według mnie jest to najlepsza w tym przedziale literackim pisarka w naszym kraju, aczkolwiek podobnie jak ty, nie wielbię jej dzieł bezkrytycznie.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sara,
    coś w tym pewnie jest. Choć tak właściwie zwierzęta też potrafią skrzywdzić, ale raczej nie duchowo :)

    Magiczna Książka,
    chyba poleciłabym "Biegunów", ale właściwie nie czytałam wszystkich jej książek i nie mogę uchodzić za eksperta ;)

    Grzesiek,
    co nie spodobało Ci się w "Bigunach"? Mnie ogólnie książka przypadła do gustu, chociaż miałabym jakieś zarzuty. Na pewno podobała mi się bardziej niż "Prowadź swój pług przez kości umarłych".

    Skarletka,
    rozumiem Cię całkowicie, chociaż ja obecnie niestety nie uwielbiam żadnego autora bezkrytycznie. Ogólnie dla mnie wybranie ulubionego pisarza byłoby niezmiernie trudne.

    Futbolowa,
    "Dom dzienny, dom nocny" to jakoś jedna z mniej lubianych przeze mnie książek Tokarczuk. Ale tak czy owak, lektura bardzo przyjemna.

    Tina,
    bardziej polecam "Biegunów". Zresztą obie te książki są właśnie takie "poszatkowane", ale jakoś w "Biegunach" to dla mnie ma większy sens.

    Michał,
    bardzo mi miło :)

    Tucha,
    może też przydałaby mi się mała przerwa od Tokarczuk? "Biegunów" czytałam naprawdę niedawno. Ale, gdy zobaczyłam w matrasie "Prowadź..." nie mogłam się powstrzymać, tym bardziej, że trwała przecena o 25% :)

    Anhelli,
    może powinnam zdobyć więcej informacji na temat książki, zanim ją przeczytam. Szczerze mówiąc nie znam prawie w ogóle twórczości Williama Blake'a. Być może w związku z tym, umknęło mi jeszcze coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawiła mnie Twoja recenzja - jeśli gdzieś ją dopadnę, to z chęcią przeczytam :).

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę, przeprowadziłaś się na blogspota! A i recenzje znacznie obszerniejsze niż za moich czasów. Pantha rei, i najwidoczniej w dobrą stronę :) Chociaż dla mnie i tak zostaniesz Tygryskiem, podobnie jak Tina dalej dla mnie jest A-tinką. Czuję się jak jakiś dziadek :P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Blog został przeniesiony na www.szeleststron.blogspot.com (dawniej szelest-stron.blog.onet.pl) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. czytam Dom duchów. Dopiero zaczęłam, ale czuć magię - zielone włosy i Clara :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wydaje mi się, że bez względu na to o czym pisze Olga i od której książki zaczniecie, za każdym razem podobne będziecie mieli odczucia. Olga Tokarczuk pisze w specyficzny sposób... I podobnie jak z operą, albo się ją kocha, albo nienawidzi ;] Przynajmniej ja tak mam... Nie znoszę letniości, wypośrodkowania, szarości... Uwielbiam Olgę i już - nawet gdy się z nią nie zgadzam!

    Ps: Śliczny szablon :)


    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się tytuł;) Fabuła też może być ciekawa. W końcu o zwierzętach, które uwielbiam;D Może nie do końca pasuje mi fabuła, ale się zobaczy, czy po nią sięgnę, czy też nie;) Cudowny szablon:) U mnie nowa notka:) Zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam nigdy żadnej książki Tokarczuk i w najbliższym czasie nie zamierzam tego zmieniać. Ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  18. Tokarczuk jeszcze nie czytałam nic. Ta książka dziwnie mnie zaintrygowała i chyba jednak się za nią wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiem, może zajrzę, ale jak tylko pojawi się w bibliotece(moje-ukochane-czytadelka)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam! Przeniosłem bloga. Nowy link: http://swiat-tworzony-filmem.blogspot.com/ . Pozdrawiam.
    Michał - MOVIEmania

    OdpowiedzUsuń
  21. Przenoszę się z cudnie-paskudnie.blog.onet.pl na cudnie-paskudnie.blogspot.com. Póki co trwają jeszcze prace, ale zapraszam już teraz do odwiedzin. ;) (i zmiany w linkach) / Ondine

    OdpowiedzUsuń
  22. Linux,
    pewnie, że w dobrą stronę :) Mnie też zawsze na początku wydaje się, że się do czegoś nie przyzwyczaję, ale później jednak mi się udaje.

    Nela,
    miło, że czytasz. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.

    Anhelli,
    może faktycznie masz rację. Jednak "Prowadź swój pług przez kości umarłych", czy "Anna In w grobowcach świata" są nieco inne. Po pozostałych książkach, które czytałam rzeczywiście można mieć podobne odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Piszesz bardzo ciekawe recenzje, pamiętam Cię jeszcze z Onetu ;) Tokarczuk czytałam niestety tylko fragmenty, może po tej recenzji sięgnę po więcej ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie czytałam książki, ale Twoja recenzja, podobnie jak zapiski Logosa Amicusa (z blogu Wizja lokalna), bardzo mnie zaintrygowała – i będę szukać tej powieści. Zastanawia mnie w obliczu recenzji krytycznych, jak to możliwe, że autorka tak znakomitych książek, jak Prawiek czy Dom dzienny...., mogła napisać beznadziejną powieść. Muszę to zbadać osobiście. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam jeszcze w ręce żadnej książki autorstwa Tokarczuk i zastanawiam się czy warto. Co do tej książki to jakoś mnie nie przekonuje tytuł do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jolanta,
    osobiście nie wydaje mi się beznadziejna, a zdania krytyków są chyba podzielone.

    Samash,
    owszem, tytuł jest dziwny, ale według mnie intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kupiłam tę książkę krótko po premierze, wyczekiwałam jej, a teraz... leży i czeka. Jakoś mało mnie ciągnie, a Tokarczuk uwielbiam za "Prawiek..." i "Dom dzienny, dom nocny".

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie nowa notka:) Zapraszam:)
    www.wiadomixer.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  29. Z Tokarczuk to ja nie mam żadnego doświadczenia, może najwyższy czas to zmienić, raczej podoba mi się to, co słyszałam dotąd o jej prozie.
    Tak w ogóle to hej, tu dawna Maryś z onetu, ostatnio przeniosłam się na blogspota, powróciłam do blogowania, ale już nie ograniczam tematyki wyłącznie do książek. Mam cię w linkach, pozdrawiam;).
    [www.mellon-i-nefrytowykot.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  30. O, a mi się to za to podobało. Bez przesady z tą książką dla ekologów i obrońców zwierząt. Ja osobiście stronię od zwierząt, ale lektura mnie wciągnęła. Myślę, że miała dosyć specyficzny, trochę mroczny klimat. Swoją drogą, bardzo lubię prozę Tokarczuk. Tak, też moje serce podbiła książka "Prawiek i inne czasy" ^^

    OdpowiedzUsuń
  31. Mi ta przewrotna książka podobała się bardzo, chociaż nie aż takie jak Prawiek. "Prowadź swój pług.." należy, moim zdaniem, czytać trochę z przymrużeniem oka. Język mnie zachwyca..i przedstawienie takiej prostej mentalności również. Nie zgadzam się z tezą, że przesłaniem książki jest to, że życie ludzkie jest mniej cenne niż zwierzęce, są to poglądy głównej bohaterki.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Blogi

Obserwatorzy